rssdodaj RSS
---Bartosz Marczuk - Wpisy z Lipiec 2009
08 lipca 2009

Już w 7 krajach UE bezrobocie jest dwucyfrowe

Polska, bardzo dobrze wypada w statystykach bezrobocia dla krajów UE. Zatrważająca sytuacja jeśli chodzi o wzrost liczby osób bez pracy jest w Hiszpanii i republikach nadbałtyckich. 

 

Wskaźnik bezrobocia w 27 krajach UE wyniósł w maju tego roku 8,9 proc. To najnowsze wyliczania Eurostatu. Rok wcześniej wynosił 6,8 proc. Bez pracy w krajach UE pozostaje już 21,4 mln osób. Rok wcześniej było ich o 5,1 mln osób mniej.

Najniższe bezrobocie notują Holandia, Austria i Cypr. Odpowiednio 3,2 proc., 4,3 proc. i 5,3 proc.

Z drugiej strony zatrważająco wygląda wskaźnik bezrobocia, który notują Hiszpania, Łotwa, Estonia, Litwa i Irlandia i Węgry. Wszędzie tam jest on dwucyfrowy. W Hiszpanii doszedł już do 18,7 proc.!!! Na Łotwie wynosi 16,3 proc., w Estonii 15,6 proc., na Litwie – 14,3 proc. Bezrobocie rośnie tam w niezwykle szybkim tempie. Na przykład rok wczesnej (w maju 2008 roku) w Hiszpanii wynosiło ono 10,5 proc., a na Łotwie 4,7 proc.  

 

W Polsce wskaźnik bezrobocia (8,1 proc.) jest poniżej średniego w U. A przypomnijmy, że w 2004 roku bezrobocie w Polsce wynosiło 19 proc. i był to wynik dwukrotnie gorszy niż średnia dla UE, która wynosiła wtedy 9 proc.

Eurostat nieco inaczej określa wskaźnik bezrobocia niż poszczególne kraje (u nas robi to GUS). Definiując bezrobotnego bierze pod uwagę zalecenia Międzynarodowej Organizacji Pracy i opiera się na założeniu, że bezrobotnym jest osoba w wieku 15-74 lata, która pozostaje bez pracy, jest w stanie podjąć ją w ciągu najbliższego tygodnia i w ciągu ostatnich czterech tygodni aktywnie jej poszukiwała. Taka definicja pozwala na obiektywne porównywanie wyników.

 

 

02 lipca 2009

20 lat wolności: trzeba zapytać o przyszłość

Polecam wszystkim osobom, którym nie jest obojętny los naszego kraju Raport Polska 2030.

Przynosi on dwie generalne konkluzje. Obie bardzo niepokojące. Pierwsza: ponura diagnoza. Druga: zmiana stanu, w którym znajduje się Polska wymaga ogromnej odwagi i podejmowania niepopularnych decyzji. A tego trudno wymagać od polityków.

 

            350-400 mld zł musimy przeznaczyć w najbliższych 20 latach na infrastrukturę, 160 mld zł na zapewnienie sobie bezpieczeństwa energetycznego i uniknięcie tzw. zapaści energetycznej (przypomnijmy, że nasze PKB to 1,27 bln zł), wskaźnik zatrudniania powinien wzrosnąć o 15 pkt. proc., do 67 lat musimy podnieść wiek emerytalny, czekają nas ogromne wyzwania demograficzne, a obywatele nie ufają sobie i państwu. To tylko niektóre konkluzje jakie przynosi przygotowany przez Zespół Doradców Strategicznych Premiera Raport–Polska 2030. Kierowany przez Michała Boniego Zespół trafnie definiuje (poza sprawami bezpieczeństwa) podstawowe wyzwania jakie stoją przed Polską w najbliższym 20-leciu. Są to m.in. sytuacja demograficzna, problemy rynku pracy, infrastruktura, bezpieczeństwo energetyczne, edukacja i szkolnictwo wyższe czy likwidacja ubóstwa i wykluczenia społecznego.

            Diagnoza opisana w Raporcie jest porażająca. Mimo dokonanego w ostatnim 20-leciu skoku cywilizacyjnego (m.in. rozkwit przedsiębiorczości, boom edukacyjny, dziesięciokrotny wzrost PKB i 16-krotny siły nabywczej płac) jesteśmy zapóźnieni niemal w każdej analizowanej dziedzinie. Jednak recepta podana przez Zespół wygląda dość ogólnie. Najczęściej jest wskazaniem jak być powinno, a nie jak to zrobić. Rozumiem, że wynika to z samej koncepcji Raportu. Ma być czymś w rodzaju Zielonej Księgi, na podstawie której powstaje dopiero Księga Biała, w której znajdują się propozycje rozwiązań. Może to też jednak wynikać z miejsca powstania Raportu. Wszak jest dokumentem rządowym, napisanym w Kancelarii Premiera. Jego autorzy nie mogą więc powiedzieć wszystkiego wprost. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejna odsłona Raportu będzie zawierać recepty, a następnie zostaną one przełożone na projekty ustaw.

Zimny prysznic

            Czerwiec 2009 to dobry czas na postawienie wielkich pytań dotyczących tego gdzie właściwie znajdujemy się na naszej ścieżce rozwoju. 20 lat po odzyskaniu wolności, czasu w którym dokonaliśmy ogromnego skoku, można i trzeba spojrzeć wstecz, postawić diagnozę i spróbować odpowiedzieć na czekające nas wyzwania. Obraz ten wypada zatrważająco słabo. Szwankują, niedomagają czy wręcz są w zapaści - w porównaniu nie tylko do zamożniejszych krajów Zachodu, ale także krajów, które razem z nami przeżyły czasy realnego socjalizmu -  niemal wszystkie dziedziny naszego życia. Każda opisana w Raporcie dziedzina wymaga ogromnych zmian, pracy, nakładów i odważnych decyzji.

            Nie można oczywiście za taki stan rzeczy winić ostatniego 20-lecia. Wszak nie odrabia się cywilizacyjnych opóźnień, wynikających m.in. z ponad 120 lat zaborów, dwóch wojen i 45 lat PRL-u w trakcie niespełna jednego pokolenia. I tak Polacy wytrzymują zastanawiająco cierpliwie i dobrze dziejący się na ich skórze okres transformacji.

            Tak postawiona diagnoza powinna jednak podziałać na wszystkich – polityków, ekspertów, liderów opinii, wreszcie samych obywateli – jak zimny prysznic. Nasz realny potencjał - wszak szóstego jeśli chodzi o wielkość kraju UE - zależy od tego co zrobimy. I to w całkiem niedługiej przyszłości.

Bez zaufania i złudzeń

            Autorzy raportu wskazują 10 wyzwań jakie stoją przez Polską w najbliższym 20-leciu. Są to:

1.                  wzrost gospodarczy i zwiększenie konkurencyjności,

2.                  demografia,

3.                  sytuacja na rynku pracy,

4.                  poprawa infrastruktury,

5.                  bezpieczeństwo energetyczno-klimatyczne,

6.                  edukacja i szkolnictwo wyższe,

7.                  zmniejszenie różnic w rozwoju regionów,

8.                  redukcja biedy i liczby osób wykluczonych,

9.                  sprawne państwo,

10.              rozwój kapitału społecznego.

            Można je podzielić na trzy główne grupy - związane z gospodarką (wyzwania 1,4,5,7), polityką społeczną (2,3,6,8) i budową społeczeństwa obywatelskiego (9,10). Żadnego z tych segmentów nie można jednak analizować osobo. Na przykład jeśli Polska ma notować wzrost gospodarczy (wyzwanie 1) musi wzrosnąć wskaźnik zatrudnienia (wyzwanie 2), a osoby starsze powinny później odchodzić z rynku pracy (wyzwania 2 i 3). Nie bez znaczenia jest też zaufanie do państwa czy sprawny wymiar sprawiedliwości (wyzwania 9 i10).

            Przyglądając się każdemu z wyzwań trudno nie popaść w pesymizm. Oprócz problemów, które są ogólnie znane i w debacie publicznej mają już swoje miejsce – niska aktywność zawodowa Polaków, zatrważająca jeśli chodzi o osoby starsze, dramatycznie niski wskaźnik urodzeń, bieda polskich rodzin, zwłaszcza wychowujących dzieci, ogromne zapóźnienie jeśli chodzi o infrastrukturę, konieczność dywersyfikacji dostaw energii – autorzy Raportu zwracają uwagę na rzadziej poruszane w debacie (zwłaszcza w mediach), ale niezmiernie ważne aspekty funkcjonowania państwa.

            Oto kilka przykładów i cytatów. Jak wynika z danych zawartych w raporcie dwie szwajcarskie firmy Roche i Novartis, które nie są wcale liderami nakładów na badania i rozwój wydają na ten cel ponad 16 razy więcej niż środki jakie przeznacza na to Polska (odpowiednio 8,16 mld euro do 0,49 mld euro).

            Polska należy do najmniej innowacyjnych krajów Europy.

            Wskaźniki tzw. kapitału społecznego w naszym kraju należy do najniższych w Europie. Jedynie co dziesiąty Polak ufa innym ludziom.

            Polaków charakteryzuje niska aktywność obywatelska.

            Polski sektor pozarządowy jest niewielki, organizacje pozarządowe niestabilnie, mają niepewną sytuację finansową i organizacyjną.

            Prawie połowa Polaków wyraża niskie zainteresowanie troską o dobro wspólne, a wskaźnik ten wyraźnie obniżył się w porównaniu z 2005 r.

            Autorzy Raportu piszą też, że przez cały okres transformacji wymiar sprawiedliwości nie był gruntownie reformowany, a jego obecne problemy są wynikiem m.in. nieefektywnego zarządzania sądami, podatnych na nadużycia i nieprzystających do tempa obrotu gospodarczego procedur postępowania sądowego, wzrostu liczby spraw w sądach głównie w wyniku nadregulacji prawa.

            Tak szeroki horyzont wyzwań, który proponują autorzy raportu, to bez wątpienia jego główna zaleta.

Brakuje zdrowia i armii

            W moim odczuciu podstawowym brakiem raportu, jest pominięcie tematu bezpieczeństwa. Niewspółmiernie mało, do wagi problemu, jego autorzy zajmują się też systemem ochrony zdrowia.

            Szczególnie zadziwiające jest zupełne pominięcie kwestii bezpieczeństwa zwianego z potencjałem naszego kraju do obrony granic. W raporcie nie ma ani słowa o koniecznej restrukturyzacji armii, ogromnych nakładach jakie trzeba ponieść z tego tytułu. A wydaje się to dziwne, zwłaszcza w perspektywie doświadczeń Polski z ostatnich 250 lat, kiedy trzykrotnie traciliśmy suwerenność. Nie wiem czy autorzy raportu uznają, że nasza obecna sytuacja strategiczna pozwala zupełnie zapomnieć o potencjale armii i obrony terytorium. Gdyby tak było - byłaby to wiara naiwna.

            Raport stosunkowo niewiele miejsca poświęca też systemowi ochrony zdrowia. Mimo, że jego autorzy wskazują, że wraz ze starzeniem się społeczeństwa i koniecznym wydłużaniem aktywności zawodowej (w Raporcie pojawia się kilkakrotnie określenie silver economy) musi tez poprawić się kondycja zdrowotna Polaków.

Konieczne działania

            Kompleksowe spojrzenie na obecny stan naszego państwa, próba odpowiedzi na pytanie gdzie jesteśmy i spojrzenia na wyzwania jakie nas czekają to ogromna wartość Raportu. Powinien się z nim, w moim odczuciu, zapoznać każdy, komu na sercu leży rozwój naszego kraju i kto chce w tej sprawie zabierać głos.

            Mam jednak nadzieję, że nie skończy się na postawieniu diagnozy i ogólnych wskazaniach co trzeba zrobić. Zalecenia trzeba zmienić w działanie. Inaczej pozostanie kolejnym tzw. strategicznym dokumentem, z którego niewiele w praktyce wynika.

            Nie ma też, na co też zwracają uwagę autorzy, specjalnie dużo czasu na wprowadzanie koniecznych zmian. Jeśli na przykład nie poprawimy szybko dramatycznej kondycji materialnej rodzin wychowujących dzieci - prawie 20 proc. rodzin wychowujących czworo lub więcej potomstwa, żyje poniżej minimum egzystencji - to wychowywane tam klika milionów dzieci będzie miało ogromnie utrudnione szanse na normalny rozwój.

02 lipca 2009

Skok na emerytalną kasę

W ubiegłym tygodniu w Sejmie odbyła się cicha próba "skoku na kasę przyszłych" emerytów z OFE.

Do drugiego czytania trafiła, forsowana przez posła Janusza Cichonia (PO) wersja ustawy, która uszczuplała, w porównaniu propozycją rządu, konta emerytalne klientów OFE (tj., zwiększała przychody zarządzających nimi) o 35 mld zł. Przeciwna temu była oczywiście opozycja, ale co ciekawe także rząd i koalicjant PO – PSL.

Ostatecznie tę hojną dla zarządzających OFE wersję zmienili posłowie. W portfelach klientów OFE zostanie więc w latach 2010-2040 ponad 57 mld zł. Co ciekawe chciał też tego (tak głosował) poseł Cichoń. Mówi, że przekonała go argumentacja rządu.

Ta sprawa każe się zastanowić nad sposobem stanowienia prawa. Eksperci i praktycy od dawna postulują, aby poprawki zgłaszane w trakcie prac w Sejmie zawierały tzw. ocenę skutków regulacji. Czyli po prostu przedstawiały zyski i starty zmian dla różnych stron (casus słynnego lub czasopisma). Gdyby nie to, że rząd w tym konktetnym przypadku przygotował szybko na własną rękę szacunki tej niewinnie wyglądającej poprawki, a opozycja ją wychwyciła, emerytalne portfele byłyby chudsze o 35 mld zł.

---