statystyki

Zatoka Perska to kocioł, w którym wrze. Konflikt między Iranem a Arabią Saudyjską może poparzyć tych, którzy lubią w nim mieszać

autor: Mariusz Janik09.01.2016, 08:45
terroryzm, islam, wojna

Tygrys Tygrysów był jednym z najbardziej obiecujących uczniów Sziraziego.źródło: PAP

Zatoka Perska to kocioł, w którym wrze nieustannie. Najnowszy konflikt między Iranem a Arabią Saudyjską może boleśnie poparzyć wszystkich, którzy lubią w nim mieszać.

Reklama


Reklama


Nowa opcja centrali telefonicznej MSZ: by zerwać stosunki dyplomatyczne, naciśnij 9” – SMS-y takiej treści przesyłają sobie od kilku dni Irańczycy. Na perskojęzycznych portalach roi się od innych puent. „Przysnąłem na kilka godzin, a gdy się obudziłem, kilka państw zerwało już z nami relacje. Boję się zdrzemnąć choćby chwilę!” – pisze jeden z blogerów. Na memie rozsyłanym w sieciach społecznościowych można obejrzeć kilku demonstrantów wspinających się na ogrodzenie saudyjskiego konsulatu w Meszhedzie. Obok nich, doklejony w Photoshopie, zwisa Spiderman. „Oficjalnie ogłaszam swoją rezygnację” – widnieje w komiksowym dymku obok głowy superherosa.

Ale nikomu nie jest do śmiechu. Dyplomatyczna burza, jaka rozpętała się nad Zatoką Perską, będzie cichnąć tygodniami, przynosząc wszystkim zainteresowanym wyłącznie straty. Irańczycy dowiedzieli się, co prawda, gdzie leży Dżibuti (kolejny obok Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu i Sudanu kraj, który zerwał relacje z Teheranem), ale reakcja łańcuchowa wzajemnych sankcji i przykrości, jakie będą sobie teraz fundować państwa regionu, dotknie przede wszystkim je same. A przy okazji poważnie utrudni próby wypracowania konsensusu w sprawie walki z Państwem Islamskim, zaprowadzenia spokoju w Iraku i Syrii czy rozwiązania jakiegokolwiek innego bliskowschodniego sporu.

Najgorsze, że scenariusz, jaki rozgrywa się na naszych oczach, jest aż do bólu przewidywalny. Po egzekucji zbuntowanego szyickiego kleryka w zdominowanej przez sunnitów Arabii Saudyjskiej (wydarzeniu, o którym przesądził wyrok śmierci wydany już rok temu z okładem), spontaniczne tłumy irańskich manifestantów przypuściły szturm na saudyjskie placówki dyplomatyczne. W odpowiedzi kolejni szefowie dyplomacji ogłaszali zerwanie stosunków z Teheranem. Wszystko przyrządzone w sosie religijnej retoryki i datujących się na dziesiątki lat resentymentów. Dla obu stron sporu to idealna okazja, by wykonać kilka ruchów, które w innych okolicznościach mogłyby wzbudzić kontrowersje – wesprzeć tę czy tamtą organizację, spacyfikować jakąś mniejszość, pomanipulować przy cenie ropy. Dla obu stron to idealna okazja, by podkreślić swoje ambicje. Ale przede wszystkim: to idealna okazja, by jeszcze raz pokazać współwyznawcom w regionie – zarówno szyitom, jak i sunnitom – kto jest obrońcą ich interesów.

Tygrys Tygrysów

2007: „Rząd nie da nam naszych praw, ludzie będą musieli je sobie sami wywalczyć. A gdy ludzie walczą o swoje prawa, muszą się spodziewać, że przyjdzie im za to zapłacić!”. 2011: „Chodzi mi bardziej o ryk słów niż sięganie po broń przeciw władzy. Słowo jako broń silniejsze jest od kul, bo z bitwy przy użyciu broni władze zawsze wyciągnęłyby jakąś korzyść”.

Takie bon moty rzucał Tygrys Tygrysów, Nimr al-Nimr. Nie szczędził sił, by pokazać, że to nie jest przypadkowe nazwisko. Urodził się prawdopodobnie w 1959 r. lub 1960 r. w wiosce Al-Awamija w roponośnej Prowincji Wschodniej Arabii Saudyjskiej. Prawdopodobnie jako dwudziestolatek został wysłany do irańskiego Kom – kuźni szyickich teologów i politycznie zaangażowanych duchownych – na studia, które uzupełniał potem w Syrii. Kluczowy był jednak Iran: Nimr al-Nimr trafił tam pod skrzydła Wielkiego Ajatollaha Mohammada al-Husajniego al-Sziraziego, co być może nie jest bez znaczenia dla dzisiejszych wydarzeń.

Wielki Ajatollah (to tytuł dostępny dla elitarnego grona duchownych szyickich) Szirazi był jednym z mózgów rewolucji islamskiej w Iranie. Urodzony w Iraku, latami przepędzany z miejsca na miejsce, stworzył teoretyczne fundamenty dla dzisiejszej władzy duchowieństwa w Iranie, a na dodatek był autorem koncepcji „eksportu rewolucji” do innych krajów, w których żyli szyici. W swoim czasie Chomeini zmarginalizował Sziraziego, lecz nie był w stanie ukrócić wpływów Szirazijjin – grupy zwolenników koncepcji politycznych Irakijczyka – w irańskim establishmencie. Choć Szirazi zmarł w 2001 r., to na czele Szirazijjin stoi jego krewniak, równie wpływowy Wielki Ajatollah Mohammad Taki al-Modarresi, a grupa ma swoich ludzi we wszystkich kluczowych urzędach w Teheranie. Niewykluczone, że to właśnie sympatycy Szirazijjin prą do tego, by ukarać Rijad za egzekucję Nimra al-Nimra.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

  • europe(2016-01-09 12:54) Odpowiedz 00

    Kiedy prezydent USA wprowadzi swoje wojska i demokrację w tym zacofanym feudalnym państwie książąt saudyjskich?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama