rssdodaj RSS
---Bartosz Marczuk - Wpisy z Luty 2007
20 lutego 2007

Trwa gorący spór o wypłątę emerytur z OFE

Komisja Nadzoru Finansowego nie zostawiła suchej nitki na pomyśle resortu pracy, aby emerytury ze środków gromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych wypłacał wyłącznie ZUS.

     Wczoraj KNF przyjęła stanowisko odnośnie pomysłu ministerstwa pracy i polityki społecznej, dotyczącego wypłat emerytur z OFE. Ministerstwo chce, aby świadczenia te naliczał i ich wysokość ustalał ZUS. Miałby on też zarządzać pieniędzmi, które nie będą wykorzystywane na bieżąco na wypłatę świadczeń. Pomysł ten przedstawiony w listopadzie ubiegłego roku – wzbudził wiele kontrowersji i zebrał sporo negatywnych ocen (wyraziło je m.in. Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych, PKPP Lewiatan i inne organizacje pracodawców, eksperci). Bez euforii o pomyśle resortu pracy wypowiadał się też na naszych łamach Paweł Wypych, minister w Kancelarii Premiera, który doradza szefowi rządu na temat zmian w systemie ubezpieczeń społecznych.

     Także Komisja przyłącza się do tej krytyki. Zauważa, że:

1. kwestia wypłat powinna być maksymalnie szybko rozstrzygnięta,

2. dostawcami emerytur powinny być podmioty prywatne, konkurujące między sobą o klienta,

3. pieniądze na emerytury powinny być inwestowane przez podmioty prywatne z zastrzeżeniem, że powinny to one robić bezpiecznie,

4. aby minimalizować konieczność dopłat do świadczeń przez budżet najpierw za wypłatę świadczeń odpowiadaliby akcjonariusze wypłacającej instytucji, następnie Fundusz Gwarancyjny, na który będą zrzucać się wszystkie podmioty, a na końcu budżet,

5. powierzenie ZUS zarządzania środkami przyszłych emerytów mogłoby skutkować tym, że politycy będą wpływać na decyzje inwestycyjne zakładu, co mogło by być niekorzystne dla przyszłych emerytów,

6. ZUS powinien odpowiadać za dostarczenie świadczeń (z I i II filara) do domu emeryta oraz dostarczać osobie wybierającej się na emeryturę informacje ile może uzyskać za zgromadzone w OFE pieniądze w poszczególnych podmiotach zajmujących się wypłatami.

     Mimo krytyki pomysłów resortu pracy, jej szefowa Anna Kalata podtrzymała dzisiaj stanowisko, że wyłącznie ZUS powinien zajmować się wypłatami. Jaj zdaniem tak będzie bezpieczniej, taniej i efektywniej.

     Spór trwa, ale sądząc po fali krytyki pomysłu resortu pracy, zakończy się raczej jego odrzuceniem.

15 lutego 2007

Co zrobić, aby nie zabrakło fachowców?

W Polsce na budowach brakuje fachowców alarmuje Konfederacja Pracodawców Polskich. Wskazuje, że trzeba dopasować system kształcenia do potrzeb rynku pracy oraz zachęcać osoby, które wyjechały za granicę do powrotu. Uważam, że koniecznie trzeba do tych wskazań dodać postulat obniżenia kosztów pracy. Bez wzrostu pensji netto emigracja będzie trwać, a młodzi ludzie nie będą decydować się na kształcenie w deficytowych zawodach.

Coraz więcej przedsiębiorców w branży budowlanej narzeka na brak specjalistów. Dzieje się to w sytuacji, kiedy w Polsce mamy ponad 2,4 mln ludzi zarejestrowanych w urzędach pracy. Szacuje się, że w firmach budowlanych w całym kraju potrzeba ok. 50 tys. fachowców - czytamy w stanowisku KPP.

Konfederacja podkreśla, że to gównie efekt wyjazdów zagranicznych oraz niedopasowania systemu kształcenia do potrzeb rynku pracy. Podaje, że w szkołach zawodowych uczy się niespełna 240 tys. uczniów, (43 proc. stanu z lat 2000/2001), dramatyczny spadek uczniów notują szkoły kształcące robotników górniczych i budowlanych (23 tys. uczniów), a w ciągu ostatnich 6 lat liczba uczniów w technikach spadła o ok. 46 proc.

Oprócz wskazań (bardzo słusznych) dotyczących kształcenia oraz tego, że w Polsce powinny być warunki do prowadzenia działalności gospodarczej by wracali tu emigranci i zakładali własne firmy trzeba dodać, że konieczne jest obniżenie narzutów nakładanych na pracę. Po to by rosły pensje netto. Bez tego nie uda się zatrzymać fachowców w kraju, a nasze firmy póki co nie mogą konkurować wysokością wynagrodzeń z firmami z Zachodu. Ich działanie byłoby nieopłacalne. Remedium nie jest też otwarcie Polski na pracowników ze Wschodu (zobacz debata na ten temat w nasze redakcji). Niewiele osób przyjedzie nad Wisłę bez zachęty w postaci wyraźnie wyższego wynagrodzenia.

Konieczne jest więc kompleksowe działanie poprawiające jakość kształcenia, warunki prowadzenia firm, ale także niższe opodatkowanie pracy.

13 lutego 2007

Reforma rynku pracy?

Anna Kalata, minister pracy i polityki społecznej zapowiedziała dzisiaj reformę rynku pracy. Choć podchodzę do tych deklaracji z dużą nieufnością ze względu na to, że taka reforma jest zapowiadana od ponad roku (podobnie jak powstanie ustawy o emeryturach pomostowych) to uważam, że jej kierunek jest rozsądny.

Resort chce przedstawić ustawę o rynku pracy, która ma wzmocnić rolę gmin w aktywizacji zawodowej mieszkańców i odciążyć urzędy pracy z funkcji administracyjnych na rzecz bardziej aktywnego prowadzenia pośrednictwa zawodowego. W ramach reformy lepsze ma też być dopasowanie kwalifikacji osób bezrobotnych do oczekiwań rynku pracy. OHP mają być przekształcenie w rządową agencję ds. młodzieży, aby ta instytucja zajęła się problemami na rynku pracy młodych ludzi. Resort chce też oddzielić osoby faktycznie poszukujące pracy od tych, które rejestrują się w urzędach jedynie dla ubezpieczenia zdrowotnego.

To dobre postulaty. Nie od dzisiaj wiadomo (pisaliśmy o tym niedawno w GP), że urzędy pracy wiele czasu zamiast poszukiwaniu pracy bezrobotnym poświęcają pracom administracyjnym. Są też często ostatnim miejscem, gdzie pracodawcy szukają pracowników, a sami pracownicy pracy. Ponadto gmina dobrze zna sytuację na lokalnym rynku pracy więc wzmocnienie jej roli w aktywizacji zawodowej to krok w dobrym kierunku. Firmy coraz częściej narzekają też na brak osób do pracy o określonych, nawet niezbyt wyszukanych kwalifikacjach. Do tych postulatów trzeba jeszcze dołączyć rozdzielenie statusu bezrobotnego z prawem nie tylko do bezpłatnej opieki lekarskiej, ale także  do innych świadczeń. Nie da się też poprawić sytuacji na rynku pracy, zwłaszcza ograniczyć szarej strefy, bez obniżenia kosztów pracy. Konieczna jest też zmiana w zakresie pomocy społecznej, aby wsparcie państwa nie zachęcało ludzi do braku aktywności.

Mam nadzieję, że reformy rzeczywiście zostaną przeprowadzone oraz, że po raz kolejny nie skończy się na deklaracjach.

05 lutego 2007

Mniej Polaków bez pracy

Według najnowszych danych Eurostatu bezrobocie w Polsce spadło w grudniu poniżej 13 proc. Mimo, że Polska wciąż jest liderem jeśli chodzi o poziom bezrobocia w UE to wskaźnik ten nie odbiega już od średniej unijnej tak znaczącą jak wcześniej.

W grudniu 2006 roku wskaźnik bezrobocia liczony przez Eurostat (robi on to nieco inaczej niż polski GUS) wyniósł w Polsce 12,8 proc. Wciąż był więc najwyższy wśród 27 krajów UE. Dwucyfrowy wskaźnik oprócz polski notuje jedynie nasz południowy sąsiad Słowacja. Jednak polski poziom bezrobocia nie odbiega już tek od średniej unijnej jak dawniej. Średnia dla krajów UE wynosi 7,6 proc. W pozostałych krajach UE (poza Słowacją i Polską) wskaźnik bezrobocia wyniósł na koniec ubiegłego roku od 8,7 proc. w Grecji i 8,5 proc. we Francji do 3,2 proc. i 3,6 proc. odpowiednio w Danii i Holandii.

Zwraca uwagę dynamika poprawy sytuacji na polskim rynku pracy. W grudniu 2005 roku wskaźnik bezrobocia wynosił w Polsce 16,9 proc., a rok później 12,8 proc. To poprawa o aż o 4,1 pkt. proc.! Trzeba też odnotować fakt, że wskaźnik bezrobocia malał też w grudniu (w listopadzie wynosił 13,1 proc.). Mimo, że jest to miesiąc w którym zazwyczaj, ze względu na wygaszanie robót sezonowych przybywa bezrobotnych.

Podobną poprawę na rynku pracy notuje się wśród młodych osób do 25 roku życia. To oni są najbardziej narażeni na bezrobocie. W grudniu 2005 roku bez pracy było 34,3 proc. takich młodych osób, rok później 25,9 proc. Wciąż bez pracy jest więcej kobiet niż mężczyzn. Wśród tych pierwszych wskaźnik bezrobocia wynosi 14,3 proc., a drugich 11,5 proc.

---