Uczestnikom zgromadzenia udało się uniknąć relatywizmu i demonizacji postaw i poglądów niezgodnych z nauką Kościoła - zaznaczył papież. Przyznał, że synod nie znalazł rozwiązania dla wszystkich trudności i wątpliwości, zagrażających rodzinie, ale ukazał je, aby uważnie im się przyjrzano i skonfrontowano się z nimi bez lęku i chowania głowy w piasek.

Kościół katolicki - stwierdził Franciszek - nie boi się potrząsnąć uśmierzonymi sumieniami ani pobrudzić sobie rąk, żywo i szczerze dyskutując o rodzinie. "Doświadczenie synodu pozwoliło nam zrozumieć, że prawdziwymi obrońcami doktryny nie są ci, którzy bronią litery, ale ducha; nie idei, ale człowieka; nie formuł, ale bezinteresowności miłości Boga i jego wybaczenia" - zakończył papież, który w niedzielę przed południem będzie przewodniczyć mszy, kończącej synod biskupów na temat rodziny.