
W ubiegłym tygodniu w Sejmie odbyła się cicha próba "skoku na kasę przyszłych" emerytów z OFE.
Do drugiego czytania trafiła, forsowana przez posła Janusza Cichonia (PO) wersja ustawy, która uszczuplała, w porównaniu propozycją rządu, konta emerytalne klientów OFE (tj., zwiększała przychody zarządzających nimi) o 35 mld zł. Przeciwna temu była oczywiście opozycja, ale co ciekawe także rząd i koalicjant PO – PSL.
Ostatecznie tę hojną dla zarządzających OFE wersję zmienili posłowie. W portfelach klientów OFE zostanie więc w latach 2010-2040 ponad 57 mld zł. Co ciekawe chciał też tego (tak głosował) poseł Cichoń. Mówi, że przekonała go argumentacja rządu.
Ta sprawa każe się zastanowić nad sposobem stanowienia prawa. Eksperci i praktycy od dawna postulują, aby poprawki zgłaszane w trakcie prac w Sejmie zawierały tzw. ocenę skutków regulacji. Czyli po prostu przedstawiały zyski i starty zmian dla różnych stron (casus słynnego lub czasopisma). Gdyby nie to, że rząd w tym konktetnym przypadku przygotował szybko na własną rękę szacunki tej niewinnie wyglądającej poprawki, a opozycja ją wychwyciła, emerytalne portfele byłyby chudsze o 35 mld zł.
