statystyki

Polacy znów się kłócą, teraz przez Brytyjczyków

autor: Grzegorz Osiecki28.06.2016, 08:00; Aktualizacja: 28.06.2016, 08:24
Brexit, Wielka Brytania

O tym, jaką politykę prowadzić po wystąpieniu Wielkiej Brytanii ze struktur Wspólnoty, dyskutowali wczoraj w Warszawie przedstawiciele dziesięciu krajów UEźródło: ShutterStock

Rząd i opozycja mają radykalnie odmienne pomysły, jak zachować się wobec decyzji, która w czwartek zapadła na Wyspach Brytyjskich.

Rozsądek nakazywałby polskim politykom strategię pod hasłem „wszystkie ręce na pokład”, ale na razie mamy podział i zupełnie inne recepty, jak Europa powinna funkcjonować w nowym porządku. Wizja działania po Brexicie jest zupełnie inna w PiS, a zupełnie inna w PO. Co więcej, do Brukseli przenosi się wojna polsko-polska.

PiS uważa, że...

Stanowisko partii przedstawił już w piątek prezes Jarosław Kaczyński. Jest ono maksymalistyczne. Zdaniem prezesa docelowo powinien zostać przygotowany nowy unijny traktat. Trudno ocenić, na ile jest to formalny postulat, a na ile zgłoszenie stanowiska negocjacyjnego w momencie, gdy po decyzji Brytyjczyków będziemy mieli do czynienia z nowym rozdaniem, w którym pierwsze skrzypce będą chciały grać Paryż i Berlin. Taki maksymalistyczny postulat miał uprzedzić pomysły, by receptą na Unię bez Londynu była silniejsza integracja lub faktyczne pojawienie się Unii pierwszej prędkości. W ten sposób została odebrana zresztą wczorajsza inicjatywa ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Francji Franka-Waltera Steinmeiera i Jeana-Marca Ayraulta (opis dokumentu poniżej). Szef naszej dyplomacji Witold Waszczykowski odebrał to nie tyle, jak część mediów, próbę budowania europejskiego superpaństwa, ile przyspieszenia integracji i wzmocnienia strefy euro. – To droga do podziału UE. Stworzenie z UE fasady, faktyczne wypchnięcie krajów, które nie mogą przystąpić do strefy euro ze względów ekonomicznych. Byłoby to niekorzystne dla ich gospodarki – zauważa Waszczykowski. Dodaje, że Polska będzie się starała zablokować te inicjatywę. – Po to robimy dyskusje, by ujawniły się różne głosy. Możemy liczyć na Węgrów, pewną wstrzemięźliwość wykazują Czesi. Słowacy są w strefie euro i mają inną sytuację – mówi Waszczykowski, który był wczoraj na szczycie dyplomacji Grupy Wyszehradzkiej, w którym wziął też udział Frank-Walter Steinmeier. Po południu w Warszawie odbyło się z kolei spotkanie z przedstawicielami dyplomacji 10 krajów UE – oprócz Polski także Rumunii, Bułgarii, Grecji, Węgier, Wielkiej Brytanii, Słowacji, Słowenii, Hiszpanii i Austrii. Waszczykowski mówił po nim, że teraz powinna się zacząć dyskusja na temat konsekwencji Brexitu.

Rząd pracuje nad stanowiskiem Polski i możliwe, że dziś przedstawi je na Radzie Europejskiej premier Beata Szydło. Sprowadza się ono do trzech głównych punktów. Po pierwsze, by głównej roli w dyskusji na temat przyszłości UE i konsekwencji Brexitu nie grała Komisja Europejska. Taki postulat oznacza nie tylko zmniejszenie jej roli, lecz także przeniesienie całego ciężaru dyskusji i decyzji na poziom negocjacji między szefami rządów. To z jednej strony może być korzystne dla rządu, jeśli obawia się, że Komisja będzie parła do silniejszej integracji, z drugiej jednak Komisja w wielu kwestiach mogłaby być przeciwwagą dla największych unijnych państw.


Pozostało jeszcze 39% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie