rssdodaj RSS
---Bartosz Marczuk - Wpisy z Październik 2008
02 października 2008

Bezrobocie w Polsce jest już niższe niż w UE

Polska wyprzedza już pod względem wskaźnika bezrobocia 8 krajów UE. Wyższe bezrobocie notują m.in. Francja, Hiszpania, Niemcy, Grecja czy Węgry.

Wskaźnik bezrobocia w 27 krajach UE wyniósł w sierpniu tego roku 6,9 proc., a w 15 krajach strefy euro 7,5 proc. – podał wczoraj Eurostat. Bez pracy w Unii pozostaje 16,6 mln osób. Najniższe bezrobocie notują Holandia, Dania i Austria. Nie przekracza tam ono 4 proc. W Holandii wynosi zaledwie 2,6 proc. Najwyższe bezrobocie, co jest nowością, jest w Hiszpanii. Wynosi tam już 11,3 proc. i wzrosło w ciągu roku o 3 pk proc. z 8,3 proc. Po raz pierwszy od lat poziom bezrobocia notowany na Słowacji spadł poniżej 10 proc. do 9,9 proc.

W Polsce wskaźnik bezrobocia (6,7 proc) jest już poniżej średniego wskaźnika dla krajów strefy euro (7,5 proc.) i poniżej średniej dla wszystkich 27 krajów UE (6,9 proc.). Co więcej wyprzedzamy już pod tym względem 8 krajów UE – Hiszpanię, Słowację, Francję, Węgry, Portugalię, Grecję, Niemcy i Włochy. Eurostat zwraca też uwagę, że w Polsce bezrobocie maleje najszybciej ze wszystkich krajów UE. Wskaźnik ten zmalał u nas w ciągu roku z 9,2 proc. do 6,7 proc.

            Eurostat inaczej określa wskaźnik bezrobocia niż poszczególne kraje (w Polsce robi to GUS). Definiując bezrobotnego bierze pod uwagę zalecenia Międzynarodowej Organizacji Pracy i opiera się na założeniu, że bezrobotnym jest osoba w wieku 15-74 lata, która pozostaje bez pracy, jest w stanie podjąć ją w ciągu najbliższego tygodnia i w ciągu ostatnich czterech tygodni aktywnie jej poszukiwała.

01 października 2008

KRUS: rząd zaakceptował rażącą niesprawiedliwość

Rząd przyjął wczoraj projekt zmian w systemie ubezpieczeń rolników. Miała być systemowa reforma, a jest wydmuszka, która wzbudza nie tylko zawód, ale także irytację. Na taką reformę, a właściwe antyreformę szkoda słów. Nie ma bowiem żadnego powodu, dla którego świadczenia bardzo zamożnych rolników są finansowane przez podatników, a nie przez nich samych. Niestety, kolejny raz wziął górę interes grupowy i wpływ lobby rolniczego, a nie analiza faktów, poczucie sprawiedliwości czy wręcz przyzwoitości.

 

Obecna sytuacja osób prowadzących w Polsce firmy jest kuriozalna i głęboko niesprawiedliwa. Działający w małym miasteczku czy na wsi sklepikarz czy szewc opłaca do ZUS prawie 10 tys. zł rocznie, a żyjący obok niego rolnik mający na przykład 45 ha ziemi, który otrzymuje z UE ponad 20 tys. samych dopłat, wpłaca do KRUS nieco ponad 1000 zł rocznie. Rolnicy opłacają bowiem - bez względu na osiągany dochód i wielkość gospodarstwa - składki w tej samej, minimalnej wysokości. Obecnie wynoszą one 269 zł kwartalnie (uwzględniając składkę na emeryturę i rentę oraz wypadkową, chorobową i macierzyńską). Składki nie pozwalają więc na sfinansowanie wypłacanych świadczeń, które nie są tak niskie jak się powszechnie uważa. Na przykład przeciętna emerytura z KRUS w I kwartale tego roku wynosiła 867,8 zł. Dla porównania osoba prowadząca pozarolniczą działalność gospodarczą otrzymuje ją z ZUS w wysokości 1106,8 zł. Mimo więc, że opłaca o 1000 proc. wyższe składki jej świadczenie jest wyższe o 27 proc.

 

Po przyjętych przez rząd zmianach nawet osoby uprawiające ponad 300 ha wpłacą do KRUS niespełna 4,4 tys. zł rocznie. Mimo, że z samych dopłat otrzymają co najmniej 150 tys. zł. W efekcie zaniechania reformy dotacja do KRUS w przyszłym roku zamiast maleć wyniesie prawie 16,5 mld zł i będzie najwyższa w historii. A rząd zapowiadał uporządkowanie tej sytuacji. Wszystko to przypomina ostatecznie frazę z piosenki Jana Pietrzaka, który śpiewał: I to wredne pytanie wraca wciąż z nową siłą ile trzeba nazmieniać, żeby nic się nie zmieniło.

---