Ukraińscy intelektualiści zaapelowali do władzy i uczestników antyrządowych protestów o rozpoczęcie dialogu. Przedstawiciele grupy 1 Grudnia przemawiali na Majdanie do kilkusettysięcznego tłumu. 

Filozof profesor Myrosław Popowycz powiedział, że władze muszą zacząć słuchać swojego narodu. Przy stole rokowań powinni zasiąść prezydent, trzej poprzedni szefowie państwa, opozycjoniści i działacze pozarządowi. „Ludzie nie dadzą się oszukać. Dialog musi być szczery” - podkreślił.

Zdaniem intelektualistów, prezydent powinien otwarcie powiedzieć, kiedy podpisze umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, funkcjonariusze odpowiedzialni za przemoc w czasie pacyfikacji pokojowych demonstracji powinni zostać ukarani, a rząd ustąpić. 

Głos zabrał także były przywódca Cerkwi greckokatolickiej, cieszący się ogromnym autorytetem wśród Ukraińców, kardynał Lubomyr Huzar. Podkreślił, że Ukraina potrzebuje wielkich zmian, a zwykli obywatele nie mogą czekać na to, aż ktoś do nich doprowadzi. Przypomniał ludową mądrość: „Rób tak, jakby wszystko zależało od ciebie; módl się, jakby wszystko zależało od Boga”. 

Przemawiający później politycy przedstawiali jednak radykalniejsze stanowisko. Julia Tymoszenko w oświadczeniu odczytanym przez jej córkę, Jewhenię, napisała, że z obecnymi władzami, w tym prezydentem Wiktorem Janukowyczem, nie można rozmawiać i potrzebne jest rozpisanie nowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

Julia Tymoszenko powiedziała, że Wiktor Janukowycz stracił legitymizację swoich rządów nie podpisując umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, a jego usunięcie spowoduje, że wszystkie problemy Ukrainy znikną.

"On już nie jest prezydentem naszego kraju, a tyranem, który musi odpowiedzieć za każdą kroplę krwi, każdą nieuczciwe zabraną ludziom kopiejkę, za każdy zrujnowany los, za 4 lata swojej samowolki" - apelowała Julia Tymoszenko.

Jej zdaniem, Ukraina stoi obecnie przed wyborem dalszej drogi: jedna prowadzi do Europy, a druga do średniowiecznej dyktatury. Wiktor Janukowycz, według byłej premier, może doprowadzić tylko do tego ostatniego celu: "On uważa, że wejście do Unii Europejskiej nie współgra z jego koncepcją władzy.

Tu nie chodzi o problemy gospodarcze, on po prostu chce wejść do klubu dyktatorów". Zdaniem Julii Tymoszenko, Ukraińcy muszą kontynuować swój protest, aby doprowadzić do wyborów prezydenckich i parlamentarnych.