Co coś się ostatnio działo w sprawie Trójmorza?

Trójmorze to obecnie jeden z głównych projektów polskiej polityki zagranicznej, z którym związane są silne nadzieje. Mniej więcej od roku postępuje wyraźna zmiana koncepcji współpracy i zaczęto forsować go jako projekt o charakterze gospodarczo-inwestycyjnym. Według mnie to dobre zagranie.

Co spowodowało taką zmianę?


Bez efektywnej współpracy gospodarczej trudno jest realizować regionalne projekty polityczne. Poza tym od jakiegoś czasu zauważalna jest rosyjska narracja, która wskazuje, że na fali wzrostów gospodarczych odżywają w Polsce nastroje imperialne, co jest oczywiście nonsensem. Taka narracja pojawia się w Czechach, na Słowacji, w Bułgarii, Estonii, na Litwie, Łotwie i Węgrzech. Dlatego tak istotne było przeformułowanie koncepcji, żeby pozbyć się posądzenia o imperializm. W tzw. starej Europie również spoglądają na projekt Trójmorza z nieufnością. Myślę, że motorem zmiany była pierwsza wizyta Trumpa w Polsce.

Czy wydarzyło się coś, co może potwierdzać, że koncepcja zmienia się nie tylko na poziomie deklaracji?

Rodzą się nowe kontakty w ministerstwach. W resorcie sprawiedliwości zaplanowano spotkanie w ramach wydarzenia „Forum Prawo dla Rozwoju” z szefami resortów sprawiedliwości innych krajów regionu Trójmorza. Takie spotkania są koniecznie dla budowy zaufania i wytyczania nowych, konkretnych obszarów współpracy.

Jak otoczenie międzynarodowe – wyłączając kraje regionu – zapatruje się na koncepcję?

W ostatnich dniach odbył się bardzo ważny szczyt w Bukareszcie. Uczestniczyli w nim przedstawiciele wszystkich państw, które są objęte koncepcją Trójmorza, ale także państwa postronne w charakterze obserwatorów, jak USA – obecne na drugim już szczycie trójmorskim, a po raz pierwszy pojawili się przedstawiciele Niemiec i Komisji Europejskiej.

Jak Niemcy widzą tę inicjatywę?

Z jednej strony państwa naszego regionu są dla Niemców rynkami zbytu i jest naturalne, że chcieliby je kontrolować. Z drugiej strony widzą chęć przyspieszonej modernizacji i dorównania państwom starej Europy. Dostrzegają potencjał integracyjny.

A jak w kontekście naszego regionu ocenia pan relacje amerykańsko-niemieckie?

Stany Zjednoczone i Niemcy rozchodzą się politycznie. Niemców niepokoi kwestia energetyczna, czyli blokowanie Gazociągu Północnego. Amerykanie mają swoje koncepcje sprzedaży towarów, w tym swojego gazu. Wiedzą, że Trójmorze trudno będzie ubrać w płaszcz instytucjonalny – że będzie to raczej struktura umowna, być może połączona jakimiś wspólnymi budżetami. USA widzą w tym szansę na zdobycie bezpiecznego i – co ważne – wiernego i zaufanego przyczółku w Europie Środkowo-Wschodniej.

Czy według pana Trójmorze ma geopolityczny sens?

Oczywiście. Z jednej strony mamy rynek i dominację niemiecką, z drugiej strony kraje niestabilne i zmagające się z wojną (jak Ukraina), będąca na styku Zachodu i Wschodu Białoruś… Co najważniejsze, u naszych granic znajduje się regionalne mocarstwo atomowe z ambicjami globalnymi, jakim jest Rosja. Nasze środowisko nie jest przyjazne, więc południowy korytarz współpracy jest bardzo ważny. Trójmorze może wzmocnić nas w UE.

Jak ważna jest energetyka, o której pan wspominał?

Trójmorze jest doskonałą płaszczyzną do kontynuowania projektu Bramy Północnej i dalszego uniezależniania się od Rosji. Jeśli Polska zdoła dywersyfikować surowce, to może stać się hubem. Państwa regionu mogą od nas kupować i dla USA to jest istotne.

Czy działania, jakie Ministerstwo Sprawiedliwości podejmuje w obszarze przeciwdziałania przestępczości, mogą wpłynąć na poprawę sytuacji w całym regionie Trójmorza?


– Naturalnie. Polska jest największym krajem regionu i pełni funkcję państwa granicznego UE od strony wschodu, stąd istnieje stała konieczność przeciwdziałania przestępczości. Wypracowanie wspólnych przepisów jest szczególnie ważne w przypadku np. zwalczania mafii gospodarczych, czyli firm wyłudzających podatek VAT.


PARTNERZY STRATEGICZNI: