statystyki

Wojna z terroryzmem: Co NATO na to? Zupełnie nic

autor: Maciej Miłosz, Jakub Kapiszewski29.07.2015, 07:40; Aktualizacja: 29.07.2015, 11:06
NATO

NATOźródło: ShutterStock

Rytualnie zapewniono o solidarności – to jedyny efekt posiedzenia ambasadorów państw Sojuszu. A Turcja dalej bombarduje pozycje islamistów i Kurdów

reklama


reklama


– Potępiamy ataki terrorystyczne przeciwko Turcji i składamy kondolencje rządowi Turcji i rodzinom ofiar zamachu w Suruc. Terroryzm to bezpośrednia groźba dla bezpieczeństwa Sojuszu i międzynarodowej stabilności. (...) Będziemy dalej bacznie się przyglądać rozwojowi wypadków na południowo-wschodniej granicy NATO – można przeczytać w oficjalnym oświadczeniu, które wydano po wczorajszym spotkaniu ambasadorów 28 państw Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli. Posiedzenie odbyło się na wniosek Turcji, która powołała się na art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, który mówi o tym, że takie konsultacje mogą się odbyć w przypadku, gdy któreś z państw poczuje się zagrożone. Turcja korzysta z tego prawa po raz czwarty (Polska skorzystała raz po rosyjskiej aneksji Krymu). Inne państwa Sojuszu tego nie robiły. Według RMF FM, gdy Turcja zagrożona atakami Syrii poprosiła o konsultacje w ramach art. 4, zdecydowano o wzmocnieniu jej granic zestawami Patriot.

– Rozpoczynając naloty na Państwo Islamskie (ISIS), Turcja dokonała poważnej zmiany w swojej polityce zagranicznej. Zwołując wczorajsze spotkanie, chciała pokazać, że zagrożenie jest duże i że teraz będzie znacznie bardziej zaangażowana w walkę na swojej południowej granicy – wyjaśnia Wojciech Lorenz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Ale to spotkanie ma też szerszy kontekst związany z próbą przyszłego zaangażowania NATO w walce nie tylko z ISIS, ale także z reżimem Baszara Al-Asada w Syrii – dodaje analityk ds. bezpieczeństwa.

Spotkanie w Brukseli to także przykład tego, jak Turcja próbuje (z różnym skutkiem) rozpychać się w Sojuszu łokciami i ugrać jak najwięcej dla siebie. Zapewne już wcześniej Ankara poinformowała sojuszników, głównie USA, że ceną za atak na ISIS będzie także mocne uderzenie w tureckich Kurdów (a konkretnie w nielegalną Partię Pracujących Kurdystanu, PKK). Motywacje polityków tureckich wydają się bardzo przyziemne – w najbliższym czasie możliwe jest rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych i atak na mniejszość kurdyjską może pomóc zwiększyć poparcie dla rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) wśród nacjonalistów. Świadomość tego ma sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg, który już w niedzielę w wywiadzie dla BBC zapowiedział, że wsparcie NATO dla tureckich działań skierowanych przeciw PKK nie jest bezwarunkowe i muszą one być odpowiednie do skali prezentowanego przez Kurdów zagrożenia.


Pozostało jeszcze 53% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama