rssdodaj RSS
---O niesprawiedliwych dodatkach raz jeszcze - Bartosz Marczuk
23 stycznia 2007

O niesprawiedliwych dodatkach raz jeszcze

Rząd przyjął dzisiaj projekt ustawy zakładający, że zamiast waloryzacji świadczeń dla 9,9 mln osób 6,5 mln z nich otrzyma jednorazowe dodatki. Ten pomysł jest moim zdaniem (jak pisałem już wcześniej) niesprawiedliwy i zły.

A oto argumenty:

  • świadczenia – co do zasady - są odzwierciedleniem wcześniejszego wkładu do systemu. Im więcej się pracowało tym wyższą ma się emeryturę, rentę; dlatego wypłata dodatków tylko dla osób otrzymujących niskie świadczenia jest karaniem za zapobiegliwość i pracowitość osób, które mają nieco wyższe świadczenia,
  • wszelkie statystyki mówią, że w Polsce ponadprzeciętnie dużo pomaga się osobom po 50 roku życia, ponadprzeciętnie mało rodzinom wychowującym dzieci; w efekcie ci pierwsi są prawie najmniej, a ci ostatni najbardziej narażeni na ubóstwo,
  • wypłata dodatków może prowadzić do kompletnej aberracji, poniżej 3 przykłady:
Przykład 1. Osoba prowadzi działalność gospodarczą. Wpłacała do ZUS (zgodnie z obowiązującym prawem) niskie składki i teraz ma najniższą emeryturę (597,46 zł). Równocześnie, ponieważ interesy idą świetnie dorobiła się domu, kilku mieszkań, a wiedząc, że jej emerytura będzie niska odłożyła na starość 0,5 mln zł. Z wynajmu mieszkań i odsetek ma teraz miesięczny dochód sięgający kilku tys. zł. Ponieważ jednak otrzymuje niską emeryturę otrzyma dodatek.

Przykład 2. Przez 25 lat osoba pracowała w Polsce później wyjechała do USA. Tam dorobiła się majątku i wróciła z pieniędzmi do Polski. Z ZUS otrzymuje najniższą emeryturę (taka jej się należy), ale na koncie ma 1 mln zł, więc z odsetek ma około 50 tys. rocznie. Taka osoba też otrzyma dodatek.

Przykład 3. Było dwóch sąsiadów. Jeden przez 40 lat wstawał do pracy, zarabiał nieco ponad średnią krajową, w międzyczasie się dokształacał i teraz otrzymuje z ZUS emeryturę w wysokości 1250 zł. Drugi całe życie popijał pod miejscowym sklepem, od czasu do czasu pracował, dorabiał, był na lewej rencie i ostatecznie uzbierał 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych. ZUS ustalił mu emeryturę, ponieważ jednak składek było za mało - do minimalnego świadczenia dopłaca co miesiąc budżet. Ten drugi otrzymuje z ZUS dotowaną, najniższą emeryturę, a teraz dodatkowo otrzyma dodatek. Ten pierwszy nie dostanie nic.

  • dodatki ograniczają bodźce do pracy bo pracujący wiedząc, że tylko niska emerytura będzie rosnąć, nie będzie mieć motywacji do aktywności i uzyskania wyższej emerytury, a szczególnie w Polsce, gdzie pracuje zaledwie co czwarta osoba w wieku 55-64 lata, powinniśmy wydłużać aktywność zawodową,
  • nie rośnie tzw. podstawa wymiaru – świadczeniobiorcy czują się niepewnie, bo wszystko zależy od jednorazowych decyzji,
  • takie protezy, zamiast rozwiązań systemowych, powodują, że co roku politycy kłócą się o sposób podwyższania świadczeń - zamiast rzeczowej argumentacji kwitnie populizm,
  • świadczenia osób, które nie otrzymają podwyżki będą tracić na wartości – nawet do 2009 roku kiedy będzie następna waloryzacja,
  • system ubezpieczeń społecznych nie jest też narzędziem do pomagania najuboższym, od pomocy socjalnej jest pomoc społeczna – umiejscowiona w gminie, znająca sytuację majątkową poszczególnych osób, mogąca przeprowadzić wywiad środowiskowy i skierować pomoc do potrzebujących (a propos przykładów),
  • 3,5 mln osób nie otrzyma żadnych pieniędzy, ale za to dodatki otrzyma 1,3 mln świadczeniobiorców KRUS (80 proc. wszystkich świadczeniobiorców KASY), mających niskie świadczenia bo opłacających wcześniej makabrycznie niskie składki, do których i tak budżet dopłaca 15 mld zł rocznie.
---