statystyki

Imigranci w Polsce? Islam, nie islam. Polaków z Ukrainy też nie chcę

autor: Rafał Drzewiecki19.12.2015, 20:00
imigranci

"Mam gdzieś islam, bomby i zamachy. Nie chcę tu obcych i tyle. Islamista, nie islamista, Ukrainiec czy Rusek, czarny czy żółty, nie chcę nikogo obcego. Niech sobie inni ich wezmą."źródło: ShutterStock

Islamista czy Polak z Ukrainy, bez różnicy. Amerykana też nie chcą. Nie znają ich i nie chcą znać. Po co kolejny problem? Ani Litwinom, ani Polakom z Puńska uchodźców do szczęścia nie trzeba.

Reklama


Chcesz usłyszeć, co miejscowi naprawdę myślą? Wsiadaj, jedziemy do sokolnika – Piotr Kodzis, lokalny dziennikarz i działacz społeczny, wrzód na zadzie samorządowej władzy – jak sam o sobie mówi – zatrzaskuje drzwi w aucie i pokazuje błotnisty trakt wijący się wśród pagórków Suwalszczyzny. Długo kluczymy wśród lasów i pól, silnik ledwo zipie na stromych podjazdach. Dom sokolnika stoi na wzgórku. Wiejska zniszczona chata. Na zagraconym podwórzu zabytkowy ursus, obok równie zardzewiały maluch bez koła. Dziesiątki kur, kaczek, gęsi, ptactwa wszelkiego rodzaju, w mig otaczają samochód. Drzwi do chałupy zagradza czapla. Patriotka, została na zimę w kraju.

Jan, sokolnik, słynie z tego, że wali prosto z mostu. – Dziennikarza ci przywiozłem, chce wiedzieć, dlaczego nasi Litwini nie chcą uchodźców – rzuca Piotr. Jan rozsiada się za wielkim drewnianym stołem, włosy potargane, stary sweter pełen dziur. Na szyi rzemyk z gwizdkiem. Takim specjalnym, do przywoływania ptaków. Na parapecie wielka drewniana rzeźba sokoła. – Dostaliśmy, żeby nam już nie uciekł – tłumaczy gospodarz. Bo ten prawdziwy, ułożony, od małego wychowywany, właśnie gdzieś odleciał i nie wrócił. Żal.

– Litwin czy Polak, to samo, co ci wiedzieć, który co inaczej myśli? Ja ci powiem, co ja myślę: Niemcy dla Niemców. Polska dla Polaków. Arabia dla Arabów. Jak Arab chce tu przyjechać, to niech przyjedzie, pogościuje, ale jak chce zakładać te swoje kościoły, to już nie. Ja jestem przyjazny, ale mieszaniny nie dam robić. No bo taki Murzyn... Pomieszka trochę u nas, zaaklimatyzuje się, dostanie papier i mówi, że Polak. A jaki on Polak? Jak urodzi mu się syn w Polsce, to też nie będzie Polak. Murzyn to Murzyn, nawet urodzony w Polsce. Jak wyjadę do Niemiec i będę mieć tam dziecko, to też nie będzie Niemcem. Nigdy. Jak uchodźcy tu przyjadą, zamieszkają, urodzą dzieci, to też nie będą Polakami – sokolnik mówi podniesionym głosem. Wyrzuca zdania jak z karabinu. Seriami. Nie ma wahania. Szczerość aż iskrzy.

– Trzeba postawić na granicy karabin i strzelać. Dwóch się ubije, reszta nie wejdzie. Jak widzę tych młodych, silnych byków, co im nasze jedzenie nie odpowiada, co chcą tylko do Niemiec, to ja uważam, że to nie są uchodźcy, że nie przed wojną uciekają. Tylko się chcą wzbogacić. A dlaczego nie walczą o swój kraj? Jakby tu wszedł Putin, to ja bym walczył o swoje. A oni co? Uciekają. Ja ich nie chcę. Islam, nie islam, Polaków z Ukrainy też nie chcę, jeśli mają przyjechać tylko po zarobek. Mamy im pomagać, jak sami nie mamy z czego żyć? Tak biedny nie jestem, głodne dziecko przyjmę, ale takich zdrowych chłopów nie – sokolnik na chwilę milknie. Wspomina swojego sokoła. Już nie wróci, bez szans. Pewnie go kto ubił. Żal. – A po co ta Ameryka się tam do nich pcha, psoci? Bogactwa chce im zabrać? Jakby nie psociła, toby ci islamiści tu nie uderzali. Wielcy przyjaciele, psia mać. A wiz nie znieśli tyle lat. To jest przyjaciel? To judasz – prawda sokolnika jest prosta.

Słucha moich tłumaczeń, że to nie tak, że w telewizji wolą pokazać agresję, że to bardziej skomplikowane... – Widzę, co widzę, jak te Araby palą obozy, biją się z policją. Więc mówię to, co widzę i co myślę – Jan przerywa lekko zirytowany.

Sokolnik jest Polakiem. Takiej szczerości z ust litewskiej mniejszości w Puńsku czy Sejnach nie usłyszę. Są zbyt nieufni, podejrzliwi. Za dużo złego doświadczenia z polskimi mediami, które do dziś, opisując miejscowe stosunki, opowiadają tylko o pobazgranych dwujęzycznych tablicach z nazwami miejscowości i zniszczonych pomnikach. Historii sprzed wielu lat. Długo muszę każdemu tłumaczyć, że nie chcę pisać o konfliktach polsko-litewskich, bolesnej przeszłości. Że przyjechałem, by się dowiedzieć, dlaczego ludzie, którzy mają wiele nieprzyjemnych doświadczeń związanych właśnie z tym, że są w Polsce obcy, inni (litewska mniejszość stanowi około 80 proc. mieszkańców gminy Puńsk), jednak tak samo jak Polacy nie chcą przyjmować uchodźców. Mimo własnych przeżyć nie czują empatii, współczucia, zrozumienia dla uciekających przed złem.

– Nie jesteśmy obcy, jesteśmy u siebie – te słowa słyszę najczęściej. Nazwanie ich obcymi to jak ukąszenie pszczoły, wywołuje natychmiastową, odruchową, ostrą reakcję. Kwestia uchodźców nie wzbudza już takich emocji...

W październiku wójt gminy Puńsk Witold Liszkowski przeprowadził anonimową ankietę wśród mieszkańców wsi: „W związku z zapytaniem Urzędu Wojewódzkiego dotyczącym przyjęcia przez gminę uchodźców proszę o wypełnienie ankiety i odpowiedź na zadane pytanie: Czy jest Pani/Pan za przyjęciem uchodźców przez gminę Puńsk?”. Odpowiedziało 260 osób. Tylko 10 zakreśliło kwadracik z napisem „Tak”. To podobny odsetek jak w społecznościach czysto polskich, gdzie odbyły się podobne ankiety. Nie chcemy uchodźców. Po prostu.

– Mnie to nie dziwi. Między tutejszymi Litwinami a Polakami nie ma różnic. Myślimy tak samo. I dla nas, i dla Polaków islam jest obcy, nieznany. Tak samo tu w Puńsku, jak i pewnie gdziekolwiek w Polsce. Nie wiedzielibyśmy, jak z nimi postępować, jakie mają zwyczaje, co wolno, a czego nie. Wyniki ankiety pokazują nie naszą niegościnność, tylko pragmatyzm. Jestem przekonany, że każdy z naszych mieszkańców, czy to Litwin, czy Polak, pomógłby uchodźcy. Dał koc, ubranie, jedzenie, nawet pieniądze, choć sam ma niewiele. Ale co dalej? Przyjąć łatwo, pewnie znalazłby się jakiś opuszczony budynek, np. po zlikwidowanej szkole, gdzie mogliby spać. Ale nikt nie mówi o kolejnych etapach. Jasne, Unia Europejska da na nich pieniądze, ale to są drobne na podstawowe utrzymanie. A przecież ci ludzie mają też swoje potrzeby. Nie tylko nocleg i wyżywienie. Będą chcieli się uczyć, pracować, modlić. Meczetu nie postawimy, ale trzeba im to jakoś zorganizować. A co z pracą, kiedy tu już teraz jest wysokie bezrobocie? – wylicza wójt.

Na chwilę przerywa, bo dzwoni telefon. Przeprasza, rozmawia po litewsku.

– Przecież to nie są dzicy. To ludzie wykształceni, lekarze, nauczyciele. W ich kulturze zaczęli się myć już w IX w., a my dopiero w XIX w. I co, mamy ich teraz zakwaterować w jakimś starym budynku bez szansy na rozwój, na normalne życie? Łatwo jest powiedzieć: przyjmijcie. Tylko że potem cała odpowiedzialność za zorganizowanie im przyszłości spadnie na samorząd. I nie chodzi tylko o pieniądze. Wiejskie społeczności zawsze były niechętne zmianom. A osiedlenie się uchodźców oznacza zmianę kolosalną. Sam się takiej zmiany obawiam, a ankieta tylko potwierdziła, że nie popełniłem błędu, odmawiając – tłumaczy Witold Liszkowski.

– Wielokulturowość w Polsce to mit. Mniejszości stanowiły 2 proc. społeczeństwa. A nawet jeśli już są, to i tak przejmują polską mentalność. Tutejsi Litwini różnią się od swoich rodaków na Litwie, nasi studenci uczący się np. w Wilnie nie mają z nimi dobrego kontaktu. Żyjemy na tych terenach wspólnie od wielu lat, znamy się, rozumiemy, kłócimy, ale jesteśmy dla siebie swoi. Po co mamy ryzykować kontakt z obcymi? Zwykły człowiek nie czyta o historii religii, nie zgłębia różnic kulturowych, tylko ogląda w telewizji i słyszy, że Państwo Islamskie to terroryści. Czyli rozumuje, że islam to niebezpieczeństwo, bo przecież nazwa tak sugeruje – tłumaczy Irena Gasperowicz, nauczycielka języka litewskiego, redaktor naczelna dwutygodnika mniejszości litewskiej „Ausra”.

Śmieje się, gdy wspomina argumenty „Europejczyków” o potrzebie ubogacania polskiej kultury. – To puste frazesy, świadczące o kompletnym niezrozumieniu lokalnych społeczności. Ja jakoś nie widzę społecznej potrzeby zrobienia z Polski mozaiki kulturowej. Za to widzę pełno pytań i cieszę się, że nie muszę na razie podejmować takich decyzji. Mam zwykłą ludzką empatię, żal mi tych ludzi, ale czy ich przyjęcie do nas, do naszej niewielkiej miejscowości, będzie bezpieczne? To są pytania, które zadają sobie tutaj wszyscy. Przecież jak przyjadą, osiedlą się, to już nie wyjadą. Meczety mamy im budować? Czy mamy ich na siłę asymilować, nakłaniać do naszej wiary, czy to będzie fair? Czy państwo polskie będzie ich wspierać, która kultura ma być ważniejsza, ich czy nasza? Z medialnego przekazu wynika, że oni nie chcą się dostosowywać. To są pytania ważne, na które nikt z państwowych władz nie raczy odpowiedzieć. Co więcej, ludzie słyszą, że nikt Polski nie pytał, czy chce przyjąć uchodźców, tylko od razu był nakaz, byśmy stanęli z otwartymi ramionami – wylicza.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (7)

  • as(2015-12-20 06:20) Zgłoś naruszenie 113

    ukraincy to nacja ktora nie wie czego w zyciu chce ,a poza tym to trudni do zycia i bardzo wredni ,nie wiem czy sa niedowartosciowani czy jakas inna klatwa na nich wisi w stosunku do polakow bo np. do rosjan odnosza sie bardziej przyjaznie i ze zrozumieniem wiem co pisze bo zylem w takim ukladzie 20lat ukrainiec jest stale nie zadowolony chociaz by mial caly bank pieniedzy

    Odpowiedz
  • Coś w tym jest ...(2015-12-20 08:34) Zgłoś naruszenie 97

    ... Pan Bóg tworząc Świat, tak to wymyślił, że są różne narody, porozmieszczane w różnych miejscach i różnymi językami władające. Nie wolno nam ludziom, niszczyć porządku Bożego !

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Gerard(2015-12-20 10:38) Zgłoś naruszenie 71

    Czytając różne opinie widzę taką ciekawa tendencję europy do wycofywania się,wyzbywania własnej kultury narodowej,wartości. I nie dotyczy to tylko Polski dotyczy krajów rozwiniętych gospodarczo.Do jakiego momentu i to jest moje pytanie, będziemy się wycofywać. Nie mam nic do ludzi uciekają, pozwolili zaprosili to uciekają każdy z innym celem.Docierają na miejsce i zaczynają organizować żądania.Pytam jakim prawem, jakim prawem żądają krzykiem bombami, terrorem, biciem lekceważeniem naszych wartości. Ile będziemy się wycofywać uciekać bać się.

    Odpowiedz
  • Turysta(2015-12-20 13:33) Zgłoś naruszenie 41

    Puńsk jest zamożną wsią. Wystarczy w Google Street View pozwiedzać boczne ulice (Górną, Dziuków itd.). Widać dziesiątki okazałych willi. Trudno się dziwić, że miejscowi boja się obcych, niepewności i utraty poczucia bezpieczeństwa ...

    Odpowiedz
  • tajemnicza autorka(2015-12-20 18:08) Zgłoś naruszenie 41

    Pomimo że do Puńska trochę mam bo jestem z gminy Giby to jestem z nimi co do sprawy arabów tak jak wszyscy znajomi

    Odpowiedz
  • JAWA(2016-02-26 19:02) Zgłoś naruszenie 10

    "Amerykana też nie chcą" polska język trudna

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama