statystyki

Awans motywuje nauczyciela. Chyba, że go wreszcie dostanie

autor: Anna Wittenberg05.09.2018, 08:25; Aktualizacja: 05.09.2018, 08:35
nauczycielka

Spośród 11,9 tys. przebadanych przez NIK postępowań w ramach awansu na stopień nauczyciela dyplomowanego sukcesem pedagogów zakończyło się 99,5 proc.źródło: ShutterStock

W szkołach i przedszkolach brakuje nauczycieli, a dyrektorzy w panice szukają chętnych do pracy . Nikt się nie zgłasza z uwagi na niskie zarobki. To odbija się na bezpieczeństwie i jakości edukacji.

Choć rok szkolny już ruszył, na Mazowszu potrzeba pilnie 3 tys. nauczycieli, z tego połowy w Warszawie. Z sondy DGP przeprowadzonej w kuratoriach wynika, że niemal we wszystkich typach szkół wciąż poszukiwani są pedagodzy: w zależności od województwa od kilkudziesięciu do kilku tysięcy. W Małopolsce praca czeka na 800 nauczycieli, w Zachodniopomorskiem na 144. Największe zapotrzebowanie jest na matematyków i specjalistów wychowania przedszkolnego. Łódzkie kuratorium ma pracę dla 149 nauczycieli, w tym 54 na pełnym etacie. Z kolei wrocławskie szuka ponad 100. Również w Gdańsku wciąż brakuje 140 osób. – Chodzi głównie o chętnych do nauczania początkowego, wychowania przedszkolnego i języka angielskiego – wylicza Iwona Tanewska z Kuratorium Oświaty w Gdańsku.

W związku z dużymi brakami obsada zajęć często odbywa się na zastępstwo w ramach łapanki wśród nauczycieli, z naruszeniem przepisów o czasie pracy. To odbija się na jakości kształcenia. W Szkole Podstawowej nr 222 w Warszawie tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego z pracy zrezygnował doświadczony matematyk, a nauczycielka nauczania wczesnoszkolnego z powodu braku osoby wspomagającej naukę dzieci z orzeczeniami zagroziła dyrektorce, że nie przystąpi do zajęć.

Szefowie placówek oświatowych powodów takiej sytuacji upatrują w niskich zarobkach nauczycieli, a także w reformie oświatowej. Wielu dyrektorów wygaszanych gimnazjów boryka się z tym, że nauczyciele już teraz uciekają ze szkoły, bo za rok te placówki znikną definitywnie. Ponadto przed rokiem wprowadzono wymóg udzielania zgody przez dyrektora na dodatkowe zatrudnienie w innej szkole.

– Zaczął się rok, w którym odczujemy realny brak nauczycieli. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy kilkudziesięciu chętnych na jedno miejsce, teraz często tacy specjaliści, jak fizycy, matematycy czy chemicy, nie zgłaszają się do nas praktycznie w ogóle. Jest ich mało, a starsi przez zmiany w systemie edukacji nie czekają do emerytury, lecz odchodzą wcześniej na świadczenia kompensacyjne – mówi Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.

Nauczyciel w ostatnim roku stażu potrzebnego do uzyskania mianowania uczęszcza średnio na 3,3 szkolenia rocznie. Po dwóch latach od awansu na ten stopień średnia spada do 2,9 na osobę. Przed awansem realizuje ok. trzech działań społecznych rocznie. Dwa lata po nim – o jedno mniej. W trakcie stażu prowadzi też średnio 1,6 zajęć dodatkowych dla uczniów. Po awansie – 1,4. To obserwacje inspektorów Najwyższej Izby Kontroli. Z najnowszego raportu wynika, że choć NIK pozytywnie ocenia zaangażowanie nauczycieli w trakcie stażu poprzedzającego awans zawodowy, po jego uzyskaniu wielu pedagogów spoczywa na laurach. W dodatku sama procedura awansu często jest po prostu fikcją.


Pozostało jeszcze 54% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (10)

  • Z.O.(2018-09-05 17:10) Zgłoś naruszenie 460

    No, no. Larum grają. Na taką sytuację pracowali długie lata wszyscy "święci" od oświaty, bez względu na opcję polityczną. Nasze protestu, uwagi lekceważono. Ja też powiedziałem dość. Jeszcze mógłbym popracować. Ale w tych warunkach? Nawet gdybym się starał to osławione 500, czy ja kto nazywano, mnie nie obejmie. Osiągnę ustawowy wiek emerytalny. Młodzi nie przyjdą, bo niby dlaczego? Czekać 15 - 20 lat na najwyższe wynagrodzenie? Wolne żarty. Słyszeć o społecznej pracy jak w tym artykule napisano, że jej jest za mało. Czynami społecznymi budowana PRL. Skutek jak widać. Za prace trzeba płacić, wymagać, ale płacić. Innej drogi nie ma. I dać społecznościom szkolnym autonomię.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • sdsd(2018-09-05 21:33) Zgłoś naruszenie 370

    Motywacja dla stażysty - stopień kontraktowego i 70zł BRUTTO więcej !!! Buahahahaaaaaa !

    Odpowiedz
  • nl(2018-09-06 00:27) Zgłoś naruszenie 340

    I bardzo dobrze, że tak jest. Nauczyciel też jest człowiekiem - nie frajerem. Też ma żołądek i płaci rachunki . I ... o zgrozo, jeszcze myśli i liczy.... W tym cały problem pani Zalewska. Może w końcu ktoś zadba o nauczycieli, przywróci prestiż i spowoduje, że do tego zawodu będą przychodzić najlepsi. No, ale nic za nic.

    Odpowiedz
  • Świebodziczanin(2018-09-05 21:01) Zgłoś naruszenie 320

    Przez przypadek przeczytałam propozycję regulaminu oceniania nauczycieli. Współczuję dyrektorom i nauczycielom, a panią minister pytam ile punktów spełniała pracując w szkole??? Przykre jest to ,że niedługo nie będzie miał kto uczyć dzieci lub do zawodu za 2000 będą trafiać osoby , którym kosz na głowę będą zakładać.

    Odpowiedz
  • xxc(2018-09-06 07:37) Zgłoś naruszenie 190

    W szkole jest wiele działań ale: 1. nie wszyscy mogą robić wszystko, niektóre działania są niezbędne tylko do awansu i to są te dodatkowe, które robią nauczyciele na stażu. Wiele z tych szkoleń ze statystyk to są szkolenia dotyczące właśnie przebiegu stażu. 2. kończąc dyplomowanie nauczyciel często ma skończone już 2-3 różne studia podyplomowe, po co ich więcej, ile ma studiów podyplomowych przeciętny Polak? 3. wiele działań jest rejestrowanych na potrzeby stażu do teczki dla kuratorium, w późniejszym czasie nie ma już takiej potrzeby, nikogo to nie obchodzi, więc działania nie są rejestrowane, stąd cała tajemnica. W tym artykule czuję jedno: przybędzie papierologii.

    Odpowiedz
  • Igor(2018-09-09 12:02) Zgłoś naruszenie 181

    Przeszedłem cały awans. Tony papierków i niepotrzebnej roboty. Awans wręcz przeszkadzał mi w pracy. Odciągał moją uwagę od rzeczy ważnych, od ucznia. W końcu, gdy byłem już nauczycielem dyplomowanym, uświadomiłem sobie, że większość moich znajomych zarabia więcej (nawet w pracy fizycznej). Dziś nie jestem już nauczycielem...

    Odpowiedz
  • Jfudie(2018-09-06 21:35) Zgłoś naruszenie 160

    Robię tyle co przy awansie, większość koleżanek też. Najwięcej energii pochłania robota nieważna dla szkoły, uczniów i rodziców- cholerne papiery, często się dublujące, aby urzędasy mialy co sprawdzać i doić kasę, która powinna iść na szkoły.

    Odpowiedz
  • W(2018-09-09 21:05) Zgłoś naruszenie 140

    Noszę się z zamiarem odejścia...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie