W badaniu przeprowadzonym przez instytut INSA na zlecenie dziennika "Bild" CDU kanclerz Angeli Merkel i jej siostrzana, bawarska partia CSU ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera straciły jeden punkt procentowy poparcia w porównaniu z poprzednim badaniem, podczas gdy AfD, czyli Alternatywa dla Niemiec, zyskała pół punktu proc.

Średnia wskazań z innych sondaży, przytoczona przez "Bilda", dla chadeków wyniosła 26,7 proc., a dla AfD 16 proc.

W badaniu INSA antyimigranckie ugrupowanie wyprzedza SPD, która uzyskała w nim 16 proc. (przy średniej wskazań z innych sondaży - 16,3 proc.). Zieloni mogą tu liczyć na głosy 14,5 proc. wyborców (w innych badaniach - 16,3 proc.), postkomunistyczna Lewica - na 11,5 proc. (10,3 proc.), a Liberalna FDP - na 10 proc. (9 proc.).

"Bild" ocenia, że wyniki zamówionego przez siebie sondażu zapowiadają dotkliwe porażki dla współrządzących Niemcami chadeków i socjaldemokratów w nadchodzących wyborach do regionalnych parlamentów w Bawarii (14 października) i w Hesji (28 października).

Według tabloidu "nikt w centralach tych ugrupowań nie ma pomysłu na to, jak zatrzymać szybki odpływ (wyborców)". Przytacza wypowiedź jednego z prominentnych polityków, że przywódcy trzech partii koalicyjnych - Merkel, Seehofer i Andrea Nahles z SPD - "zachowują się jak syndycy masy upadłościowej".

Gazeta wskazuje, że na spadające notowania tych ugrupowań - i wzrost notowań AfD - wpływ mają ostatnie spory w koalicji o politykę imigracyjną oraz o osobę szefa kontrwywiadu Hansa-Georga Maassena. W ocenie dziennika na paradoks zakrawa, że właśnie niepopularność trzech głównych partii i ich strach przed przyspieszonymi wyborami utrzymują koalicję w całości.

"Jest bardziej niż wątpliwe, czy rządowy sojusz przetrwa nadchodzące wybory do landtagów" - ocenia "Bild".

Według gazety szczególnie złe nastroje panują w bawarskiej CSU, która za swoje słabe notowania przed regionalnymi wyborami obarcza właśnie koalicję i niekorzystny wizerunek władzy tworzony przez Merkel, Nahles i Seehofera.