statystyki

Bałkańska puszka Pandory. Kosowo i Serbia skorygują granice?

autor: Magdalena Cedro30.08.2018, 07:50; Aktualizacja: 30.08.2018, 08:54
Kosowo

Kosowoźródło: ShutterStock

Propozycja korekty granic między Serbią i Kosowem wywołała nerwowe reakcje. Nasz kontynent nie ma dobrych doświadczeń z takimi ruchami, które mogłyby obudzić wiele separatyzmów.

Chociaż niedawne spotkanie przywódców Serbii i Kosowa w austriackim Alpbach zostało przyjęte początkowo z dużym optymizmem, to dzisiaj nad historycznym porozumieniem, które zakończyłoby spór dwóch zwaśnionych krajów, pojawia się coraz więcej znaków zapytania. Rozmowa serbskiego prezydenta Aleksandra Vučicia z jego kosowskim odpowiednikiem Hashimem Thaçim poszła w sobotę na tyle dobrze, że obaj zdecydowali się wystąpić na wspólnej konferencji prasowej. Politycy oświadczyli na niej zgodnie, że porozumienie normalizujące wzajemne relacje może wiązać się z przesunięciem granic. Thaçi próbował przekonywać europejskich partnerów, by nie bali się tego, bo – jak mówił – Serbia i Kosowo nie są pierwszymi ani ostatnimi państwami dokonującymi takiej korekty. Według Vučicia prawdziwym problemem nie byłaby zmiana granic, lecz obudzenie zahibernowanego dzisiaj sporu z Kosowem. Dlatego ten pozostający w uśpieniu konflikt należy rozwiązać za wszelką cenę – podkreślał serbski przywódca.

Zmiany granic nie wykluczył unijny komisarz odpowiadający za politykę sąsiedztwa Johannes Hahn, który uznał spotkanie w Alpbach za historyczny moment. Mówiąc, że bez porozumienia droga Serbii i Kosowa do UE pozostaje zamknięta, wezwał państwa europejskie do zaakceptowania ugody. Ale nawet optymistycznie nastawiony do korekty granic Hahn ostrzegał przed zdestabilizowaniem regionu. Zresztą entuzjazm unijnego komisarza nie znalazł wielkiego zrozumienia w Europie, gdzie pojawiły się obawy, że korekta granic pomiędzy Serbią i Kosowem może stać się groźnym precedensem.

Rozważane są różne czarne scenariusze. Mogłaby powstać pokusa dokonania secesji Republiki Serbskiej funkcjonującej w ramach Bośni i Hercegowiny, a zamieszkałej w większości przez Serbów. Podobne ambicje mogą pojawić się na terenach zamieszkałych przez Chorwatów, a wchodzących w skład drugiego członu tego państwa. Niewykluczone, że korekta serbskich i kosowskich granic obudziłaby też marzenia Albańczyków o „Wielkiej Albanii” jednoczącej cały naród w jednym państwie. To oznaczałoby niemałe kłopoty, bo obok Kosowa, gdzie Albańczycy stanowią obecnie ponad 90 proc. ludności, duża mniejszość albańska zamieszkuje Macedonię.


Pozostało jeszcze 60% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie