W osiemnastu ośrodkach stowarzyszenia na terenie całej Grecji dorastają setki dzieci, które z różnych powodów nie mogą wychowywać się w swoich rodzinach. Organizacja dostarcza też pomoc medyczną, psychologiczną i prowadzi różnorodne zajęcia dla nieletnich, w tym dla tych, którzy przebywają w szpitalach. Prezes "Uśmiechu dziecka" przyznaje, że nie wie, jak ma zapłacić tak wysoką kwotę. Wyjaśnia, że te pieniądze są potrzebne na najpilniejsze wydatki. Uważa, że opodatkowanie od nieruchomości organizacji, która nie przynosi zysków i której jedynym celem działania jest pomoc społeczna, jest niesprawiedliwe i nieuczciwe. Zapewnia, że tylko jedenaście procent kwoty, jaką dysponuje, przeznacza na administrację, reszta idzie na pokrycie potrzeb podopiecznych. 

Rządząca Grecją Syriza jeszcze przed wygraniem wyborów twierdziła, że na "Uśmiech dziecka" nie powininno się nakładać takich opłat i obiecywała zwolnienie z nich organizacji. Stowarzyszenie zapłaciło w ubiegłym roku 30 tysięcy dodatkowego podatku. W tym - zapłaci prawie o połowę więcej.