statystyki

Polacy w większości nie są prawicowi i konserwatywni. Kierują się zdrowym rozsądkiem

autor: Mira Suchodolska14.02.2016, 14:00
Polska, Polacy, flagi

Bóg, honor, ojczyzna to nie są dla Polaków puste pojęcia, ale trwałe oparcie, które przeciwstawiają unijnemu kosmopolityzmowi.źródło: ShutterStock

Polityczne wahadło wychyla się na prawo, co nie znaczy, że tak już zostanie. Bo przecież mechanizm okresowej zmiany ugrupowań rządzących jest wpisany w system demokratyczny. Również w Polsce, chociaż tutaj wszystko dzieje się szybciej i bardziej intensywnie niż gdziekolwiek indziej.

reklama


reklama


Piesek robi „hau, hau, hau”. Kurka „ko, ko, ko”. Kotek miauczy „miau, miau”. Przynajmniej w naszym języku. A co robi wahadło dziejów, oprócz tego, że odmierza odcinki czasu? Porusza się z prawa na lewo i nazad – z lewa na prawo. A im bardziej wychyli się w jedną stronę, z tym większą mocą wraca w przeciwną.

Tyle że jeśli o politykę chodzi, to w Polsce jesteśmy bardzo szczególni. Tu wszystko dzieje się podobnie jak gdzie indziej. Tylko bardziej. Tylko szybciej. W dodatku z amplitudą, którą najlepszym specjalistom trudno jest przewidzieć. Poza tym, że zawsze będzie bardziej w prawo niż w lewo. I jeszcze że te dwa kierunki zasadnicze – prawy i lewy – które wydają się proste i oczywiste dla reszty świata, u nas nakładają się na siebie i przenikają.

Znany nam świat wszedł w prawoskręt. W Polsce rządzi PiS, co doprowadza obecną opozycję do histerii. Węgry już dawno pobiegły na prawo. Można się spodziewać, że na Słowacji do następnego rządu wejdą narodowcy. Czechy są pod panowaniem centroprawicy. Podobny, acz delikatny zwrot zalicza Rumunia. Ale zostawmy byłe demoludy. Holandia – w prawą. We Francji i w Niemczech można zauważyć podobny kierunek (sukcesy Frontu Narodowego nad Sekwaną i Pegidy nad Menem). Wielka Brytania znarowiła się i grozi Brexitem, byle dalej od narzucającej socjalistyczne normy Unii. A jeszcze te Stany Zjednoczone, w których, jak się dziś wydaje, ośmioletnie rządy demokratów zakończą się tej jesieni i władzę przejmą republikańskie jastrzębie. Wraz z postępami terytorialnymi i politycznymi Państwa Islamskiego, razem z narastającą falą uchodźców (albo ekonomicznych emigrantów – jak kto woli) opuszczających znaczone meczetami rejony świata, do wtóru aktom przemocy w wykonaniu mężczyzn o ciemnej skórze i w mentalnym turbanie, zachodni świat się radykalizuje. Wydawać by się mogło, że gdyby dziś Włodzimierz Majakowski wrócił na Ziemię wraz ze swoim talentem i miał napisać wiersz życia, jego tytuł brzmiałby „Prawą marsz”.

Dla społeczeństw zachodniej Europy to szok. Od końca II wojny światowej do tej pory bowiem wahadło dziejów wydawało się tkwić – z małymi wyjątkami – po lewej stronie. A teraz?

Polska prawa od zarania dziejów

Zmęczenie, rozczarowanie, znudzenie. Obiecywali, nie dowieźli wyniku. Oszukali albo przynajmniej zawiedli. W krajach demokratycznych sympatie wyborców zmieniają się cyklicznie. Nieusatysfakcjonowani dokonaniami jednej ekipy, wierząc, że ta druga będzie lepiej zarządzała ich krajem i interesami, chętnie zmieniają kolor długopisów, którymi zakreślają pola na kartach wyborczych. Jak mówi dr Błażej Poboży, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, system demokratyczny ma wpisaną w doktrynę walkę o władzę i wpływy, a okresowa zmiana partii politycznych przy sterze – wraz z całą zmianą oprzyrządowania – jest naturalna.

Tyle że w naszych warunkach wszystko dzieje się szybciej i bardziej intensywnie. Tak jakbyśmy chcieli nadrobić stracony czas, kiedy z powodu pokręconej historii (zabory i komuna) nie mogliśmy trenować demokracji. No i jeszcze jedno istotne zastrzeżenie. Z tychże samych historycznych powodów jesteśmy krajem o nadreprezentacji prawicowych postaw. – Polacy to szlachecki naród, co dziesiąty obywatel miał swój herb – precyzuje prof. Rafał Chwedoruk, politolog i historyk myśli politycznej z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje, że to naprawdę wyjątkowa sytuacja, jakiej ze świecą szukać w całej – no, może poza Węgrami – Europie. Stąd szlachecki etos, wciąż żywy i niezwykle mocny, w przeciwieństwie do np. mieszczańskiego, jaki rozwinął się w Niemczech.

W dodatku w wymiarze prestiżowym to szlachta była głównym przegranym rozbiorów. Także ta szaraczkowa, zagrodowa, biedniusia, żyjąca wśród chłopów na identycznym poziomie, ale świadoma swojego pochodzenia i ideałów. Buntująca się, chodząca do powstań, znosząca represje. Stąd klin szlachecki ciągnący się przez Polskę i obejmujący małe miasta i wioski, których ludność nieodmiennie głosuje od ćwierć wieku na prawicę. – W II Rzeczypospolitej to ona była ostoją endeckości, za PRL tkwiła w opozycji, a w 1989 r. głosowała na trzecią drogę – wymienia Chwedoruk. Narodowa i niepodległościowa zawsze w przypadku perypetii z polską państwowością (a tych nie brakowało) doznawała wzmożenia.

Te wszystkie czynniki do kupy sprawiły zaś, że nie rozwinęła się klasa robotnicza, nie przyjęły socjalistyczne ani komunistyczne idee, a lewica do dziś nie może się zakorzenić. To głęboka, mająca historyczne podłoże słabość. Lewica nie ma swojej legendy, bohaterskich dziejów, świetlanych postaci, przed których obrazami można by palić świeczki. Ba, nawet narodowy bohater Józef Piłsudski, który zaczynał jako ludowy, lewicowy działacz, przeszedł na konserwatyzm, o czym sam mówił tak w 1918 r.: „Towarzysze, jechałem czerwonym tramwajem socjalizmu aż do przystanku »Niepodległość«, ale tam wysiadłem. Wy możecie jechać do stacji końcowej, jeśli potraficie, lecz teraz przejdziemy na »pan«”.

Za II RP Polska Partia Socjalistyczna w swoim szczytowym momencie – 1928 r. – zdobyła 13 proc. poparcia, co przekłada się na niespełna 1,5 mln głosów. W mniejszych Czechach socjaldemokracja dostawała więcej. Zresztą ta nasza socjaldemokracja była dosyć szczególna i trzeba przyznać, że to jej staraniom zawdzięczamy to, iż komuniści nie mieli za bardzo czego szukać wśród rodzącej się klasy robotniczej. Wprowadzenie ubezpieczeń społecznych, 46-godzinnego tygodnia pracy, inspekcja pracy, związki zawodowe. Nie można nie wspomnieć tego, że PPS poparła przewrót majowy Piłsudskiego, choć potem była w opozycji wobec konserwatywnej sanacji. Ale wkrótce wydarzyła się II wojna światowa, a po niej mieliśmy pecha znaleźć się w sowieckiej strefie wpływów.

Wówczas okazało się, że mamy pokochać socjalizm, Jedyną Partię i Wielkiego Brata, co oczywiście miało odwrotny skutek. Nawet karierowicze, którzy na zebraniach POP cytowali Lenina i dokształcali się na WUML (Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu), traktowali to pragmatycznie i z przymrużeniem oka. Opowiadali antyradzieckie dowcipy, w tajemnicy biegali do kościoła chrzcić dzieci i skakali z radości, kiedy przychodziły wypchane kapitalistycznym dobrem paczki z Reichu albo ze Stanów. Lewicowość była utożsamiana nie z obroną interesów biednych, ale z państwem okupantem, opresją, przymusem, cierpieniem. Każdy, kto przeciwstawiał się okupantowi, był dobry, dlatego do tej Ameryki to myśmy się niemal modlili. A prezydenta Ronalda Reagana – zaciekłego antykomunistę, zwolennika zbrojeń podkręcającego zimną wojnę, a jednocześnie przeciwnika związków zawodowych (w 1981 r. nakazał natychmiast zwolnić z pracy 11 359 strajkujących kontrolerów lotu) – czciliśmy niemal jak Jana Pawła II. I tak nam zostało, czego przykładem może być pomnik Reagana i papieża w Gdańsku. Taki polski paradoks: klasa robotnicza miasta kolebki Solidarności stawia pomnik republikańskiemu prezydentowi, przez którego między innymi globalistyczną politykę straciła swój zakład pracy.


Pozostało jeszcze 63% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama

  • KALIF(2016-02-14 14:46) Odpowiedz 75

    ŚMIERĆ ZAPRZAŃCOM I POTOMKOM KACAPÓW

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Niemcy w zdecydowanej większości(2016-02-14 14:32) Odpowiedz 77

    są idiotami. Ich polskie parobki też. Won ze szpryngejami z Polski!

  • KALIF(2016-02-14 15:31) Odpowiedz 66

    MÓJ PRADZIADEK i DZIADEK NALEŻELI DO PSL tata należał do PPS ale nigdy nie zagłosowali na tzw.PSL [ZSL SLD PO i wszystkie pociotki Po SOWIETACH i LEWACKIEJ HOŁOCIE

  • ha,ha,haale tytuł(2016-02-14 16:22) Odpowiedz 37

    typowe lewackie rozumowanie. Hołota lewacko-bolszewicka to zwykli krętacze i złodzieje. Tak dzielą sie Polacy/

  • x(2016-02-15 08:19) Odpowiedz 07

    ale prawicowość i konserwatyzm to właśnie jest zdrowy rozsądek. Z kolei lewactwo w każdej formie to objaw choroby psychicznej. Lewactwo jest sprzeczne z naturą.

  • tantus(2016-06-26 13:49) Odpowiedz 00

    Powiedział "x" - polityczny autorytet wszechczasów.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama