rssdodaj RSS
---Bartosz Marczuk - Wpisy z Maj 2009
26 maja 2009

To nie emigracja, a nowe miejsca pracy obniżyły w Polsce bezrobocie

W latach 2003–2007 dochód polskiej rodziny wzrósł o 36,5 proc. W Polsce od 2004 roku powstało ponad 2,5 mln nowych miejsc pracy. Wciąż pozostajemy, po Bułgarii i Rumunii, najuboższym krajem UE. Te dane, mówiące o naszym bilansie przystąpienia do UE, wskazują, że ostatnie 5 lat ogromnie zmieniło sytuację na naszym rynku pracy, spowodowało też istotne zmiany w zamożności poszczególnych grup społecznych, nie pozostało bez wpływ na migracje Polaków.

Bywa jednak, że przeceniana jest rola naszego przystąpienia do UE jako wyłącznej przyczyny zmian. Tak jest na przykład z opisem sytuacji na rynku pracy czy emigracją. Z drugiej strony w niektórych aspektach rola UE jest wciąż niedoceniana. Prawie 10 mld euro, które trafiły w ostatnich 5 latach na polską wieś, odmieniają jej obraz. Wciąż też żyjemy stereotypami – na przykład biednych emerytów czy osób żyjących na wsi.

Anioły i demony naszego rynku pracy

Według GUS, który od 1992 roku prowadzi Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), w Polsce pracuje obecnie (IV kwartał 2008 r.) 16 mln osób. To najlepszy wynik w historii. Do tej pory najwięcej osób pracowało w sierpniu 1998 r. (15,61 mln). Później liczba pracujących malała, aby w I kwartale 2004 r., czyli w momencie przystąpienia Polski do UE, osiągnąć historyczne minimum – 13,47 mln osób. Od tamtego czasu w naszym kraju powstało więc 2,53 mln nowych miejsc pracy.

Przyczynia się to oczywiście do obniżenia wskaźnika bezrobocia. Od 2004 roku zmalał z 20,7 proc. do 6,7 proc. Podobnie jest z liczbą osób bezrobotnych. Na początku 2004 roku było ich 3,5 mln. Na koniec 2008 roku – 1,2 mln.

Coraz lepsza sytuacja na rynku pracy powoduje też wzrost tzw. wskaźnika zatrudnienia. Wskaźnik ten dla osób w wieku 15–64 lat, który ma zgodnie z tzw. strategią lizbońską wynieść w krajach UE w 2010 roku 70 proc., w IV kwartale ubiegłego roku wynosił 60 proc. To także najlepszy wynik w historii. W IV kwartale 2003 r. wynosił 51,4 proc. Mimo takiej poprawy wciąż pozostaje na niskim poziomie. Dla porównania: w 27 krajach UE wynosi on ponad 65,9 proc.

W ciągu ostatnich lat zmieniła się też na korzyść struktura zatrudnionych osób. Obecnie w rolnictwie pracuje 13,3 proc. osób, w przemyśle 32 proc., a w usługach 54,6 proc. W IV kwartale 2003 r. było to odpowiednio – 18,5 proc., 28,6 proc. oraz 52,9 proc. Najbardziej zmalał więc udział pracujących w rolnictwie i to mimo że ten sektor wytwarza zdecydowanie więcej dóbr niż przed pięciu laty.

Wciąż zmorą naszego rynku pracy pozostaje m.in. bardzo niski wskaźnik zatrudnienia starszych osób. W 2008 roku wynosił w krajach UE dla osób w wieku 55–64 lat – 45,6 proc. W Polsce zaledwie 31,6 proc. To jeden z najgorszych wyników w UE.   

Wyjeżdżają, ale i wracają

Według ostatnich danych GUS w 2007 roku na czasowej emigracji – ponad trzy miesiące – przebywało 2,27 mln Polaków. Rok wcześniej 1,95 mln, a w 2004 roku 1 mln. Zdecydowana większość osób wyjeżdżających z Polski mieszka w krajach UE. Na koniec 2007 roku przebywało tam 1,86 mln osób. Liczba ta jest ponaddwukrotnie wyższa niż na początku okresu naszego członkostwa w UE. W 2004 roku liczba emigrantów przebywających w krajach UE wynosiła 0,75 mln. Szacunek ten uwzględnia jednak też tych Polaków, którzy od dłuższego czasu przebywali poza granicami Polski, w tym w krajach UE, bez względu na ich status pobytu. Te liczby świadczą, że w krajach UE przebywa około 1 mln Polaków więcej niż przed akcesją. Nie można wyciągać wniosku, że są to osoby, które wyjechały z kraju na stałe. GUS podaje jednak, że blisko połowa z nich pozostaje tam dłużej niż rok. Osoby te tracą więc kontakt z krajem i coraz trudniej będzie im do niego wrócić.

Wśród krajów emigracji Polaków po naszej akcesji zdecydowanie wyróżniają się Wielka Brytania, Niemcy i Irlandia. W końcu 2007 roku w przebywało tam 690 tys. emigrantów z Polski, a w Niemczech 490 tys. Kolejne miejsca zajmują Irlandia (200 tys.), Holandia (98 tys.) i Włochy (87 tys.). Ze względu na skalę zjawiska emigracji i jej dynamikę szczególnym przypadkiem jest Irlandia. W stosunku do 2002 roku liczba emigrantów z Polski wzrosła tam 100-krotnie.

Większość polskich emigrantów przebywa za granicą w związku z pracą, choć coraz więcej jest też członków ich rodzin, tj. małżonków i dzieci, którzy pozostają na utrzymaniu pracujących. Także te dane świadczą o tym, że coraz więcej osób może rozważać pozostanie na stałe poza granicami Polski. Może to niekorzystnie wpłynąć na naszą sytuację demograficzną. Jeśli z Polski na stałe będą wyjeżdżać osoby młode, to nie tylko one będą mieszkać za granicą. Może się też zdarzyć, że podobnie będzie z ich dziećmi.

Emigracja może się też przyczyniać się do wzrostu płac w kraju wysyłającym swoich obywateli do pracy za granicą. Jest to korzystne w krótkim okresie dla ich obywateli, ale wcale nie musi oznaczać korzyści dla całej gospodarki. Jeśli płace rosną szybciej niż wydajność pracy, pogarsza to jej konkurencyjność. Szybki wzrost płac w okresie wyjazdów potwierdzają dane z Polski. W latach 2007–2008 wynagrodzenia w Polsce rosły w tempie ponad 10 proc. Taki wzrost jest m.in. efektem mniejszej liczby potencjalnych pracowników na danym rynku. A gdy jest ich mniej, mogą żądać wyższych pensji. Szczególnie dotkliwie wzrost ten odczuła w Polsce na przykład branża budowlana.

Biedny jak rodzic, a nie emeryt

Wzrost wynagrodzeń przyczynia się m.in. do spadku liczby osób zagrożonych ubóstwem. W 2003 roku poniżej minimum egzystencji (zwanym też minimum biologicznym, bo osiąganie niższych dochodów nie pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb) żyło w Polsce 11,7 proc. osób. W 2007 roku (najnowsze dane, jakimi dysponuje GUS) – 6,6 proc. To spadek o prawie 44 proc. Najszybciej osób zagrożonych ubóstwem ubywa wśród pracujących na własny rachunek i rolników. Wciąż najbardziej narażonych na ubóstwo są rodziny wychowujące dzieci.

Także dane o dochodach świadczą o wzroście zamożności Polaków. W 2003 roku średni dochód na członka rodziny wynosił 680,5 zł. W 2007 roku wzrósł do 928,9 zł, tj. o 36,5 proc. Biorąc pod uwagę stosunkowo niską inflację z tego okresu, oznacza to, że dochody Polaków wzrosły realnie o ponad 20 proc. Najszybciej rosną dochody rolników. W okresie 2003–2007 wzrosły o 78,5 proc. Trzeba też zauważyć, że dochody emerytów i pracowników najemnych rosną niemal w takim samym tempie. Przeczy to obiegowej opinii o dyskryminacji dochodowej emerytów. 4 proc. emerytów żyje poniżej minimum egzystencji i są to osoby, obok pracujących na własny rachunek, najmniej zagrożone biedą.

---