Pierwotnie mandat Kanady jako państwa ramowego w operacji Reassurance na Łotwie upływał na wiosnę 2019 roku.

Trudeau ogłosił decyzję swojego rządu podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Łotwy Marisem Kuczinskisem w Rydze, gdzie przebywa z wizytą na dzień przed szczytem NATO w Brukseli. Wcześniej Trudeau złożył kwiaty pod Pomnikiem Wolności, a po południu spotkał się z prezydentem Raimondsem Vejonisem i odwiedził żołnierzy kanadyjskich stacjonujących w bazie wojskowej w Adażi.

W skład dowodzonej przez Kanadyjczyków grupy bojowej NATO wchodzą również pododdziały z Polski, Czech, Słowacji, Słowenii, Albanii, Hiszpanii i Włoch. Obecnie grupa liczy łącznie ok. 1,3 tys. żołnierzy.

O rozmieszczeniu sił Sojuszu na jego wschodniej flance - w państwach bałtyckich i w Polsce - w ramach wysuniętej wzmocnionej obecności (enhanced forward presence – eFP) zdecydowano podczas szczytu NATO w Warszawie w 2016 r. w odpowiedzi na rosyjską aneksję Krymu dwa lata wcześniej.

"Zdecydowanie mamy nadzieję, że Rosja wybierze bardziej pozytywną rolę w sprawach światowych, niż to miało miejsce w przeszłości" - powiedział Trudeau. Zaznaczył, że wzmocnienie kanadyjskiej obecności na Łotwie ma być dla prezydenta Rosji Władimira Putina "jasnym przekazem" o obronie międzynarodowego ładu opartego na zasadach, który on swoimi działaniami destabilizuje i lekceważy.

Jak dotąd, wkład Kanady w operację Reassurance będzie oprócz obecności lądowej obejmował obserwację i patrole z powietrza, szkolenia i operacje na morzu - czytamy w oficjalnym komunikacie z biura premiera.

Deklaracja Kanady padła po ostatnich wypowiedziach prezydenta USA Donalda Trumpa, w których podważał on wartość NATO dla Stanów Zjednoczonych, wskazując na niedostateczne nakłady na obronność większości członków NATO. Amerykański przywódca wysłał do części sojuszników, w tym do Kanady, utrzymane w ostrym tonie listy, wzywając ich, by zwiększyli wydatki na tę sferę.

Z najnowszych danych NATO wynika, że w 2018 roku co najmniej 2 proc. PKB na obronność przeznaczą oprócz USA cztery kraje NATO. Kanada przeznacza na ten cel 1,29 proc., natomiast zgodnie z przyjętą w ubiegłym roku nową strategią wojskową oraz ustawą budżetową na rok 2017/18 wydatki na obronność mają do roku 2026/27 wzrosnąć o 70 proc. do 32,7 mld CAD, czyli do 1,4 proc. PKB.

W odpowiedzi na czerwcowy list Trumpa rzecznik resortu obrony Kanady przypominał o planach podnoszenia wydatków przez najbliższą dekadę i zaznaczył, że udział jego kraju w działaniach NATO na całym świecie jest "namacalnym sygnałem przywiązania do Sojuszu Transatlantyckiego".

Rząd Kanady uważa, że oprócz wydatków na obronność ważną oznaką zaangażowania na rzecz Sojuszu jest udział w misjach i kontrybucja sprzętu. Udział w batalionowej grupie bojowej na Łotwie kosztuje ten kraj rocznie 134 mln CAD. Jak jednak zaznaczają eksperci, dla Ottawy ważne jest, żeby przekonać do swojego punktu widzenia Waszyngton, gdyż wycofywanie się USA z NATO to najbardziej niepożądany i niepokojący scenariusz.

Między innymi z tego powodu analitycy think tanku Macdonald-Laurier Institute w opublikowanym w czerwcu raporcie na temat roli Kanady na Łotwie rekomendowali odnowienie zaangażowania na wschodniej flance NATO.

"Kanada ma żywotny interes w tym, żeby utrzymać zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Europie - czytamy w raporcie. - Poczynienie wiarygodnego zobowiązania jest dla Kanady kluczowym sposobem, żeby zachęcić Waszyngton, by pozostał zaangażowany w NATO i w regionie. Amerykanie są o wiele bardziej skłonni podjąć zobowiązanie, kiedy jego ciężar jest w gruncie rzeczy dzielony między sojuszników".

Kanadyjskie obawy o rozluźnienie więzów USA z NATO wzmaga zaplanowane na 16 lipca dwustronne spotkanie Trumpa z Putinem.

Z Toronto Alicja Minda (PAP)