statystyki

Brexit: Zwycięstwo bez zwycięzców

autor: Bartłomiej Niedziński22.06.2016, 07:38; Aktualizacja: 22.06.2016, 12:36
brexit

Z debaty wokół referendum jego partia wychodzi mocno podzielona – ponad 40 proc. jej parlamentarzystów i pięcioro ministrów popierało Brexit. Trudno będzie teraz z nimi współpracowaćźródło: ShutterStock

David Cameron, negocjując w Brukseli nowe warunki dla swojego kraju, nie uzyskał tyle, ile chciał. Z kampanii referendalnej jego Partia Konserwatywna wychodzi podzielona i osłabiona

Gdyby w referendum wygrali zwolennicy Brexitu, byłaby to klęska Davida Camerona, który rozpisał plebiscyt, a następnie z całych sił przekonywał, że nie warto występować z Unii Europejskiej. Ale pozostanie w niej wcale nie oznacza, że brytyjski premier wychodzi z kampanii zwycięski, bo ogólny bilans zysków i strat kampanii jest co najwyżej mieszany.

Zyskiem z brytyjskiego punktu widzenia jest przede wszystkim to, że nie spełnią się czarne scenariusze gospodarcze, przed którymi przestrzegała większość ekonomistów. Choć ściślej rzecz biorąc, nie jest to korzyść, ale jedynie brak straty. Poza tym zwolennicy Brexitu utrzymywali, że stanie się odwrotnie i wyjście z Unii właśnie doda skrzydeł brytyjskiej gospodarce, pewne zaś wymierne straty (spadki na giełdzie, spore osłabienie funta) i tak ona już poniosła w związku z przeciągającym się okresem niepewności. Jego zakończenie i wyjaśnienie sprawy członkostwa jest zatem dobrą informacją.

Formalnie zmieniłoby się tylko tyle, że po referendum weszłyby w życie nowe, wynegocjowane w lutym między Cameronem, Donaldem Tuskiem i przywódcami pozostałych 27 państw UE warunki brytyjskiego członkostwa. Chodzi o tzw. hamulec bezpieczeństwa, który pozwala na ograniczenie świadczeń socjalnych dla imigrantów z innych krajów członkowskich, o dostosowanie zasiłków na dzieci migrantów, które zostały w ojczyźnie do tamtejszego poziomu, uznanie, że euro nie jest jedyną walutą Unii, a Komisja Europejska musi brać pod uwagę interesy państw, które są poza strefą euro. A także o zapis pozwalający parlamentom narodowym blokowanie projektów legislacyjnych przyjmowanych w Brukseli i o wyłączenie Wielkiej Brytanii z obowiązku uczestnictwa w „stale zacieśniającej się Unii”. Ale te zmiany to znacznie mniej, niż Cameron chciał uzyskać. Początkowo brytyjski premier liczył, że uda mu się przeprowadzić głęboką reformę Wspólnoty, która jego zdaniem – i nie tylko jego – stała się niewydolna. Jej główną ideą było ograniczenie władzy Brukseli na rzecz państw członkowskich. W Unii nie było szczególnej woli, by takich reform dokonywać, zatem skończyło się na kilku punktach.

Najważniejszy dla Londynu jest hamulec bezpieczeństwa. Zgodnie z uzgodnieniami, jeśli jakieś państwo odczuwa „nadzwyczajnie dużą” presję migracyjną, Rada Europejska może się zgodzić, by imigranci z pozostałych państw członkowskich mogli uzyskiwać pełen dostęp do świadczeń socjalnych dopiero po czterech latach pobytu i aby ten mechanizm obowiązywał przez siedem lat. Ale Brytyjczycy chcieli, by nie było to ograniczone czasowo, a poza tym aby to oni, a nie Rada, decydowali, czy sytuacja jest krytyczna. Podobnie z zasiłkami dla dzieci migrantów – nie udało się ich znieść, lecz jedynie dostosować wysokość świadczeń do poziomu życia w kraju ich pobytu, na dodatek dotknie to głównie nowo przybywających. Jeśli chodzi o pozostałe punkty, to albo one nieco rozszerzają już istniejące zapisy (uprawnienia parlamentów narodowych i interesy państw spoza strefy euro), albo mają charakter symboliczny (jak zapis o „stale zacieśniającej się Unii”). Nie mówiąc już o tym, że wszystkie te postanowienia muszą być jeszcze zatwierdzone przez Parlament Europejski i Komisję, a następnie wpisane w prawo wspólnotowe. Jakkolwiek trudno się spodziewać, by zostały one zablokowane przez którąś z instytucji, nie jest tak, że zaczęłyby one obowiązywać już zaraz. Trudno też powiedzieć, że warunki brytyjskiego członkostwa radykalnie by się różniły od dotychczasowych.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie