rssdodaj RSS
---Bartosz Marczuk - Wpisy z Listopad 2009
05 listopada 2009

Składki do OFE: rząd myśli krótkowzrocznie

Oto moja analiza pomysłu rządu o obniżeniu z 7,3 proc. do 3 proc. składki do OFE.

 

PLUSY

Niższa dotacja

Podstawowym plusem proponowanego przez ministrów pracy i finansów rozwiązania jest obniżenie bieżącej dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). To największy funduszu celowy w Polsce. Administruje nim ZUS. Z projektu ustawy budżetowej na przyszły rok wynika, że w 2010 roku jego przychody wyniosą 158,7 mld zł, a wydatki 157,3 mld zł.

Na przychody złożą się głównie wpływy ze składek (88,6 mld zł) i dotacja. Ta składa się z dwóch części. Pierwsza (37,9 mld zł) będzie przeznaczona na wypłatę świadczeń. Druga - to o nią właśnie rozgrywa się obecny spór - na kwotę 22,5 mld zł, wynika z tego, że ZUS przekazuje część otrzymywanych składek do OFE (7,3 proc. od pensji). Na uzupełnienie tej luki otrzymuje środki z budżetu.

Mimo tak ogromnych dotacji FUS, aby sfinansować świadczenia będzie musiał w przyszłym roku otrzymać dodatkowo 7,5 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Ale nawet mimo tego na koniec 2010 roku będzie zadłużony w bankach na kwotę 3,8 mld zł.

Szybciej do euro

Obniżenie składki do OFE – z 7,3 proc. do 3 proc. – pozwoli ministrowi finansów obniżyć tę drugą dotację o około 13 mld zł. Nie będzie więc musiał na tę kwotę emitować obligacji. A to obniży o 1 pkt proc. deficyt sektora finansów publicznych, który w przyszłym roku może dojść do 7 proc. PKB. A ma wynosić 3 proc. jeśli chcemy wejść do strefy euro.

Mogą zmaleć koszty

Niższa składka do OFE może też oznaczać niższe opłaty dla osób oszczędzających na emeryturę. Obecnie od każdej wpływającej składki zarządzające OFE Powszechne Towarzystwa Emerytalne (PTE) pobierają prowizje. Wynoszą maksymalnie 7 proc. i wszystkie PTE (poza Allianz) stosują tę stawkę. To dlatego rząd, chcą obniżyć zyski PTE i podwyższyć emerytury, zdecydował, że od nowego roku prowizja wyniesie maksymalnie 3,5 proc. Poza prowizją od składki PTE pobierają tzw. opłatę za zarządzanie. Z obu tych źródeł w 2008 roku ich przychody sięgnęły 1,8 mld zł. Po odliczeniu kosztów zarobiły na czysto 740 mln zł.

Rząd przekonuje, że jeśli składka zostanie w ZUS to zostanie w całości zaksięgowana na koncie ubezpieczonego. Wskazuje, że dzięki temu 100 zł, które trafi na emeryturę nie zostanie najpierw pomniejszone o 7 zł, a później dodatkowo z tytułu opłat za zarządzanie. To, zdaniem rządu spowoduje, że emerytury będą wyższe.

Jednak także ZUS ponosi koszty obsługi kont. W tym roku jego działalność będzie kosztować 3,4 mld zł. Te pieniądze nie pochodzą bezpośrednio ze składek, ale z podatków. Tak czy inaczej płacą jednak za to pracujący.

Minusy

Zadłużanie dzieci

Niższa składka do OFE oznacza, że więcej pieniędzy na emeryturę trafi do ZUS. A to oznacza, że rosną zobowiązania ZUS na przyszłość. Jeśli teraz do ZUS trafia 63 proc. składki emerytalnej (12,22 proc. z 19,52 proc.), a ta wielkość ma się zwiększyć do 85 proc. (16,52 proc. z 19,52 proc.) to w przyszłości roszczenie wobec ZUS, który finansuje świadczenia z bieżących składek pracujących osób, będą wyższe. Pracujące wtedy osoby, czyli nasze dzieci i wnuki, zapłacą wyższe składki.

Z drugiej strony można powiedzieć, że dzięki temu obecnie pracujące pokolenie poniesie niższe koszty reformy emerytalnej. Do tej pory wpłaciliśmy od 1999 roku do OFE – a to jest faktyczny koszt tej reformy – 134,3 mld zł. Robimy to jednak po to, aby w przyszłości zobowiązania ZUS były niższe. Innymi słowy odkładamy faktyczne środki na własną emeryturę.

Większe ryzyko obniżenia świadczeń

Konieczność finansowania w przyszłości wyższej emerytury ZUS zwiększa też ryzyko ubezpieczonych, że politycy, którym będzie brakować na ich sfinansowanie pieniędzy nie dotrzymają słowa i nie wypłacą jej w wysokości odpowiadającej poniesionym kosztom.

Jeśli duża część świadczenia pochodziłaby z OFE to politykom zdecydowanie trudniej byłoby zmienić formułę wyliczania świadczenia. Wszak będzie ono pochodzić z realnie zgromadzonych w OFE pieniędzy, a nie wirtualnego konta w ZUS.

Niższe emerytury

            Więcej pieniędzy w ZUS może, choć nie musi, oznaczać także niższe emerytury w przyszłości. W dłuższej perspektywie czasu opłaca się oszczędzać, a tak robimy wpłacając środki do OFE, na rynku kapitałowym. Stopy zwrotu z takich inwestycji są wyższe.

     ZUS natomiast waloryzuje co roku wpływające do niego pieniądze na emeryturę uwzględniając inflację i dynamikę wpływu składek ubezpieczeniowych. Jeśli gospodarka się rozwija, rosną pensje i coraz więcej ludzi pracuje to składek takich wpływa do ZUS coraz więcej. Wtedy wskaźnik jest wyższy.

Z wszelkich dostępnych symulacji wynika jednak, że emerytura osoby, która całe życie będzie oszczędzać w dwóch filarach będzie pochodzić, mniej więcej po połowie z ZUS i OFE. Mimo, że do OFE trafia mniej pieniędzy ze składek. Przewiduje się więc, że OFE będą efektywniejsze w pomnażaniu pieniędzy na starość i świadczenia z II filara będą proporcjonalnie wyższe. Jeśli trafi tam mniej pieniędzy - tak się nie stanie.

Mniej na giełdę

Minusem rozwiązań proponowanych przez rząd może też być osłabienie rynku kapitałowego. Obecnie OFE na giełdzie w akcjach firm ulokowały 50 mld zł. Oprócz tego, OFE stanowią swoisty stabilizator sytuacji na rodzimym parkiecie. Należą do tzw. inwestorów instytucjonalnych – inwestują długofalowo.

Bałagan w ZUS

            Problemem z szybkim wdrożeniem zmian może też być nieprzygotowanie do tego ZUS. Zwłaszcza jego systemu informatycznego. A będzie on musiał stworzyć osobne subkonta dla klientów OFE. Zajmie się też wypłatą pieniędzy w razie śmierci klientów oszczędzających w II filarze. Jeśli rząd będzie chciał szybko wprowadzić zapowiadane zmiany mogą pojawić się kłopoty z obsługą kont ubezpieczonych.

Mniejsza motywacja do reform

            Rząd zyskując w bieżących budżetach około 13 mld zł rocznie będzie też zdecydowanie mniej zdeterminowany do wprowadzenia koniecznych, ale niepopularnych reform. Tych, które obniżyłyby wydatki ZUS czy sektora finansów państwa. Takich jak na przykład likwidacja becikowego, wydłużenie wieku emerytalnego kobiet, funkcjonariuszy i żołnierzy, zniesienie odrębnego systemu emerytalnego dla górników (kosztuje 8 mld zł rocznie) czy podniesieniu składek do KRUS dla bogatych rolników.

---