- Kampania wyborcza służy temu, żeby podsumować i ocenić dotychczasowe rządy - mówi poseł Jacek Sasin z PiS. Dodaje, że inicjatywa nawiązuje do restauracji " Sowa i Przyjaciele", która stała się symbolem afery taśmowej.

- Trzeba przypominać nie tylko o tym, ale także o aferze hazardowej czy stoczniowej - mówi Sasin.

Rzeczniczka sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej Joanna Mucha uważa, że wracanie przez polityków PIS do podsłuchów ma kontekst polityczny i wyboczy. Wiele informacji, które się pojawiły ostatnio wskazuje na to, że politycy PiS wiedzieli o podsłuchach wcześniej.

Również Stanisław Żelichowski z PSL podkreśla, że PiS chce nadal grać politycznie podsłuchami.

Krzysztof Gawkowski z SLD uważa, że PIS w kampanii wyborczej "włączył kolejny bieg happeningów politycznych".

- Afery PO trzeba obśmiewać i nagłaśniać. To wszystko powinno być elementem kampanii wyborczej, ale więcej powinno być tu elementów merytorycznych i programu, a mniej polityki śmieszności - mówi poseł SLD.

Z kolei szef Nowoczesnej Ryszard Petru zastanawia się, czy kampania negatywna pomoże Prawu i Sprawiedliwości.

W lokalu "Ewa i Przyjaciele" przy ul. Miodowej 23 można zobaczyć między innymi opiewające na duże sumy rachunki za posiłki polityków PO i PSL. Są tam też automaty do gry, przypominające aferę hazardową i pusty sejf Amber Gold.