statystyki

Położne przejmą pełną opiekę nad ciężarną? Środowisko się burzy

autor: Klara Klinger11.03.2016, 08:22; Aktualizacja: 11.03.2016, 10:36
medycyna, pielęgniarka, badania, pacjent, szpital, zdrowie

Te od pępuszka: Dlaczego nie ufamy położnym?źródło: ShutterStock

„Skrzyżowanie PiP z sanepidem”– tak o nich mówią. One przyznają, że odgrywają rolę psychologa, pracownika socjalnego, doradcy, lekarza i pielęgniarki w jednym. Lada moment położne rodzinne będą mogły prowadzić poród samodzielnie, jak lekarze. Niby mogą to robić od lat, ale w końcu będzie finansował to NFZ.

Reklama


Reklama


Położne środowiskowe od lat walczą o niezależność i prestiż. Nie tylko w środowisku medycznym. Pracują także na zaufanie kobiet. Bo te czasami pytają: „A po co mi taka przyjdzie do domu strzelać gałami po kątach?”. Wiele z położnych jednak właśnie dzięki podopiecznym ma ochotę codziennie znowu i znowu chodzić do świeżo upieczonych matek.

Ewa Janiuk

Gdy okazało się, że nie ma innej opcji i będzie musiała zostać położną środowiskową, przepłakała wiele nocy. Była przekonana, że to degradacja. Wtedy jeszcze myślała, że położna to ta, która pracuje na ostatnim odcinku, w szpitalu, tuż przy rodzącej. Od tego zaczynała swoją pracę. Wyjście w teren to był koniec kariery.

Teraz nie wyobraża sobie innej pracy. Nie ma wątpliwości, że położna środowiskowa jest nie do zastąpienia, że dzięki niej udaje się uniknąć tragedii, których nie wykryje żaden inny pracownik placówki medycznej. Bo jak, skoro styczność z matką i dzieckiem ma tylko w przychodni i szpitalu?

– Do szpitala kobieta bierze najlepszy szlafrok i kapcie prosto ze sklepu. Jest przygotowana. A gdy wraca do domu, zostaje sama – mówi Janiuk. Opowiada o perfekcyjnych bizneswoman, z wyprawką dla noworodka z najwyższej półki, pachnącym jeszcze nowością sprzętem, często po cesarskim cięciu na życzenie, które w błyszczącym domu zupełnie nie radzą sobie z nową rolą. – Niektóre uważają, że powinny zaraz wrócić do pracy, a dziecko to jedynie przerwa na poród. Drżą o miejsce w firmie, a tu problemy z laktacją. Stawiają sobie poprzeczkę nie do pokonania. To rodzi frustracje, szczególnie w połogu. I właśnie wtedy potrzebują wsparcia – mówi. Po latach doświadczenia nabiera czujności, kiedy wchodzi do wypolerowanego domu. To znak rozpoznawczy perfekcjonistki.

– W Europie od dawna rządzący zdają sobie sprawę, że położna się opłaca. Jest tańsza – zarówno pod kątem kosztów jej kształcenia, ale także i wysokości pensji. A bez problemu może prowadzić ciążę z podobnym, a czasem nawet z lepszym efektem co lekarz – przyznaje położna Jolanta Petersen, która kształciła się w Danii.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama