statystyki

Gierek bez retuszu

autor: Rafał Woś27.02.2015, 08:14

reklama


reklama


„Gierka. Człowieka z węgla” przeczytałem nie tylko z ciekawości. Chciałem sprawdzić, czy 25 lat po przełomie da się już w Polsce pisać o dekadzie lat 70. bez z góry założonej tezy. I jestem zbudowany.

Analiza epoki Sztygara (tak na Gierka mówił Jarosław Iwaszkiewicz) to ambitne zadanie. Bo autor musi się zmierzyć z kilkoma wzajemnie sprzecznymi narracjami. Z jednej strony jest więc opowieść oficjalna: Gierek zadłużył Polskę i wywołał zapaść lat 80. To przez niego kraj leżał więc w roku 1989 „w gruzach” – by użyć wykładni autorstwa prezydenta Komorowskiego. Z tą narracją ostro konkuruje opowieść o złotych latach 70. – prawdopodobnie najdostatniejszej dekadzie PRL – powtarzana pokątnie i z nostalgią zwłaszcza przez przegranych polskiej transformacji. Te dwie legendy wyznaczają ramy, w których każdy polski biograf Gierka musi się zmieścić. Bo przed nimi nie ucieknie i choćby nie wiem, jak próbował, zawsze będzie bliższy jednej z nich.

I tak jest również w książce Piotra Gajdzińskiego. Nie ulega wątpliwości, że autorowi bliżej jest do opowieści o Gierku utracjuszu. Trzeba jednak przyznać, że Gajdziński dowodzi swojej tezy w sposób interesujący. Najsłabiej jest wtedy, gdy idzie na łatwiznę i zwala całą winę za gierkowskie porażki na – co do zasady – niewydolny realny socjalizm, „księżycową ekonomię” i brak rynkowych mechanizmów. Zdecydowanie ciekawiej wypada próba odpowiedzi na pytanie, czy Gierek miał w ogóle jakiś pomysł na gospodarkę. Bo zdaniem Gajdzińskiego takiego pomysłu w tej ekipie nie było. Było za to dużo udanych zabiegów wizerunkowych (dziś nazwalibyśmy to politycznym PR) i umiejętność roztaczania wokół siebie aury. Demontaż mitu o Gierku wielkim technokracie wychodzi Gajdzińskiemu bardzo przekonująco. I w tym miejscu czytelnik może mieć wrażenie, że dowiedział się czegoś więcej. Zobaczył Gierka takim, jakim był naprawdę. Aparatczykiem o dość wąskich horyzontach, leniwym (po 15 próżno go było szukać w biurze) i łasym na poklask. Gajdziński demontuje Gierka tak skutecznie, że momentami zmienia się w pochwałę... Władysława Gomułki. Bo poprzednik Sztygara na stanowisku I sekretarza PZPR co rusz wychodzi tu na prawdziwego męża stanu. Może cholerycznego i socjopatycznego, ale przynajmniej posiadającego jakiś plan tego, dokąd chce Polskę prowadzić.

Ekonomicznie nachylony czytelnik znajdzie w „Gierku” jeszcze jeden interesujący wątek. To – bardzo dobrze odmalowana – refleksja nad organizacją PRL-owskiego aparatu władzy. Historia Gierka w roli I sekretarza to coś jakby studium przypadku władzy źle sprawowanej. To pokaz tego, co się dzieje, gdy w strukturze brak jest mechanizmów kontroli i sygnalizowania autentycznych problemów. Nie wiem, czy taki był zamysł, ale Gajdzińskiemu wyszła przy okazji dość ciekawa krytyka organizacji autorytarnej – i to opartej na zewnętrznym (Moskwa) autorytecie. To materiał do przemyślenia również dziś, gdy tego typu struktury wprawdzie zniknęły z polityki, ale odrodziły się w innych dziedzinach życia. Na przykład w biznesie.

W sumie więc ta książka to bardzo dobry znak. Dowód, że może nadszedł już czas, by odczarować polską historię najnowszą. I że postacie ówczesnych decydentów da się analizować nie tylko na poziomie czysto politycznym („czy Tejchma załatwi Kanię, czy jednak Kania załatwi Tejchmę”), ale również jako przewódców gospodarczych albo liderów organizacji, którymi kierowali. Jeżeli historia faktycznie bywa nauczycielką życia, to takie spojrzenie jest nam bardzo potrzebne.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

reklama

  • Henio(2015-04-01 16:25) Odpowiedz 00

    ,, Aparatczykiem o dość wąskich horyzontach, leniwym (po 15 próżno go było szukać w biurze) i łasym na poklask", Edward Gierek nie był żadnym aparatczykiem. Widzę Rafał Woś nie zna pojęcia ,,aparatczyk". Aparatczyk, to ktoś, kto przez całe życie, zaraz po szkole, lub jej braku związał się z partią i jego jedyną pracą, była praca w partii. Edward Gierek za młodu pracował jako górnik, więc żadnym aparatczykiem nigdy nie był. Był działaczem państwowym i politycznym. Aparatczykiem był np. Stanisław Kania. Leniwym? a czy Rafał Woś wie, że Edward Gierek był chory? czy autor wie, że lekarze nakazali Edwardowi Gierkowi uważać na siebie? czy Rafał Woś wie, że Edward Gierek miał pylicę? (stwierdziła to jednoznacznie sekcja zwłok). Jestem ciekaw czy Rafał Woś i Piotr Gajdziński gdyby mieli pylice pracowali by po 12 godzin. Edward Gierek łasy na poklaski? dobry żart, o tym że Edward Gierek zabronił druku swoich przemówień i wystawiania swoich portretów Rafał Woś widzę nie słyszał. Widzę Rafał Woś zachwyca się słabiutką książka Gajdzińskiego. Samej książce dałbym 2/6. Gajdziński nie jest historykiem tylko dziennikarzem i to widać. Po recenzji Rafała Wosia, także widać że recenzent nie jest historykiem, ponieważ nie zauważa oczywistych uchybień i mankamentów książki Gajdzińskiego. Autor nie sięgnął do nowych źródeł, nie ślęczał w archiwach, książka jest kompilacją z książek już wydanych i ogólnie dostępnych. Książka jest chaotyczna, drobne fakty i anegdotki, przeplatają się z rzeczami poważnymi. Nie wiadomo dlaczego na przykład autor poświęca cały rozdział przywódcom innych państw socjalistycznych. Chronologia nie jest zachowana. Autor popełnia bardzo wiele grzechów nie historyka, który pisze o historii. Charakteryzuje go bezkrytyczny stosunek do źródeł, zwłaszcza do wspomnień, czasami mijanie się z faktami. Stawianie dziwnych, niepopartych faktami hipotez, pomijanie ważnych źródeł. Co najważniejsze, Gajdziński przemilcza w ogóle biografię Edwarda Gierka Janusza Rolickiego, nie podaje jej w bibliografii. Jako biografia ta książka nie wnosi niczego nowego. Ludziom chcącym naprawdę poznać lepiej postać najwybitniejszego przywódcę Polski Ludowej, polecam biografię Janusza Rolickiego czy nawet rozdział z książki Eislera ,,Siedmiu wspaniałych"

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama