rssdodaj RSS
---Bartosz Marczuk - Wpisy z Październik 2007
23 października 2007

GUS potwierdza poprawiającą się sytuację demograficzną

GUS potwierdził dzisiaj moje szacunki (z poprzedenigo wpisu) dotyczące liczby urodzin w tym roku. Może się ich urodzić 394 tys. GUS potwierdził też, że poprawia się sytuacja demograficzna Polski, która wynika głównie z faktu wchodzenia w dorosłość młodych ludzi urodzonych w latach 70-tych i 80-tych.

Ta poprawa nie może być jednak pocieszeniem, przynoszącym refleksję, że nic nie należy robić. Procesy denmograficzne są nieubłagane i rząd powinien podjąć działania w celu zwiększenia liczby rodzących się w Polsce dzieci.

17 października 2007

Polski urodzą w tym roku najwięcej dzieci od 9 lat

W tym roku urodzi się około 390 tys. dzieci i będzie to najlepszy wynik od 1998 roku.

 

Z najnowszych danych GUS wynika, że w Polsce w okresie styczeń-lipiec tego roku urodziło się 227,1 tys. dzieci. To o prawie 5 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Gdy utrzyma się obecna tendencja w tym roku urodzi się ponad 390 tys. dzieci. Będzie to najlepszy wynik od 1998 roku, kiedy urodziło się ich 395,6 tys.

 

Tę pozytywną tendencję odzwierciedlają też dane dotyczące liczby zawieranych małżeństw. To bardzo ważne bo zdecydowana większość dzieci (ponad 80 proc.) rodzi się w Polsce w rodzinach tworzonych przez prawnie zawarte związki małżeńskie. Z najnowszych danych wynika, że w okresie styczeń–lipiec Polacy zawarli 118,3 tys. małżeństw. To o ponad 13 proc. więcej niż rok wcześniej (104,5 tys.). W tym roku liczba zawartych małżeństw może wynieść 240 tys. i być najwyższa od 1990 roku.

 

A teraz łyżka dziegciu. Poprawiające się dane demograficzne to głównie efekt tego, że w dorosłość wchodzą roczniki tzw. echa wyżu powojennego i tzw. baby boom lat 80-tych. W drugiej połowie lat 70-tych rodziło się w Polsce ponad 650 tys. dzieci rocznie, a na początku lat 80-tych ponad 700 tys. Teraz urodzone wtedy osoby zakładają własne rodziny i dzięki temu poprawia się sytuacja demograficzna. Wpływ na to ma też poprawa sytuacji na rynku pracy, rosnące dochody ludności oraz fakt, że wiele par odraczało decyzję o posiadaniu dzieci ze względu na kontynuowanie edukacji lub wysokie bezrobocie. Świadczą o tym dane dotyczące wieku w jakim Polski rodzą dzieci. Jeszcze w 1995 roku 36,1 proc. dzieci rodziły kobiety mające od 20 do 24 lat, a 28,9 proc. mające 25- 29 lat. W 2005 roku dane te uległy odwróceniu. Prawie 40 proc. dzieci rodzą kobiety w wieku 25-29 lat, a zaledwie 26,2 proc. mające 20-24 lata.

 

Poprawiająca się sytuacja demograficzna to okres przejściowy, który może niedługo się skończyć. Nieco lepsza sytuacja wynika z większej liczby osób wchodzących w dorosłość, ale wciąż Polki rodzą bardzo mało dzieci. Wskaźnik dzietności, wynoszący 1,25 należy do najniższych w UE. Co gorsza obecnie jest jeden z ostatnich momentów na wprowadzenie niezbędnych zachęt do posiadania potomstwa. Trzeba zrobić wszystko, aby młodzi ludzie z wyżu decydowali się na nie teraz bo za kilka lat, kiedy w dorosłość wejdą mniej liczne roczniki, liczba rodzących się dzieci będzie tak czy inaczej nieduża.

03 października 2007

Emerytury i renty rolników na koszt podatników

Zaledwie 8 proc. wypłacanych rolnikom świadczeń będzie w przyszłym roku pochodzić z ich składek. Resztę sfinansują podatnicy.

Zawarty w projekcie ustawy budżetowej plan finansowy funduszu emerytalno-rentowego (administruje nim KRUS), który wypłaca rolnikom emerytury, renty, zasiłki pogrzebowe, a także finansuje ich składkę zdrowotną przewiduje wydatki na kwotę 16,26 mld zł. Z tej kwoty 15 mld zł ma pochodzić z dotacji z budżetu państwa. W przyszłym roku emerytury i renty z KRUS ma otrzymywać 1,48 mln osób, a świadczenia te wzrosną w wyniku planowanej waloryzacji o 5,6 proc.

Na emerytury, renty i zasiłki pogrzebowe KRUS przeznaczy 13,7 mld zł. Ponadto otrzyma z budżetu państwa 2,18 mld zł na sfinansowanie składki zdrowotnej osób mających do niej prawo z tego tytułu, że są rolnikami, domownikami lub świadczeniobiorcami KRUS. Rolnicy nie są bowiem tak jak pozostałe osoby zobowiązani do opłacania składki do Narodowego Funduszu Zdrowia. Robi to za nich budżet.

Prawie 92 proc. wszystkich świadczeń wypłacanych rolnikom będzie pochodzić nie ze składek, ale z kasy państwa. Ze składek ma wpłynąć do KRUS 1,24 mld zł. Taka relacja przychodów i wydatków to efekt tego, że rolnicy opłacają - bez względu na osiągany dochód i wielkość posiadanego gospodarstwa - składki do Kasy w tej samej, minimalnej wysokości. Obecnie wynoszą one 251 zł kwartalnie.

A tak niska wysokość składki nie pozwala na sfinansowanie wypłacanych świadczeń, które nie są tak niskie jak się powszechnie uważa. Na przykład przeciętna emerytura z KRUS wynosi 849,7 zł. Dla porównania osoba prowadząca działalność gospodarczą otrzymuje ją w wysokości 1069,6 zł. A wpłaca do ZUS z tytułu ubezpieczenia od takich samych ryzyk prawie 800 zł miesięcznie. Mimo, że opłaca prawie dziesięciokrotnie wyższe składki jej świadczenie jest wyższe o 25 proc.

Nikt nie wątpi, że KRUS wymaga reformy. Obecny system jest niesprawiedliwy bo często niezamożni podatnicy utrzymują z podatków rolników, którzy mają o wiele wyższe dochody i dysponują większym majątkiem. Brak tylko odważnego polityka, który powie, że ta patologia powinna się skończyć.

 

 

 

 

---