statystyki

Osłabiona lewica w Brazylii: Różowa fala nad Andami zaczyna opadać

autor: Jakub Kapiszewski22.03.2016, 08:00; Aktualizacja: 22.03.2016, 08:08
Aby uchronić swojego poprzednika – uważanego za ojca brazylijskiego cudu gospodarczego – przed aresztowaniem, obecna prezydent Dilma Rousseff postanowiła wciągnąć go do administracji szybką nominacją na szefa swojego gabinetu.

Aby uchronić swojego poprzednika – uważanego za ojca brazylijskiego cudu gospodarczego – przed aresztowaniem, obecna prezydent Dilma Rousseff postanowiła wciągnąć go do administracji szybką nominacją na szefa swojego gabinetu.źródło: Newspix

Ostatnia dekada na tym kontynencie należała do lewicy, która wypowiedziała wojnę biedzie i wykluczeniu. Teraz ulubieńcy ludu oddają władzę. Najbardziej symbolicznym wyrazem zmiany są zarzuty korupcyjne dla byłego prezydenta Brazylii Luli da Silvy.

Reklama


Reklama


Aby uchronić swojego poprzednika – uważanego za ojca brazylijskiego cudu gospodarczego – przed aresztowaniem, obecna prezydent Dilma Rousseff postanowiła wciągnąć go do administracji szybką nominacją na szefa swojego gabinetu. Ten ruch zablokował jednak Sąd Najwyższy. Odbiór społeczny tego posunięcia był do przewidzenia; w efekcie milion Brazylijczyków wyszło w ostatni weekend na ulicę, by zaprotestować przeciw poczynaniom rządzących.

Zarzuty dla eksprezydenta to kolejna odsłona kryzysu korupcyjnego pogrążającego Partię Pracujących, macierzyste ugrupowanie Silvy i Rousseff. Prowadzone pod kryptonimem „Operacja Myjnia” śledztwo dotyczy łapówek, które przyjmowali od biznesu prominentni politycy partii w zamian za lukratywne kontrakty dla państwowego giganta naftowego Petrobras. Chociaż samej pani prezydent nie postawiono zarzutów, to grozi jej impeachment. Według sondażu przeprowadzonego przez Instytut Datafolha odsunięcie od władzy Rousseff popiera 68 proc. mieszkańców kraju. To wzrost o 8 pkt proc. w stosunku do lutego.

Protesty w Brazylii i zarzuty dla Silvy to niejedyne oznaki kłopotów, w jakie popadła lewica na kontynencie. W ubiegłym miesiącu mieszkańcy Boliwii odmówili w referendum prezydentowi Evo Moralesowi możliwości ubiegania się o czwartą kadencję. Pod koniec ubiegłego roku w Wenezueli ugrupowanie prezydenta Nicolása Madury utraciło kontrolę nad parlamentem na rzecz centrowej koalicji. Miesiąc wcześniej wybory prezydenckie w Argentynie wygrał centroprawicowy polityk Mauricio Macri.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama