statystyki

Na Ukrainie nadal protesty. Demonstranci prosili, by ich aresztować, bo łamią prawo

18.01.2014, 16:20; Aktualizacja: 18.01.2014, 16:23

Ukraińscy działacze społeczni nie mają zamiaru podporządkowywać się nowym prawom ograniczającym wolność zebrań i swobodę słowa. Przed kijowskim więzieniem na Łukjanowce odbył się pierwszy protest, który - według nowego prawa - był całkowicie nielegalny.

reklama


reklama


Na manifestację, którą zorganizowali pisarze i artyści, przyszło kilkadziesiąt osób. Wszyscy prosili, choć bezskutecznie, aby ich aresztować ponieważ łamią prawo. Zgodnie z nowymi przepisami, nie wolno nosić masek, a część demonstrantów miała twarze zasłonięte karnawałowymi maskami kotków i lisiczek, a nawet konia. Nowe prawo zabrania też noszenia kasków, wobec czego jedna z demonstrantek miała na głowie garnek. "To symbol marazmu władzy, jej bezsilności. Chyba nie zabronią zakładania garnków i durszlaków na głowę?"- powiedziała.

Nowe przepisy zabraniają właściwie każdej aktywności, którą można spotkać na kijowskim placu Niepodległości. Nie wolno na przykład ustawiać scen i namiotów bez specjalnego pozwolenia. Znacznie utrudniają także działalność AutoMajdanu, czyli grupy protestujących wykorzystujących własne samochody. Niemniej jednak ci ostatni nie mają zamiaru rezygnować ze swojej działalności, a wręcz przeciwnie, zapowiadają kolejne akcje.

Represje wobec działaczy AutoMajdanu zaczęły się już ponad tydzień temu, kiedy zaczęto im zabierać prawa jazdy pod pretekstem tego, że nie zatrzymali się na żądanie milicjanta. Wyroki były oparte wyłącznie na raportach pisanych przez funkcjonariuszy.

reklama


Źródło:IAR

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

reklama