rssdodaj RSS
---Andrzej Jankowski - Wpisy z Listopad 2008
13 listopada 2008

Sąd wybronił banki

 

 

Dwadzieścia banków przez trzynaście lat, w zaciszu swoich lustrzanych gabinetów, ustalało  wysokość opłat za transakcje dokonywane kartami płatniczymi. W końcu jednak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zdobył się na odwagę i zakwestionował  nie tylko bankierskie zmowy, ale przede wszystkim to, że ustalane opłaty bankierzy biorą  z lustrzanych sufitów a nie z wolnego rynku. Gorycz z przegranej nie trwała jednak długo. Wczorajsze orzeczenie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w którym sędziowie uchylili decyzję prezesa UOKiK, zaskoczyła nie tylko miliony szczęśliwych posiadaczy kart płatniczych. Ci, zajęci zakupami ludzie, niezwykle skoncentrowani na wstukiwaniu w ciągu dnia swoich pinów, być może nawet nie zauważyli  tego jawnie antykonsumenckiego wyroku. Dlatego śmiem twierdzić, że wczorajsze rozstrzygnięcie sądu, najbardziej zaskoczyło samych bankowców. Jeszcze w ubiegłym tygodniu dla pełnomocników banków szczytem marzeń było umorzenie przez sąd postępowania z przyczyn czysto formalnych. Banki swoją linię obrony ograniczały w zasadzie do proceduralnych kruczków i kwestionowały z uporem wartym lepszej sprawy, legitymację Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji do występowania ze skargą  do prezesa UOKiK. Wczorajsze orzeczenie sądu dało bankom coś więcej niż tylko satysfakcję z wygranej. I nie chodzi nawet  o to, że sąd bez zmrużenia oka pobłogosławił opłaty pobierane od sprzedawców akceptujących karty płatnicze, choć z pewnością wiedział, że w takich krajach jak Dania, Holandia, Finlandia czy Norwegia opłat interchange w ogóle się nie pobiera. Znacznie gorsze jest to, że sędziowie przeszli do porządku dziennego nad gabinetowym sposobem ustalania  wysokości tych nieszczęsnych opłat. Na takie rozumienie konkurencji i ochrony konsumenta nie może być zgody. Opłat interchange nie mogą wyznaczać  bankierskie zmowy. Muszą być one oparte na rzeczywistych, możliwych do wykazania kosztach a nie na widzimisię prezesów. Wczoraj sąd zaprzepaścił niestety doskonałą okazję by taki właśnie sygnał wysłać do konsumentów.  Konsument, tak jak przed laty, tak i teraz,  bez żadnych skrupułów będzie mógł powtarzać: nie wierzę w istnienie bogini Temidy. Zwycięża ten, kto wykaże wyższy kunszt.

 

Andrzej Jankowski

 

13 listopada 2008

Sąd wybronił banki

 

 

Dwadzieścia banków przez trzynaście lat, w zaciszu swoich lustrzanych gabinetów, ustalało  wysokość opłat za transakcje dokonywane kartami płatniczymi. W końcu jednak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zdobył się na odwagę i zakwestionował  nie tylko bankierskie zmowy, ale przede wszystkim to, że ustalane opłaty bankierzy biorą  z lustrzanych sufitów a nie z wolnego rynku. Gorycz z przegranej nie trwała jednak długo. Wczorajsze orzeczenie Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w którym sędziowie uchylili decyzję prezesa UOKiK, zaskoczyła nie tylko miliony szczęśliwych posiadaczy kart płatniczych. Ci, zajęci zakupami ludzie, niezwykle skoncentrowani na wstukiwaniu w ciągu dnia swoich pinów, być może nawet nie zauważyli  tego jawnie antykonsumenckiego wyroku. Dlatego śmiem twierdzić, że wczorajsze rozstrzygnięcie sądu, najbardziej zaskoczyło samych bankowców. Jeszcze w ubiegłym tygodniu dla pełnomocników banków szczytem marzeń było umorzenie przez sąd postępowania z przyczyn czysto formalnych. Banki swoją linię obrony ograniczały w zasadzie do proceduralnych kruczków i kwestionowały z uporem wartym lepszej sprawy, legitymację Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji do występowania ze skargą  do prezesa UOKiK. Wczorajsze orzeczenie sądu dało bankom coś więcej niż tylko satysfakcję z wygranej. I nie chodzi nawet  o to, że sąd bez zmrużenia oka pobłogosławił opłaty pobierane od sprzedawców akceptujących karty płatnicze, choć z pewnością wiedział, że w takich krajach jak Dania, Holandia, Finlandia czy Norwegia opłat interchange w ogóle się nie pobiera. Znacznie gorsze jest to, że sędziowie przeszli do porządku dziennego nad gabinetowym sposobem ustalania  wysokości tych nieszczęsnych opłat. Na takie rozumienie konkurencji i ochrony konsumenta nie może być zgody. Opłat interchange nie mogą wyznaczać  bankierskie zmowy. Muszą być one oparte na rzeczywistych, możliwych do wykazania kosztach a nie na widzimisię prezesów. Wczoraj sąd zaprzepaścił niestety doskonałą okazję by taki właśnie sygnał wysłać do konsumentów.  Konsument, tak jak przed laty, tak i teraz,  bez żadnych skrupułów będzie mógł powtarzać: nie wierzę w istnienie bogini Temidy. Zwycięża ten, kto wykaże wyższy kunszt.

 

Andrzej Jankowski

 

13 listopada 2008

---