statystyki

Obalanie dyktatorów: Zmiany na świecie nie przynoszą szczęścia

autor: Mariusz Janik23.12.2015, 08:31; Aktualizacja: 23.12.2015, 09:47
Syria mapa

Wielkie korporacje opierają modele biznesowe nie na poszukiwaniu nowych rozwiązań, lecz na wyciskaniu w nieskończoność zastosowania starychźródło: ShutterStock

O tym, że choć na świecie rozlicza się skorumpowane rządy, próbuje się brać w karby finansjerę lub ustanawiających monopole producentów, to realne zmiany zachodzą powoli, są odwracalne – i szczęścia nie przynoszą.

Reklama


Co powiedziałby pan prezydentowi w tej chwili? – reporter telewizji CNN wyłuskał z tłumu na kairskim placu Tahrir mężczyznę w średnim wieku. Za ich plecami wrzało: wielotysięczny tłum dowiedział się właśnie, że Hosni Mubarak ustąpił ze stanowiska. Rozmówca Amerykanina milczał chwilę, wydawało się, że zastanawia się nad jakąś ważką wypowiedzią, choć bardziej prawdopodobne było, że tłumaczył sobie usłyszane właśnie w języku angielskim pytanie i układał odpowiedź. – Mubarak, oddawaj moje pieniądze! – wypalił w końcu.

Rok wcześniej pewien ambitny, wysoki rangą oficer egipskiej armii w zaciszu gabinetu napisał prognozę na najbliższe lata. Planowane przez Mubaraka przekazanie władzy synowi Gamalowi uznał za nie do przeprowadzenia. Groziło wybuchem zamieszek i chaosem. W takiej sytuacji – zdaniem autora analizy – wojsko powinno odciąć się od Mubaraka, stanąć po stronie ludu, a jeśli ktoś jeszcze będzie chciał rozrabiać – to go spacyfikować.

Sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli: protesty wybuchły znacznie wcześniej, niż się spodziewano, pod wpływem obalenia reżimu w sąsiedniej Tunezji. Armia była zaskoczona i skonfundowana, nie wyłoniono męża opatrznościowego, który mógłby siłą autorytetu odesłać rodaków do domów, a Mubaraków – do ich rezydencji z dala od Kairu. Sytuacja wymknęła się spod kontroli o tyle, że do gry trzeba było dopuścić nowych graczy.

W świeżo upieczonej demokracji na jedno można liczyć bez pudła: chaos. Po arabskiej wiośnie w Egipcie stronnictwa polityczne rosły jak grzyby po deszczu – salafici, konserwatyści z sekowanego przez dekady Bractwa Muzułmańskiego, świeccy światowcy, liberałowie, niedobitki socjalistów. Mohamed Mursi – nowy prezydent z Bractwa Muzułmańskiego – choć nie potrafił stworzyć wokół siebie koalicji sił reprezentujących kogokolwiek poza macierzystym ugrupowaniem, czuł się na tyle mocny, by wprowadzać zmiany, które gremialnie krytykowali wszyscy pozostali. W końcu zwycięzca bierze wszystko. Po ponad dwóch latach chaosu i roku prezydentury M ursiego uzdolniony analityk i autor analizy, nowy szef egipskich sił zbrojnych gen. Abdel Fatah as-Sisi obalił prezydenta islamistę i zdławił rewoltę, która wybuchła w jego obronie. Rok później wygrał wybory prezydenckie, zdobywając 97 proc. głosów. Koło historii obróciło się o 360 stopni.

Liberalny zamordyzm

Prezydent Ghany John Mahama jest optymistą i wierzy w ludzkie umiłowanie wolności. – Nie ma nic bardziej cennego dla każdego człowieka nad wolność i szczęście, jakie można odnaleźć w jej rezultacie. Gdyby to nie było prawdą, gen. (sic!) Kadafi wciąż rządziłby Libią, krajem, który przekształcił z najuboższego w Afryce w najbogatszy. W Libii Kadafiego były darmowa edukacja, darmowa opieka zdrowotna, darmowe mieszkania, nieoprocentowane kredyty. Ale nie było tam wolności i obywatele przedłożyli pragnienie zdobycia jej nad stabilny rozwój pod dyktatorskimi rządami – perorował w jednym z wygłoszonych w listopadzie wystąpień.

Jeśli całość tego wystąpienia zmierzała do usprawiedliwienia wolniejszego rozwoju gospodarczego państw demokratycznych oraz apoteozy wolności osobistych, to przykład został dobrany fatalnie. Upadek reżimu Kadafiego w Libii więcej miał wspólnego z interesami regionów i plemion żyjących na terytorium Libii niż z walką o wolność. I gdyby nie interwencja NATO oraz potępienie, jakie spadło na Trypolis po brutalnym stłumieniu pierwszych wystąpień, Kadafi utrzymałby się przy władzy i miał się dobrze, podobnie jak świetnie się miewał po stłumieniu wcześniejszych rebelii, o których zresztą świat wiedział – i wie – niewiele. Co więcej, Kadafi utrzymał się przez ponad czterdzieści lat u władzy również dzięki temu, że dostarczał Libijczykom mnóstwo „chleba” – o którym zresztą Mahama wspomniał (choć struktury władzy miały tego „chleba” o wiele więcej). Dzisiaj Libijczycy są przekonani, że darmowe mieszkania i darmowa opieka zdrowotna to coś, co należy się w sposób naturalny. Jeśli nawet z powojennego chaosu wyłoni się tam jakiś rząd zdolny zapanować nad całym terytorium kraju, będzie musiał się z tym powszechnym oczekiwaniem zmierzyć.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (1)

  • Wprowadzanie na siłę ...(2015-12-23 18:30) Zgłoś naruszenie 10

    ... totalitarnej demokracji przynosi same tragedie i nieszczęścia ludzkie. Przykładów, aż nadto.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama