rssdodaj RSS
---Rząd nie zmieni emerytur górników mimo, że są złe i kosztują 8 mld zł rocznie - Bartosz Marczuk
09 października 2009

Rząd nie zmieni emerytur górników mimo, że są złe i kosztują 8 mld zł rocznie

Resort pracy nie podejmie działań, aby zmieniać sposób przyznawania emerytur górnikom. Mimo, że zgadza się z rzecznikiem praw obywatelskich, iż są one sprzeczne z systemem emerytalnym i bardzo kosztowne.

 

Tylko w latach 2010-2012 emerytury górników będą kosztować budżet państwa 23,9 mld zł – wynika z listu Jolanty Fedak, minister pracy i polityki społecznej do Janusza Kochanowskiego, rzecznika praw obywatelskich. Resort pracy odpowiedział rzecznikowi, który uważa, że wątpliwa jest konstytucyjność ustawy regulującej sposób wypłaty emerytur dla górników. Podkreśla, że regulacje te nie przystają do zreformowanego systemu, który został oparty na zasadzie równego traktowania ubezpieczonych płacących jednakową składkę.

- Utrzymywanie odrębnego systemu emerytalnego górników może budzić wątpliwości z punktu widzenia równego i sprawiedliwego dostępu do zabezpieczenia społecznego – uważa Janusz Kochanowski. I trudno się z nim nie zgodzić.

 

Z rzecznikiem zgadza się też resort pracy. Przypomina, że rząd w 2005 roku - po uchwaleniu przez Sejm przepisów o emeryturach dla górników – wskazywał, że stwarzają one odrębny system w ramach sytemu powszechnego. A to powoduje szereg negatywnych skutków dla finansów publicznych i polityki społecznej. Resort dodaje, że górnicy, opłacając taką samą składkę otrzymują emerytury dwukrotnie wyższe od pozostałych grup zawodowych, a świadczenia te będą im przysługiwać nawet 22 lata przed ukończeniem wieku emerytalnego. Jolanta Fedak zauważa też, że system ubezpieczeń społecznych zawsze będzie wymagał dotacji z budżetu, utrwali się też odrębność sektora górniczego utrudniając zmiany na rynku pracy. Resort wylicza ponadto, że gdyby górnicy przechodzili na emerytury pomostowe to budżet rocznie oszczędzałby 8 mld zł. W latach 2010-2012 odpowiednio 8 mld zł, 8 mld zł i 7,9 mld zł.

 

Mimo tych uwag w liście do RPO czytamy: mając na uwadze okoliczności przyjęcia funkcjonujących rozwiązań (…) nie są podejmowane działania mające na celu zmianą istniejącej regulacji.

 

Zmowa milczenia, hipokryzja i tchórzostwo. Tak trzeba określić to co dzieje się wokół emerytur dla górników. Rządzący wiedzą, że obecna sytuacja jest absurdalna – nie ma uzasadnienia, aby górników nie objąć, jak hutników czy nurków, emeryturami pomostowymi. Jednak nikt nie chce tego głośno powiedzieć. A płacą za to podatnicy. Hipokryzję tę dobitnie udawania właśnie list szefowej resoru pracy do rzecznika praw obywatelskich. Przyznaje mu racje i wskazuje, że system jest zły, niesprawiedliwy i kosztowny. Ale… nic w tej sprawie nie zrobi.

 

Pozostaje mieć nadzieję, że rzecznik zaskarży te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, a ten uzna, że tkwimy w absurdzie. Wtedy rząd będzie miał pretekst, aby obecny stan rzeczy zmienić. Szkoda tylko, że rząd zamiast działać, ogląda się na rzecznika i TK.

---