rssdodaj RSS
---Bartosz Marczuk - Szkodliwa (nad)opiekuńczość
12 maja 2008

Bezrobocie w Polsce jest najniższe od 10 lat

Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że w kwietniu tego roku bez pracy pozostawało 1,6 mln osób. To o prawie 100 tys. osób mniej niż miesiąc wcześniej i o prawie 500 tys. mniej niż rok wcześniej. Dzięki temu wskaźnik bezrobocia obniżył się do poziomu 10,5 proc. Ostatnio, wskaźnik ten na tak niskim poziomie był notowany w grudniu 1998 roku. Wyniósł wtedy 10,4 proc. Następnie bardzo szybko rósł, aby w lutym 2003 roku osiągnąć rekordowy poziom 20,7 proc. Tegoroczny, kwietniowy wynik oznacza, że poziom bezrobocia w Polsce jest najniższy od prawie 10 lat.

 

Jak wskazuje resort pracy do bezrobocia maleje głównie dlatego, że bezrobotni znajdują zatrudnienie dzięki rozpoczęciu prac sezonowych w budownictwie, rolnictwie, ogrodnictwie, transporcie, turystyce i leśnictwie. Resort pracy podaje też, że w okresie styczeń-kwiecień tego roku do urzędów pracy firmy zgłosiły zapotrzebowanie na 422,7 tys. osób. Na spadek wpłynęła też realizacja programów aktywizacji bezrobotnych z Funduszu Pracy i środków unijnych. Ponadto wzrasta też liczba osób, które nie potwierdziły gotowości do podjęcia pracy lub dobrowolnie zrezygnowały ze statusu bezrobotnego. Dotyczy to głównie osób wyjeżdżających za granicę i tych, którzy po otrzymaniu propozycji pracy rezygnują ze statusu bezrobotnego.

 

Dynamiczną poprawę na polskim rynku pracy odnotowuje też unijny urząd statystyczny Eurostat. Z najnowszych jego danych (nieco inaczej wylicza wskaźnik bezrobocia) wynika, że Polska jest krajem, w którym bezrobocie malej najszybciej ze wszystkich krajów UE. Co więcej Polska nie jest już też na szarym końcu jeśli chodzi o wskaźnik bezrobocia. W marcu wyniósł on 7,7 proc. i wyprzedziliśmy pod tym względem cztery kraje UE – Słowację, Hiszpanię, Grecję i Francję. Tam wskaźnik ten wahał się od 9,8 proc. do 7,8 proc.

07 maja 2008

Wszyscy chcą aktywizować – może coś z tego wyjdzie

Zarówno rząd jak i opozycja przedstawiły własne programy aktywizacji osób po 50 roku życia.

 

Rządowy, na razie mniej konkretny i raczej wizjonerski niż praktyczny, wsakzuje raczej diagnozę sytuacji oraz metody sfinansowania pomysłów na aktywizację. Ważne, że zawiera jednak jednoznaczną deklarację wygaszania wcześniejszych emerytur jako instytucjonalnych zachęt do wczesnego opuszczania rynku pracy.

 

Opozycyjny (przygotowany przez klub PIS) zawiera kilkadziesiąt bardzo konkretnych propozycji dotyczących zachęt dla pracodawców, aby zatrudniali osoby po 50. roku życia oraz dla tych osób, aby dłużej pozostawały na rynku pracy. Zawarate są tez w nim propozycje zmian legislacyjnych mających ułatwić funkcjonowanie takich osób na rynku pracy.

 

Pozostaje mieć nadzieję, że oba pomysły już niedługo przyjmą postać konkretnych projektów ustaw i trafią do Sejmu. Oba uzupełniają i może z nich powstać spójny i konkretny program, który przyczyni się do dłuższego pozostawania na rynku pracy osób po 50. roku życia.

A co Państwo sądzą na ich temat?

08 kwietnia 2008

Polakom należą się unijne świadczenia rodzinne

W dzisiejszej Gazecie Prawnej publikujemy tekst dotyczący świadczeń rodzinnych jakie otrzymują polskie dzieci z tytułu pracy ich rodziców w krajach UE.

 

Zainteresowanie takimi świadczeniami rośnie w lawinowym tempie. W 2005 roku korzystało z nich nieco ponad 11 tys. osób, a w ubiegłym już prawie 55 tys. Dzwoniąc do Regionalnych Ośrodków Polityki Społecznej ustaliłem, że w tym roku ich liczba może być jeszcze wyższa. Wynika tak z obserwacji zainteresowania jakim cieszą się świadczenia zagraniczne w pierwszych trzech miesiącach tego roku. Myślę, że liczba otrzymujących je może w tym roku sięgnąć 100 tys. A za ganicą w krajach UE jest około 1,5 mln osób.

 

Trzeba zaznaczyć, że otrzymywanie takich świadczeń przez Polaków pracujących za granicą i opłacających tam składki i podatki nie jest niczym dziwnym. Ubieganie się o nie to święte prawo osoby, która jest jednym z krajów UE i legalnie pracuje za granicą. Co więcej, jeśli na przykład do pracy wyjeżdża ojciec dzieci i zostawia w Polce niepracującą żonę wychowującą dzieci, to jeśli chce otrzymać świadczenia rodzinne musi ubiegać się o nie zagranicą. Jeśli świadczenia otrzyma w Polsce żona, będzie musiała je zwracać.

 

Nie powinniśmy się więc wstydzić tego, że Polacy otrzymują zagranicą świadczenia na dzieci. To także nauka dla nas. Kiedy w UE znajdzie się na przykład Ukraina, normą będzie, że pracujący w Polsce Ukrainiec będzie korzystał z polskich świadczeń rodzinnych.

08 lutego 2008

Bezrobocie w Polsce maleje najszybciej ze wszystkich krajów UE

Zwracam uwagę na ostatnie dane Eurostatu dotyczące sytuacji na rynku pracy. Wynika z nich, że wskaźnik bezrobocia w Polsce jest niższy niż w czterech innych krajach UE. Stało się tak pierwszy raz od daty naszego wejścia do Unii Europejskiej.

Wskaźnik bezrobocia w 27 krajach Unii Europejskiej wyniósł w grudniu 6,8 proc. – podał Eurostat. Bez pracy w 27 krajach Unii pozostaje 16,2 mln osób. Najniższe bezrobocie notują Holandia, Dania, Cypr i Litwa. Nie przekracza tam ono poziomu 4 proc., a w Holandii wynosi zaledwie 2,9 proc. Najwyższe bezrobocie jest na Słowacji. Wynosi 10,8 proc. To jedyny kraj UE, w którym przekracza 10 proc.

W Polsce wskaźnik bezrobocia (8,1 proc.) jest już zbliżony do średniego w UE. Co więcej w grudniu ubiegłego roku po raz pierwszy od maja 2004 roku Polska wyprzedziła pod tym względem nie tylko Słowację, ale też inne kraje UE. Wyższe bezrobocie niż w naszym kraju jest w Hiszpanii (8,6 proc.), Portugalii (8,2 proc.) i Grecji (8,2 proc.). Przypomnijmy, że w 2004 roku bezrobocie w Polsce wynosiło 19 proc. i był to wynik dwukrotnie gorszy niż średnia dla UE, która wynosiła wtedy 9 proc. Eurostat podał też, że w Polsce bezrobocie maleje najszybciej ze wszystkich krajów UE. Wskaźnik zmalał u nas w ciągu roku z 11,8 proc. do 8,1 proc., a w drugiej pod tym względem Bułgarii z 8,2 proc. do 5,8 proc.

Eurostat nieco inaczej określa wskaźnik bezrobocia niż poszczególne kraje (u nas robi to GUS). Definiując bezrobotnego bierze pod uwagę zalecenia Międzynarodowej Organizacji Pracy i opiera się na założeniu, że bezrobotnym jest osoba w wieku 15-74 lata, która pozostaje bez pracy, jest w stanie podjąć ją w ciągu najbliższego tygodnia i w ciągu ostatnich czterech tygodni aktywnie jej poszukiwała. Taka definicja pozwala na obiektywne porównywanie wyników.

22 stycznia 2008

29 sytcznia rząd zajmie się emeryturami dla 60-latków

Dzisiaj zamieszanie wywołał fakt, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom rząd nie zajął się ustawą przynzającą prawo do emerytur 60-letnim mężczyznom z 35-letnim stażem.
Jak napisałem dzisiaj w GP było to spowodowane tym, że zabrakło opinii Rady Legislacyjnej.
Jak się dowiedziałem opinia RL już dotarła do MPiPS. Jest jednak nieco "oderwana" od rzeczywistości (RL podpowiada zupełną zmianę zasad przyznawania świadczeń mimo, że 2008 rok to ostani rok obowiązywania starego systemu emerytalnego) wobec czego resort pracy nie będzie jej konsultował ponownie na Kominecie Stałym Rady Miniastów. Resort chce, aby za tydzień we wtorek ustawę przyjął rząd.
Wydaje się więc, że sprawa jest przesądzona i na posiedzeniu zaplanowanym na 6-9 luty posłowie zajmą się rządowym projektem ustawy.
08 stycznia 2008

Kolejny 60-letni mężczyzna wygrał w sądzie prawo do emerytury

Załączam cały wpis z naszego forum na stroanch Gazety Prawnej, które stworzyło się pod artykułem „Już w marcu emerytury z ZUS dla 60-latków”, opublikowanym 3 stycznia tego roku.

WPIS:

astor:

2008-01-08 09:15

Witam ponownie wszystkich forumowiczów. Moje namiary to 60/41. Wczoraj miałem sprawę o przyznanie prawa do emerytury w SO w Toruniu. Wygrałem. Sąd przyznał prawo z dniem złożenia wniosku (19.11.2007). Obecnie jestem w stosunku pracy do końca stycznia. Mam wypowiedzenie z przyczyn ekonomicznych. Nie wiem czy ZUS złoży apelację tym bardziej, że tego dnia przegrał w Toruniu więcej spraw. A może i tak będę musiał czekać do nowej ustawy. Pozdrowienia.

astor:

2008-01-08 09:18

PS. Oczywiście ewentualna emerytura będzie zawieszona do końca stycznia.

Oznacza to, że sądy zasądzają w indywidualnych sprawach prawo do emerytur dla 60-letnich mężczyzn, którzy legitymują się 35-letnim stażem.

03 stycznia 2008

Już niedługo emertyury z ZUS dla 60-latków

Jak napisałem dzisiaj w GP jest bardzo realne, że ZUS już od marca będzie przyznawał emerytury 60-letnim mężczyznom z 35-letnim stażem ubezpieczeniowym.

 

Z moich informacji wynika, że rząd wcale nie zamierza odwlekać wejście w życie odpowiedniej ustawy bo może się okazać, że nic na tym nie zyska, a w ręcz straci (głównie na wizerunku).  Resort pacy zdaje sobie sprawę, że wiele osób ubiegających się o świadczenia w ZUS będzie do sądu dowoływać się od odmownej decyzji zakładu i tam wygra sprawę. Sprawę przesądza ponadto fakt, że zmiana przepisów jest konieczna po wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

 

Dlatego projekt odpowiedniej ustawy, który da podstawę prawną do przyznawania ZUS świadczeń trafi zapewne pod obrady rządu już w styczniu. Później zostaje Sejm i Senat, jednak biorąc pod uwagę, że jest to projekt rządowy (większość w Sejmie) oraz, że poprze go na pewno opozycja (LID zgłosił własny projekt ustawy tej samej treści) jego uchwalenie powinno być szybkie.

 

Obowiązujące od 30 października 2007 roku (Dz. U. nr 200, poz. 1445) orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt P 10/07) stwierdza, że niezgodne z konstytucją jest to, że prawo do emerytury ma 55-letnia kobieta z 30-letnim stażem, a nie ma go 60-letni mężczyzna z 35-letnim stażem. Przepis ten ma stracić moc w październiku 2008 roku, ale TK wskazał, że już teraz powinny się nim kierować sądy w indywidualnych sprawach. ZUS odmawia bowiem prawa do takiego świadczenia tłumacząc się brakiem podstawy prawnej. Dlatego konieczne jest przygotowanie odpowiednich przepisów.

23 października 2007

GUS potwierdza poprawiającą się sytuację demograficzną

GUS potwierdził dzisiaj moje szacunki (z poprzedenigo wpisu) dotyczące liczby urodzin w tym roku. Może się ich urodzić 394 tys. GUS potwierdził też, że poprawia się sytuacja demograficzna Polski, która wynika głównie z faktu wchodzenia w dorosłość młodych ludzi urodzonych w latach 70-tych i 80-tych.

Ta poprawa nie może być jednak pocieszeniem, przynoszącym refleksję, że nic nie należy robić. Procesy denmograficzne są nieubłagane i rząd powinien podjąć działania w celu zwiększenia liczby rodzących się w Polsce dzieci.

17 października 2007

Polski urodzą w tym roku najwięcej dzieci od 9 lat

W tym roku urodzi się około 390 tys. dzieci i będzie to najlepszy wynik od 1998 roku.

 

Z najnowszych danych GUS wynika, że w Polsce w okresie styczeń-lipiec tego roku urodziło się 227,1 tys. dzieci. To o prawie 5 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Gdy utrzyma się obecna tendencja w tym roku urodzi się ponad 390 tys. dzieci. Będzie to najlepszy wynik od 1998 roku, kiedy urodziło się ich 395,6 tys.

 

Tę pozytywną tendencję odzwierciedlają też dane dotyczące liczby zawieranych małżeństw. To bardzo ważne bo zdecydowana większość dzieci (ponad 80 proc.) rodzi się w Polsce w rodzinach tworzonych przez prawnie zawarte związki małżeńskie. Z najnowszych danych wynika, że w okresie styczeń–lipiec Polacy zawarli 118,3 tys. małżeństw. To o ponad 13 proc. więcej niż rok wcześniej (104,5 tys.). W tym roku liczba zawartych małżeństw może wynieść 240 tys. i być najwyższa od 1990 roku.

 

A teraz łyżka dziegciu. Poprawiające się dane demograficzne to głównie efekt tego, że w dorosłość wchodzą roczniki tzw. echa wyżu powojennego i tzw. baby boom lat 80-tych. W drugiej połowie lat 70-tych rodziło się w Polsce ponad 650 tys. dzieci rocznie, a na początku lat 80-tych ponad 700 tys. Teraz urodzone wtedy osoby zakładają własne rodziny i dzięki temu poprawia się sytuacja demograficzna. Wpływ na to ma też poprawa sytuacji na rynku pracy, rosnące dochody ludności oraz fakt, że wiele par odraczało decyzję o posiadaniu dzieci ze względu na kontynuowanie edukacji lub wysokie bezrobocie. Świadczą o tym dane dotyczące wieku w jakim Polski rodzą dzieci. Jeszcze w 1995 roku 36,1 proc. dzieci rodziły kobiety mające od 20 do 24 lat, a 28,9 proc. mające 25- 29 lat. W 2005 roku dane te uległy odwróceniu. Prawie 40 proc. dzieci rodzą kobiety w wieku 25-29 lat, a zaledwie 26,2 proc. mające 20-24 lata.

 

Poprawiająca się sytuacja demograficzna to okres przejściowy, który może niedługo się skończyć. Nieco lepsza sytuacja wynika z większej liczby osób wchodzących w dorosłość, ale wciąż Polki rodzą bardzo mało dzieci. Wskaźnik dzietności, wynoszący 1,25 należy do najniższych w UE. Co gorsza obecnie jest jeden z ostatnich momentów na wprowadzenie niezbędnych zachęt do posiadania potomstwa. Trzeba zrobić wszystko, aby młodzi ludzie z wyżu decydowali się na nie teraz bo za kilka lat, kiedy w dorosłość wejdą mniej liczne roczniki, liczba rodzących się dzieci będzie tak czy inaczej nieduża.

03 października 2007

Emerytury i renty rolników na koszt podatników

Zaledwie 8 proc. wypłacanych rolnikom świadczeń będzie w przyszłym roku pochodzić z ich składek. Resztę sfinansują podatnicy.

Zawarty w projekcie ustawy budżetowej plan finansowy funduszu emerytalno-rentowego (administruje nim KRUS), który wypłaca rolnikom emerytury, renty, zasiłki pogrzebowe, a także finansuje ich składkę zdrowotną przewiduje wydatki na kwotę 16,26 mld zł. Z tej kwoty 15 mld zł ma pochodzić z dotacji z budżetu państwa. W przyszłym roku emerytury i renty z KRUS ma otrzymywać 1,48 mln osób, a świadczenia te wzrosną w wyniku planowanej waloryzacji o 5,6 proc.

Na emerytury, renty i zasiłki pogrzebowe KRUS przeznaczy 13,7 mld zł. Ponadto otrzyma z budżetu państwa 2,18 mld zł na sfinansowanie składki zdrowotnej osób mających do niej prawo z tego tytułu, że są rolnikami, domownikami lub świadczeniobiorcami KRUS. Rolnicy nie są bowiem tak jak pozostałe osoby zobowiązani do opłacania składki do Narodowego Funduszu Zdrowia. Robi to za nich budżet.

Prawie 92 proc. wszystkich świadczeń wypłacanych rolnikom będzie pochodzić nie ze składek, ale z kasy państwa. Ze składek ma wpłynąć do KRUS 1,24 mld zł. Taka relacja przychodów i wydatków to efekt tego, że rolnicy opłacają - bez względu na osiągany dochód i wielkość posiadanego gospodarstwa - składki do Kasy w tej samej, minimalnej wysokości. Obecnie wynoszą one 251 zł kwartalnie.

A tak niska wysokość składki nie pozwala na sfinansowanie wypłacanych świadczeń, które nie są tak niskie jak się powszechnie uważa. Na przykład przeciętna emerytura z KRUS wynosi 849,7 zł. Dla porównania osoba prowadząca działalność gospodarczą otrzymuje ją w wysokości 1069,6 zł. A wpłaca do ZUS z tytułu ubezpieczenia od takich samych ryzyk prawie 800 zł miesięcznie. Mimo, że opłaca prawie dziesięciokrotnie wyższe składki jej świadczenie jest wyższe o 25 proc.

Nikt nie wątpi, że KRUS wymaga reformy. Obecny system jest niesprawiedliwy bo często niezamożni podatnicy utrzymują z podatków rolników, którzy mają o wiele wyższe dochody i dysponują większym majątkiem. Brak tylko odważnego polityka, który powie, że ta patologia powinna się skończyć.

 

 

 

 

24 września 2007

Bezrobocie spadło dzięki nowym miejscom pracy, a nie emigracji

Takiej poprawy sytuacji na rynku pracy, jaka zaszła w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat  nikt się nie spodziewał. Nie jest to jednak – jak się powszechnie uważa – zasługa emigracji zarobkowej, ale prywatnych firm działających w Polsce.

 

Z najnowszych danych GUS wynika, że w II kwartale tego roku pracowało w Polsce 15,15 mln osób. Dwa lata temu było ich 13,95 mln. W ciągu dwóch lat firmy stworzyły więc w Polsce ponad 1,2 mln nowych miejsc pracy. Zatrudnienie zbliża się obecnie do rekordowego poziomu z 1998 roku, kiedy pracowało 15,6 mln osób. Dwa lata temu, w II kwartale 2005 roku, w urzędach pracy zarejestrowanych było 2,82 mln osób. W sierpniu tego roku ich liczba spadła do 1,82 mln. W ciągu ostatnich dwóch lat w Polsce ubyło więc 1 mln bezrobotnych. Wskaźnik bezrobocia obniżył się w tym czasie z 17,7 proc. do 12 proc. Oprócz tego, że przybywa miejsc pracy powstają one w branżach najbardziej pożądanych dla nowoczesnej gospodarki. W usługach firmy stworzyły 804 tys. etatów, a w przemyśle 484 tys. Obecnie pracuje tam odpowiednio 8,22 mln i 4,63 mln osób. O 85 tys. (do 2,30 mln) zmniejszyła się natomiast liczba pracujących w rolnictwie. Nowe etaty powstawały też wyłącznie w sektorze prywatnym. W publicznym pracuje obecnie 4,21 mln osób, a dwa lata temu pracowało 4,22 mln osób.  

Wbrew obiegowej opinii, to nie emigracja przyczyniła się głównie do spadku bezrobocia. Jak pisze w nr 5-6/2007 „Polityki Społecznej” prof. Cezary Żołędowski z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego legalne zatrudnienie w krajach Europejskiego Obszaru Gospodarczego (wszystkie kraje UE, Islandia, Lichtenstein i Norwegia) podejmuje obecnie 800-900 tys. osób rocznie, wliczając w to osoby wykonujące pracę sezonową i tych, którzy przemieszczają się wahadłowo między Polską, a krajem zatrudnienia. Profesor podkreśla, że informacje medialne mówiące o 2-3 mln emigrantów zarobkowych z Polski są niepotwierdzone badaniami i można je uznać za fantastyczne.

Na koniec łyżka dziegciu. Mimo poprawiającej się sytuacji w Polsce nadal bardzo niewiele osób pracuje. Z danych GUS wynika, że wskaźnik zatrudnienia wśród osób w wieku 15-64 lata (to ten wskaźnik wg Strategii Lizbońskiej ma wynieść w 2010 roku 70 proc.) w II kwartale tego roku wynosił 56,8 proc. Jest to najgorszy wynik w UE. Średnia dla 27 krajów Unii wynosi 64,4 proc. Co gorsza rząd wydłużył o rok przywileje emerytalne przez co kolejne kilkaset tysięcy osób zniknie z rynku pracy, zacznie pobierać świadczenia, które będą musiały finansować pracujący. Przez to dalej będzie rosnąć liczba osób biernych zawodowo, czyli takich, które są w wieku zdolności do pracy, ale nie pracują. Obecnie jest ich w Polsce 14,6 mln i mimo wzrostu zatrudnienia ich liczba stale rośnie.

 

17 lipca 2007

16,5 mld zł rocznie wydajemy na wcześniejsze emerytury

GUS opublikował właśnie badanie dotyczące przechodzenia w Polsce na emerytury. Wynika z nich, że prawie połowa osób w wieku 50-69 lat to emeryci.

Spośród 6,4 mln osób w wieku 50-69 lat emerytury otrzymuje 2,73 mln osób – wynika z danych GUS. Niemal co druga osoba w wieku, w którym może jeszcze pracować otrzymuje więc świadczenie emerytalne. Wynika to m.in. z tego, że w Polsce obowiązuje bardzo niski ustawowy wiek emerytalny. Według najnowszego raportu OECD Pension at a Glance wynika, że w naszym kraju jest on jeden z najniższych na świecie. Standardem w wysoko rozwiniętych krajach staje się, że wynosi 65 lat dla obojga płci, chociaż są kraje (np. USA i Niemcy), w których wynosi lub będzie wynosić 67 lat. Wiele rozwiniętych krajów jest też w trakcie podnoszenia tego wieku. Robią to na przykład wszystkie kraje, które razem z nami przystąpiły do UE.

Drugim powodem ogromnej liczby młodych emerytów są łagodne przepisy przyznające prawo do wielu rodzajów wcześniejszych emerytur. GUS w swojej publikacji analizuje jaka część spośród osób w tym wieku skorzystała z emerytury normalnej, a jaka część z wcześniejszej. Z danych tych wynika, że 1,67 mln osób przeszło na świadczenie przyznawane w normalnym trybie, a 1,06 mln (prawie 40 proc.) na emerytury wcześniejsze.

Bardzo niska jest też aktywność zawodowa osób, które otrzymują emerytury. GUS wylicza, że 2,73 mln otrzymujących je osób prawie 86 proc. to osoby bierne zawodowo. Nie tylko więc nie pracują, ale też żadnego zatrudnienia nie szukają. Zaledwie 372 tys. osób w wieku 50-69 lat, które otrzymują emeryturę to osoby pracujące. W efekcie wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 55-64 lata jest w Polsce najniższy w UE. Jak podaje Eurostat w 2006 roku pracowało w Polsce zaledwie 28,1 proc. osób w tym wieku. Dla porównania średnio UE pracuje 43,5 proc. takich osób, a na przykład w Szwecji 69,6 proc., a w Czechach 45,2 proc.

Z prostej kalkulacji wynika, że wcześniejsze emerytury wypłacane dla ponad 1 mln osób kosztują rocznie około 16,5 mld zł. Osoba takie otrzymują około 1300 zł miesięcznie (tyle wynosi przeciętna emerytura z ZUS) tj. 15,6 tys. rocznie. Po przemnożeniu tej kwoty przez 1,06 mln osób wynik tej operacji to 16,5 mld zł.

Masowe wysyłanie ludzi na wcześniejsze emerytury to podwójne marnotrawstwo. Nie dość, że osoby takie otrzymują świadczenia finansowane ze składek osób pracujących (trudno jest więc obniżać koszty pracy) to dodatkowo nie pracując nie pomnażają dochodu narodowego. W dobie starzejącego się społeczeństwa kontynuowanie takiej polityki grozi katastrofą.

03 lipca 2007

Nauczyciele dłużej będą mogli przechodzić na wcześniejszą emeryturę

Rząd przyjął dziś projekt ustawy dający nauczycielom, którzy nabędą prawo do wcześniejszej emerytury w tym roku, możliwość przejścia na nią także w kolejnych latach.

Rząd korzystając z szybkiej ścieżki legislacyjnej skierował do Sejmu projekt ustawy, która umożliwi nauczycielom przechodzenie na wcześniejsze emerytury także po 31 grudnia 2007 r., bez konieczności rozwiązania w tym roku umowy o pracę. Z takiej możliwości skorzystają nauczyciele, którzy do końca tego roku uzyskają uprawnienia emerytalne dotyczące stażu pracy.

Obecne przepisy Karty Nauczyciela przewidują, że nauczyciele urodzeni w latach 1949-1968 mogą przejść na wcześniejszą emeryturę jeśli legitymują się trzydziestoletnim okresem zatrudnienia (w tym przepracowaniem 20 lat w szczególnym charakterze). Nauczyciele szkół, placówek, zakładów specjalnych oraz zakładów poprawczych i schronisk dla nieletnich - muszą legitymować się 25-letnim okresem pracy, w tym 20 lat w szczególnym charakterze w szkolnictwie specjalnym. Ponadto muszą oni rozwiązać umowę o pracę do końca tego roku. Taki zapis powoduje, że ze szkół mogło odejść kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli. Dlatego rząd zaproponował wykreślenie wymogu rozwiązania umowy o pracę w tym roku.

Pierwotnie propozycja ta znalazła się w projekcie ustawy o emeryturach pomostowych. Ponieważ jednak jej uchwalenie może jeszcze potrwać, a nauczyciele muszą wiedzieć wcześniej czy składać (wycofywać) wypowiedzenia rząd zdecydował się wyjąć ten zapis z ustawy o pomostówkach i skierować go w trybie pilnym do Sejmu.

Niemal ze stuprocentową pewnością można powiedzieć, że zostanie on przez Sejm uchwalony.

27 czerwca 2007

W Polsce coraz mniej osób żyje w ubóstwie

GUS opublikował wczoraj pełne dane dotyczące sytuacji gospodarstw domowych w 2006 roku. Wynika z nich, że dzięki wzrostowi gospodarczemu w Polsce coraz mniej jest osób żyjących w ubóstwie. Niestety jednak nadal najgorszą sytuację materialną mają rodziny wychowujące dzieci.

Z danych GUS wynika, że średnio jedna osoba w rodzinie dysponowała w ubiegłym roku kwotą dochodu sięgającą 834,7 zł. Było to aż o 9,6 proc. więcej niż przed rokiem. Najwyższym dochodem mogą pochwalić się osoby pracujące na własny rachunek. Dysponują miesięcznie kwotą 1106 zł. Ich dochody były w 2006 roku wyższe niż rok wcześniej o 12,8 proc. To ewidentny skutek poprawiającej się koniunktury gospodarczej i tego, że firmy osiągają coraz wyższe zyski.

A teraz zaskoczenie. Drugą, pod względem wysokości dochodów grupą społeczną, są... emeryci. Mają do dyspozycji na osobę 943,9 zł miesięcznie. To o 6,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Emeryci wyprzedzają pod tym względem rodziny pracowników. Ci, dysponują kwotą niższą niż przeciętna wynoszącą 829,2 zł na osobę (o7,7 proc. więcej niż rok wcześniej).

Najniższy dochód, który wynosi 689,8 zł miesięcznie, mają rolnicy. Jednak po przystąpieniu Polski do UE rośnie on w imponującym - najszybciej spośród wszystkich grup społecznych - tempie. W ubiegłym roku zanotował nominalny wzrost o 13,8 proc., a w 2005 roku o 12,3 proc. Jeszcze w 2004 roku dochód rolników wynosił 541 zł miesięcznie na osobę.

Poprawiająca się sytuacja materialna rodzin przekłada się też na zdecydowaną poprawę jeśli chodzi o zagrożenie ubóstwem. Poniżej minimum egzystencji, zwanego tez minimum biologicznym bo osiąganie dochodu na tym poziomie wystarcza na zaspokojenie wyłącznie podstawowych potrzeb, żyło w Polsce w 2006 roku 7,8 proc. osób. Dla porównania rok wcześniej 12,3 proc., a w 2004 roku – 11,8 proc. Tak niski poziom ubóstwa notowany był ostatnio w 1999 roku po okresie dobrej koniunktury z lat 1994-1997.

Najbardziej narażone na ubóstwo są rodziny wychowujące dzieci. 13,9 proc. rodzin z trojgiem dzieci żyje poniżej minimum egzystencji. W rodzinach wychowujących czworo lub więcej dzieci takich rodzin jest aż 26,2 proc. Jeśli chodzi o zagrożenie ubóstwem, gorzej niż przeciętnie, mają się też renciści i rolnicy.

Najmniej narażone na ubóstwo są pracujący na własny rachunek oraz emeryci. Poniżej minimum egzystencji żyje odpowiednio 3,4 proc. i 4,6 proc. z nich.

14 czerwca 2007

Rolnicy szybko się bogacą, a emeryci mają się nieźle

Polecam najnowsza publikację GUS dotyczącą zamożności poszczególnych grup społecznych w Polsce. To pouczająca lektura bo łamie wiele powtarzanych stereotypów dotyczących otaczającej nas rzeczywistości.

Po pierwsze – wcale nie jest tak, że w Polsce najgorzej wiedzie się emerytom i rencistom. Ich tzw. dochód rozporządzalny na 1 osobę w gospodarstwie domowym jest wyższy od przeciętnej. Wynosi 872 zł wobec średniej na poziomie 834 zł. Najgorzej w Polsce mają się rodziny, zwłaszcza te, które wychowują troje lub więcej dzieci. Są najbardziej narażone na ubóstwo, a ich dochód na osobę jest bardzo niski.

Po drugie – osoby żyjące z pracy czyli pracownicy mają niższy dochód (wynosi 829 zł) niż emeryci i renciści. Ich dochód jest też niższy od średniej. To dziwne bo zdrowy rozsądek podpowiada, że to aktywni zawodowo powinni mieć się najlepiej. Niestety w Polsce państwo jest tak pazerne (zabiera prawie połowę zarobionych pieniędzy w formie składek i podatków), że ta zdroworozsądkowa konstatacja jest fałszywa.

Po trzecie – bycie rolnikiem nie oznacza życia w biedzie. Rolnicy najbardziej skorzystali na wejściu Polski do UE. W 2006 roku ich dochód na osobę w rodzinie osiągnął poziom prawie 700 zł, a 2 lata wcześniej oscylował wokół 500 zł. Tylko w porównaniu do 2005 roku wzrósł o 13,8 proc.

---