Sędzia Wiesław Rodziewicz poinformował, że czterotygodniowa obserwacja psychiatryczna podejrzanego Pawła R. odbędzie się w zakładzie leczniczym, działającym przy Areszcie Śledczym we Wrocławiu.

„Prokuratura przekonująco uzasadniła ten wniosek, dlatego sąd orzekł wobec oskarżonego tę obserwację psychiatryczną, by ocenić jego stan” - powiedział sędzia.

Prokurator Tomasz Krzesiewicz podkreślił, że wniosek związany jest z wątpliwościami, co do stanu poczytalności podejrzanego.

„Te wątpliwości pojawiły się już na etapie postępowania przygotowawczego. Pawła R. badali wówczas lekarze psychiatrzy, ale stwierdzili, że na podstawie jednorazowego badania nie można określić, czy podejrzany był poczytalny w momencie popełnienia czynu i czy jest też teraz poczytalny i może odpowiadać karnie” - powiedział prokurator.

W poniedziałek Sąd Okręgowy we Wrocławiu utrzymał w mocy trzymiesięczny areszt dla Pawła R., który orzeczono pod koniec maja. Jak poinformował w poniedziałek PAP w prokurator Robert Tomankiewicz, prokuratura postawiła podejrzanemu kolejny - nowy zarzut wymuszenia rozbójniczego.

„Zgromadziliśmy dowody na to, że to podejrzany dzwonił 19 maja na numer alarmowy 112 i groził detonacją czterech bomb. Za rozbrojenie każdej z nich żądał po 30 kg złota” - powiedział Tomankiewicz.

Prokuratura Krajowa wcześniej postawiła Pawłowi R. zarzut dotyczący przestępstw o charakterze terrorystycznym. „Zarzut dotyczy usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych” - mówił wówczas PAP prok. Tomankiewicz, naczelnik Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Pawłowi R. grozi za to dożywocie.

Mężczyzna został zatrzymany 24 maja w Szprotawie (woj. lubuskie), gdzie mieszka jego rodzina. Jak podano, po postawieniu mu zarzutów związanych z podłożeniem ładunku wybuchowego w autobusie we Wrocławiu mężczyzna przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

R. to 22-letni student chemii Politechniki Wrocławskiej; wcześniej nie był notowany przez policję.

Niewielki ładunek eksplodował 19 maja na przystanku przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Wcześniej ładunek wyniósł z autobusu linii 145 kierowca. Lekko ranna została kobieta stojąca na przystanku. Substancja, która spowodowała wybuch, znajdowała się w metalowym pojemniku o pojemności około trzech litrów. W pojemniku były także metalowe śruby.

Przez sześć dni do poszukiwania sprawcy zamachu zostało skierowanych ponad 400 dodatkowych policjantów. Policja opublikowała m.in. portret pamięciowy podejrzanego oraz zapisy z monitoringu, na których widać, jak pozostawia ładunek wybuchowy w autobusie. (PAP)