Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Paweł Ukielski podkreśla, że Instytut krytycznie ocenia decyzję o pochowaniu Stanisława Kociołka w tym symbolicznym miejscu. Zdaniem Ukielskiego, Powązki są nekropolią szczególną, narodową i powinni być na niej chowani tylko wyjątkowi Polacy, którzy przez całe życie walczyli o niezależną Rzeczpospolitą, o godność ludzką , a nie osoby, które się tym wartościom sprzeniewierzali.

Paweł Ukielski przypomina, że Stanisław Kociołek to postać, która bardzo negatywnie zapisała się na kartach współczesnej historii Polski. Najczarniejszą kartę zapisał w grudniu w 1970 roku. W czasie protestów na Wybrzeżu, w przeddzień krwawej masakry, nawoływał robotników do przyjścia do pracy. Gdy stoczniowcy z Gdyni posłuchali wezwania i pojechali do zakładu 17 grudnia 1970 roku wojsko i milicja otworzyły do nich ogień. Zginęło kilkanaście osób.

Wiceprezes IPN przypomina również, że Stanisław Kociołek był jednym ze zwolenników twardej rozprawy z opozycją w czasach "Solidarności".

Stanisław Kociołek nie poniósł odpowiedzialności za swoją działalność, choć zasiadał na ławie oskarżonych w procesie o sprawstwo kierownicze masakry na Wybrzeżu. W 2013 roku został nieprawomocnie uniewinniony, a rok później Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał decyzję sądu niższej instancji.

Kolejny pogrzeb komunistycznego dygnitarza na Powązkach, uważa Paweł Ukielski, jest dobrym powodem do uregulowania tej kwestii, tak by na przyszłość uniknąć podobnych kontrowersji.

Stanisław Kociołek zmarł 1 października w wieku 82 lat.