statystyki

Wybory gubernatora rosyjskiego Kraju Nadmorskiego: Cuda nad urną we Władywostoku

autor: Michał Potocki18.09.2018, 07:22; Aktualizacja: 18.09.2018, 07:45
Kraj Nadmorski leży na krańcach Rosji. Od południa graniczy z Chinami i Koreą Północną, od wschodu – z Morzem Japońskim. Siedzibą władz jest Władywostok, a na obszarze równym połowie powierzchni Polski mieszka 1,9 mln mieszkańców.

Kraj Nadmorski leży na krańcach Rosji. Od południa graniczy z Chinami i Koreą Północną, od wschodu – z Morzem Japońskim. Siedzibą władz jest Władywostok, a na obszarze równym połowie powierzchni Polski mieszka 1,9 mln mieszkańców.źródło: ShutterStock

Kandydat komunistów niespodziewanie dla siebie wygrywał wybory gubernatorskie , dopóki władze nie uznały, że zwycięzcą musi zostać przedstawiciel rządzącej Jednej Rosji.

Niespodziewanym skandalem zakończyły się niedzielne wybory gubernatora rosyjskiego Kraju Nadmorskiego. Według planu miał je gładko wygrać Andriej Tarasienko, kandydat kremlowskiej Jednej Rosji. Tymczasem nie dość, że jego rywal, komunista Andriej Iszczenko, doprowadził do drugiej tury, to jeszcze po przeliczeniu 95 proc. głosów wygrywał z nim stosunkiem głosów 51,6:45,8. A potem nastąpił cud nad urną.

Gdy przeliczono kolejne 4 proc., okazało się, że liczba obywateli, którzy poparli Iszczenkę… zmalała o pięć osób. Z kolei liczba mieszkańców, którzy wybrali Tarasienkę, wzrosła o 13,6 tys. W ten sposób kandydat partii władzy, obecny p.o. gubernator, wyprzedził komunistę, choć matematycznie było to już praktycznie niemożliwe. Specjaliści w dziedzinie procesów wyborczych nie mają wątpliwości. – Wyniki zaczęto na dobre rysować, gdy po 98 proc. przeliczonych głosów wciąż prowadził Iszczenko. W zasadzie te wyniki dowodzą, że wybory zostały sfałszowane – mówi DGP Stanisław Andriejczuk z organizacji Głos, analizującej nieprawidłowości wyborcze w Rosji. Rosjanie mianem „rysowania” określają scenariusz, w którym fałszowane są protokoły wyborcze, a więc realny proces liczenia kart do głosowania nie ma znaczenia. To sytuacja inna niż dorzucanie do urn „właściwie” wypełnionych kart do głosowania, bo w tej sytuacji karty są faktycznie liczone. Falsyfikacje widać gołym okiem, gdy porówna się wyniki z protokołów w poszczególnych lokalach z wynikami ogłoszonymi przez terytorialną komisję wyborczą. W Ussuryjsku, drugim co do wielkości mieście Kraju Nadmorskiego, zamiast 7467 głosów na Tarasienkę ogłoszono wynik 28 093, zaś poparcie dla Iszczenki w niewytłumaczalny sposób spadło z 4339 do 3449. To w tym mieście głosy „liczono” najdłużej. W efekcie po 99,1 proc. przeliczonych głosów p.o. gubernator wygrywał 49,6:48,1.

„Właśnie tak wygląda wsteczne przepisanie wyników wyborów. W rzeczywistości zwycięstwo Tarasienki już dawno było matematycznie niemożliwe, ale skoro Putin powiedział, że trzeba, to trzeba. Chyba po raz pierwszy rosyjskie władze wygrały na wyborach z matematyką” – pisze Aleksandr Kiriejew, ekspert w dziedzinie geografii wyborczej, na swoim blogu Kireev.livejournal.com.


Pozostało jeszcze 55% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie