rssdodaj RSS
---Jak sobie posiedzi to zmięknie - Andrzej Jankowski
11 stycznia 2008

Jak sobie posiedzi to zmięknie

Z badań prowadzonych w resorcie sprawiedliwości wynika,  że w pierwszym miesiącu tymczasowego aresztowania w sprawach aresztanckich dzieje się tak naprawdę bardzo niewiele. Izolacja podejrzanego zamiast mobilizować organy ścigania do szybkiego gromadzenia dowodów jego winy, wywołuje skutek wręcz odwrotny, spowolnia czynności prokuratorskie. A jakże często areszt stosuje się po wielomiesięcznym śledztwie czy dochodzeniu, kiedy to ryzyko matactwa  bądź ukrywania się podejrzanego  nie jest wysokie?  Zupełnie odrębnym problemem są areszty w sprawach błahych: student przyłapany w pociągu za jazdę bez biletu, nauczyciel uzależniający od łapówki wystawienie pozytywnej oceny.  Tę zaskakującą skłonność naszych prokuratorów i sędziów trudno oceniać inaczej, jak tylko w kategoriach zwyczajnej łatwizny czyli  dążenia za wszelką cenę do ułatwiania sobie życia w pracy. ”Trochę posiedzi, to zacznie mówić” - niestety straty moralne i społeczne, jakie niesie z sobą tego rodzaju strategia dochodzeniowo - śledcza są w wielu wypadkach większe niż  szkodliwość społeczna popełnionych występków.

Decyzje dotyczące tymczasowego aresztowania nie mogą pozbyć się jeszcze jednej  wyjątkowo nieciekawej cechy - rutyny i związanego z nią automatyzmu. W ten sposób rok w rok dziewięćdziesiąt procent prokuratorskich wniosków o areszt jest  uwzględniane przez nasze sądy. A przecież, chociażby w przypadku przestępstw gospodarczych, gdzie podejrzani i sprawcy dysponują z reguły znacznym majątkiem, bardzo często wystarczającym zabezpieczeniem procesowej sprawności, zamiast aresztu może być na przykład poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju. Że taki pozbawiony wnikliwości automatyzm nie wychodzi naszemu wymiarowi sprawiedliwości na zdrowie, świadczą  nie tylko sprawy najcięższego kalibru, takie jak pamiętne sprawy Wieczerzaka,  Jamrozego, czy  doktora. G. ale również  sprawy drobne , jak chociażby ta z Olsztynka. To właśnie tam, Bogu ducha winna wychowawczyni z Domu Dziecka została bezpodstawnie aresztowana i oskarżona o zamordowanie kilkunastomiesięcznego podopiecznego. Kobiecie, której życie z dnia na dzień legło w gruzach, sąd przyznał  10 tys. zł. zadośćuczynienia za bezpodstawne aresztowanie.

Znowelizowane  po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2006 r. przepisy o tymczasowym aresztowaniu weszły w życie całkiem niedawno. Zostały więc skrojone na miarę naszych czasów. Również sędziowie ze Strasburga nie mają większych zastrzeżeń  do przepisów. Zbulwersowani są bardziej praktyką naszych sędziów i prokuratorów. Szkoda, że w naszym wymiarze sprawiedliwości nie zawsze przestrzegana jest zasada mówiąca, że sprawy z aresztem mają pierwszeństwo przed wszystkimi innymi sprawami. Gdy jest areszt nie powinno dopuszczać się do jakichkolwiek przestojów. Proces w takiej sprawie powinien toczyć się bardzo szybko, bez żadnej zwłoki. Czasem jednak wszystko rozbija się o nieumiejętność prowadzenia postępowań karnych. Policji wciąż  brakuje ludzi z nosem detektywa. Dlatego będziemy przegrywać coraz więcej spraw w Strasburgu.  Ostatnio rzecznik praw obywatelskich widząc, jak prokuratorzy i sędziowie nie radzą sobie z wydłużającymi się aresztami, które coraz częściej tylko z nazwy są aresztami tymczasowymi, wystąpił z wnioskiem do ministra sprawiedliwości by ten zainicjował zmianę przepisów. Rzecznik proponuje by po upływie dwóch lat areszt kończył się nieodwołalnie z mocy samego prawa. Nie wiem, czy taka gilotyna, pozbawiająca sędziów możliwości gruntownej analizy konkretnego przypadku jest najlepszym rozwiązaniem. Problem raczej w tym by ta sędziowska analiza była rzeczywiście gruntowna i krytyczna. Ta analiza musi być  szczególnie wnikliwa i wszechstronna przy podejmowaniu decyzji  z sprawie przedłużania tymczasowego aresztowania.  To właśnie tutaj, najczęściej na szczeblu sądu apelacyjnego areszt traci swój tymczasowy charakter.

 

---