Na początku sierpnia Sąd Najwyższy (SN) wystosował pięć pytań prejudycjalnych do TSUE i zawiesił stosowanie trzech artykułów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku.

Obecnie trwa pisemna faza postępowania (pytaniom SN nadano m.in. numery), która została uruchomiona automatycznie po tym, jak wniosek SN wpłynął do TSUE. Nie ma jednak jeszcze decyzji, czy Trybunał merytorycznie zajmie się tą sprawą. Będzie to wiadome dopiero na etapie tzw. raportu wstępnego, w którym znajdzie się propozycja odniesienia się sędziów do sprawy.

Wcześniej w poniedziałek TVN24 podał, że unijny Trybunał zajął się sprawą pytań SN. Michał Wójcik, odnosząc się do tej informacji, zwrócił uwagę, że wniosek Sądu Najwyższego nie został rozpatrzony.

"To jest właściwie standardowa procedura, która jest stosowana w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Bardzo rzadko się zdarza, że Trybunał na samym początku mówi, że zajmie się sprawą, jeżeli np. pytanie prejudycjalne pochodzi od organu, który nie może stawiać takich pytań prejudycjalnych. To nie znaczy natomiast, że TSUE zajął jakieś stanowisko" - podkreślił wiceminister sprawiedliwości na konferencji prasowej w Warszawie.

Jego zdaniem podjęto tylko czynności "natury technicznej". "Skierowane zostały te pytania do tłumaczenia, natomiast jakie będzie rozstrzygnięcie, to trudno mi powiedzieć. Równie dobrze może być takie rozstrzygnięcie, że Trybunał nie podejmie się odpowiedzi na te pytania prejudycjalne" - powiedział Wójcik.

Wiceszef MS został też zapytany czy podziela słowa wicepremiera Jarosława Gowina, który w poniedziałkowym wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy" zasugerował, że jeżeli TSUE "dopuści się precedensu i usankcjonuje zawieszenie prawa przez Sąd Najwyższy", to rząd może zignorować ewentualne orzeczenie Trybunału "jako sprzeczne z traktatem lizbońskim oraz z całym duchem integracji europejskiej".

Wójcik powiedział, że wypowiedź Gowina była jego prywatną opinią. "Nie jestem upoważniony do tego, żeby jako członek rządu komentować wypowiedź innego członka rządu, zwłaszcza jeśli jest wicepremierem" - dodał wiceminister.