statystyki

Rechot polityczny: Nadmiar dowcipu w polityce bywa zgubny

autor: Mira Suchodolska05.02.2016, 20:00; Aktualizacja: 05.02.2016, 21:01
Sejm

Nasi politycy są sztywni i nadęciźródło: PAP

Częściej rechoczemy, niż chichoczemy. Śmiejemy się przeciwko komuś, a nie z kimś. Zanika wspólnota szczerzenia zębów, która kiedyś nas jednoczyła. Dowcipu wolimy używać jako oręża – aby kogoś zniszczyć lub choćby osłabić. Samemu poczuć się lepiej. I nie ma tu znaczenia, czy nasze żarty mają lewicowe, czy prawicowe zabarwienie

Reklama


Reklama


Polski śmiech bardzo się ostatnio, jak całe nasze życie, zideologizował. Zdrowe, przysparzające satysfakcjonującej radości zrywanie boków coraz częściej zastępuje cyniczna szydera. Ale choć ironizujemy sobie w podobnym stylu, to nie na ten sam temat. Bo obie strony mają swoje obszary tabu, których ironiczne traktowanie jest śmiertelnym grzechem.

Katastrofa smoleńska nie jest śmieszna

Jest rok 2016...

– Panie, jak dojechać do bulwaru Lecha Kaczyńskiego?

– Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest bulwar Lecha Kaczyńskiego...

Oho, podejrzewam, że jeśli czytelnik jest emocjonalnie związany z wartościami wyznawanymi przez obecny obóz rządzący, który umownie będziemy nazywać na potrzeby tego tekstu prawicą (ze względu na konserwatyzm obyczajowy), skrzywi się z niesmakiem. Gdyż dowcip uderza w obszary, które są dla niego świętością. Katastrofa smoleńska, postać Lecha Kaczyńskiego, wiara, patriotyzm... To nie są sprawy, z których można sobie dworować.

Podobny efekt może wywołać w lewicowym odbiorcy (umówmy się, że w ten sposób będziemy określać sympatyków do niedawna rządzącego obozu, a to ze względu na ich liberalizm obyczajowy) kawał choćby niewinnie zahaczający o sprawy, hm, nieheteroseksualnie płciowe.

Jak choćby taki:

Wchodzi pedał do Sejmu. Zatrzymuje go ochroniarz i pyta: – Po co tu wchodzi? – Też chciałbym popieprzyć.

Albo:

Biuro poselskie Anny Grodzkiej. Dzwoni telefon. Posłanka odbiera i słyszy w słuchawce Janusza Weissa: – Dzwonię do pani/pana w bardzo nietypowej sprawie...

– Geje? Lesbijki? No nie, są kwestie, z których ludzie na poziomie nie żartują – ucina mgr Renata Ropska, ekspert ds. marketingu politycznego z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS. Ale ona sama ma określone poglądy, nie przez przypadek prowadziła kampanię wyborczą Januszowi Palikotowi, pracowała dla polityków PO.

Z kolei według Cezarego Krysztopy, rysownika i satyryka o prawicowej proweniencji, nie tyle ważne jest, z czego się śmiejemy, ale jak. – Wprawdzie nie żartowałbym bezpośrednio z czyjejś śmierci ani z wiary, jakiejkolwiek, to dowcipy sytuacyjne, odnoszące się np. do grupy Arabów i ich poczynań, uważam za dopuszczalne – tłumaczy. I dodaje, że satyra nie musi koniecznie być śmieszna. On na przykład w swoich rysunkach niejednokrotnie odnosił się do katastrofy smoleńskiej, traktując je jako manifest polityczny.


Pozostało jeszcze 88% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

  • Fajny artykuł, ale za późno(2016-02-05 20:27) Odpowiedz 41

    "......Zanika wspólnota szczerzenia zębów, która kiedyś nas jednoczyła...." ------Tylko kto tego dokonał ?? --Ci dokonali co wraz z TVN, GW, i mediami wykupionymi przez niemieckich właścicieli (jak Newsweek, Onet, RMF-FM, itd, oraz większość prasy lokalnej ok. 70%) - którzy to podział Polaków czynili bezpardonowo i z premedytacją. Prawdziwi Polacy powiedzieli w końcu STOP. A "V kolumna" KOD i GW to już dowody aż nadto, że nie mogą ścierpieć prawdy o sobie.

  • Obrzydliwe (2016-02-05 22:27) Odpowiedz 30

    Katastrofa smoleńska z jednej, a pedał z drugiej strony... To ma być równowaga? Czy autor tego artykuliku zdaje sobie sprawę, co zrobił? Chyba dalej nic nie rozumie...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama