Producent muzyczny, raper, od 2015 r. parlamentarzysta, a teraz kandydat na prezydenta Kielc. Co Pana skłoniło do podjęcia decyzji o starcie w wyborach samorządowych?

Piotr Liroy-Marzec: Decyzja o moim starcie powstała z obserwacji niemocy obecnych władz miasta. Jestem kielczaninem od urodzenia, całe życie jestem wierny Kielcom. Kiedy obserwuję wszystkie patologiczne sytuacje w naszym samorządzie, nie mogę tylko bezsilnie patrzeć. Przez ostatni rok zachęcałem ludzi, żeby startowali w wyborach i walczyli o Kielce i cały region. Ale na prezydenta miasta nie pojawił się kandydat, którego mógłbym z czystym sumieniem poprzeć. Od początku mówiłem, że jeżeli będzie trwać taka sytuacja, to będę się bił o Kielce jako lokalny patriota.

 Nie miał Pan kogo poprzeć w wyborach na prezydenta Kielc, natomiast Panu poparcia udzieliła partia "Wolność", z którą jako Stowarzyszenie "Skuteczni" wystawicie wspólne listy do sejmiku i kieleckiej Rady Miasta. Jakie punkty wspólne zadecydowały o połączeniu obu środowisk?

P. L.-M.: To porozumienie wynika z naturalnej kolei rzeczy. W wielu regionach, tak jak np. tutaj w woj. świętokrzyskim, ludzie z "Wolności" bardzo często nas wspierali, nawet w kampanii do parlamentu trzy lata temu, mimo że byliśmy na konkurencyjnych listach. Wspieraliśmy się wzajemnie w wielu akcjach społecznych. Koalicja jest potwierdzeniem tego, że w niektórych regionach "Skuteczni" i "Wolność" ze sobą współpracują. Jesteśmy bardzo często w regionach znajomymi, ludźmi, którzy pomagają swoim obywatelom, rodzinie, sąsiadom. To jest pomoc typowo proobywatelska. Nie połączyliśmy się organizacyjnie, ale wspieramy się w walce o sprawy obywateli w regionach.

Jaki jest Pana pomysł na miasto? Jakich najpilniejszych zmian potrzebują Kielce?

P. L.-M.: Jest dużo do zrobienia, tak dużo, że muszę uczciwie zastrzec, że wszystkich zmian nie zrealizuję w pięć lat. Najważniejsza kwestia zawarta jest w herbie naszego miasta: Civitas Kielcensis (łac. mieszkańcy Kielc). Jesteśmy miastem obywateli, a władza już dawno zapomniała, żeby radzić się ich w różnych kwestiach. M.in. problemy z komunikacją miejską, zapaść na osiedlach itp., wynikają z faktu, że władza nie konsultuje się z ludźmi. Dlatego podkreślam, że obywatele są największym kapitałem miasta. Ten potencjał kreatywnych ludzi, potencjalnych inwestorów, nie ma wsparcia lokalnej władzy. Mówię o potrzebie innej filozofii działania administracji, które nie ingeruje w działania kreatywnych ludzi, tylko ich wspiera.

Wszystko sprowadza się do zwykłego zaufania ludziom, zrozumienia tego, że są oni współodpowiedzialni za swoje miasto. Gwarantuję, że ludzie będą moimi współprezydentami, ponieważ każdy obywatel ma prawo decydować w wielu kwestiach. We wszystkich kluczowych sprawach będę prowadził konsultacje w oparciu o e-voting (głosowanie elektroniczne). Potrzebujemy większej synergii miasta z obywatelami, bo to oni są tutaj władzą.

Zastanówmy się także, dlaczego nie ma w Kielcach inwestorów? Nie ma ich, bo brakuje infrastruktury i dialogu. W Sejmie pokazałem co można zyskać dzięki dialogowi - jako jedyny z opozycji przeprowadziłem jednomyślnie swoją ustawę o medycznej marihuanie. Kolejna sprawa, to nasze działania w związku z przepisami o ruchu drogowym, mamy tutaj bardzo dużo sukcesów. Wszystkie postulaty, które przedstawiłem, po dwóch latach zostały zrealizowane.

 W ostatnim sondażu IBRIS w wyborach na prezydenta Kielc otrzymał Pan 3,6 proc. poparcia. Zaskoczył pana ten wynik?

P. L.-M.: Tego samego dnia w o wiele bardziej reprezentatywnym, bo nie telefonicznym, sondażu dla Echo Dnia (przeprowadzony przez Ośrodek Badawczy Dobra Opinia) otrzymałem 13,4 proc. i miejsce na podium. W 2015 r też niektóre sondaże dawały mi 3 proc. a uzyskałem jeden z najwyższych wyników w kraju, dlatego nigdy nie przejmuję się sondażami. Mieszkańców Kielc chcą głosować za zmianą.

Ile są warte sondaże pokazuje wzrost od około 3 proc. rano, do prawie 13,5 proc. wieczorem. Skoro mam takie tempo wzrostu pierwszego dnia, po czterech dniach powinienem mieć pierwszą turę murowaną. Mówię to oczywiście żartem, w rzeczywistości, ostatecznie obywatele zdecydują, kto zostanie prezydentem Kielc.