W poniedziałek na niemal 1,2 tys. zatrudnionych w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 (SPSK4) pielęgniarek na zwolnieniach było 218. Na oddziałach z największą absencją pielęgniarek odwołuje się planowe zabiegi, wstrzymuje przyjęcia pacjentów. Znacznie ograniczona jest działalność szpitalnego oddziału ratunkowego.

Pielęgniarki w SPSK4 domagają się podwyżek. Na 4 lipca zapowiadały rozpoczęcie strajku. W poniedziałek sekretarz organizacji związkowej pielęgniarek i położnych w SPSK4 Dorota Ronek poinformowała jednak, że strajk jest odwołany. Pozostaje pogotowie strajkowe "do czasu podpisania porozumienie z dyrekcją". Powodem odwołania strajku była wypowiedź wojewody lubelskiego Przemysława Czarka podczas briefingu prasowego w piątek. Czarnek powiedział, powołując się na informacje uzyskane od dyrektora szpitala, że średnia pensja pielęgniarki specjalistki w SPSK4 wynosi 5,1 tys. zł brutto, a od lipca ma być podwyższona o 800 zł brutto. "To wynagrodzenie dojdzie do poziomu blisko 6 tys. zł, podobnie zarabia lekarz specjalista pierwszego stopnia" – mówił wojewoda.

"Wierzymy w słowa wojewody, przedstawiciela premiera, przedstawiciela ministra zdrowia, że pielęgniarka w SPSK4 zajmująca stanowisko pielęgniarki specjalistki będzie miała średnie wynagrodzenie w wysokości 6 tys. zł od 1 lipca. (…) Średnia ma dokładnie wynosić 5 tys. 950 zł. To nas satysfakcjonuje, jesteśmy gotowi podpisać porozumienie w ramach trzyletniego sporu zbiorowego" – powiedziała Ronek.

Dyrektor SPSK4 Radosław Starownik wyjaśnił, że proponowana podwyżka - o 850 zł - ma polegać na włączeniu do podstawowego uposażenia dodatków: 190 zł oraz 660 zł tzw. zembalowego. "Od 1 lipca chcielibyśmy włączyć 850 zł z dodatków do płacy zasadniczej. Średnia płaca się zmieni, ale to nie będzie takie proste przełożenie 5,1 tys. zł plus 850 zł. Przeliczanie średniej nie jest takie proste, bo pielęgniarki otrzymują płacę zasadniczą i różnego rodzaju dodatki, m.in. zależne od płacy zasadniczej" – tłumaczył Starownik.

Powiedział, że średnie wynagrodzenie brutto pielęgniarki - uwzględniające płacę zasadniczą i dodatki - w SPSK4 to 5 tys. 130 zł. Pielęgniarki z długim stażem zarabiają średnio 5 tys. 365 zł brutto, a najmłodsze 3 tys. 880 zł. Związek zawodowy pielęgniarek domagał się podwyższenia płacy zasadniczej o 1,5 tys. zł. Według dyrektora kosztowałoby to szpital dodatkowo około 40 mln zł rocznie.

Poniedziałkowe rozmowy pielęgniarek z dyrekcją w SPSK4 nie doprowadziły do porozumienia. "Rozmowy będą kontynuowane we wtorek" – powiedziała rzeczniczka szpitala Marta Podgórska.

Rzecznik prasowy wojewody lubelskiego Radosław Brzóska w poniedziałkowym komunikacie podkreślił, że wojewoda "nie składał żadnych deklaracji dotyczących płac pielęgniarek", lecz tylko przytoczył dane przekazane mu przez dyrektora szpitala. Jednocześnie rzecznik zaznaczył, że wojewoda "ze zrozumieniem odnosi się do postulatów płacowych pielęgniarek, które zapewne są uzasadnione w dużej części", i ma nadzieję, że "wszyscy wykażą się odpowiedzialnością za pacjentów", a "żaden protest nie spowoduje paraliżu szpitali".

W Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 (SPSK1) w poniedziałek nieobecnych było 55 pielęgniarek na około 600 zatrudnionych. Także działalność tej placówki jest ograniczona, zwłaszcza na oddziałach z mniejszą obsadą - wstrzymywane są przyjęcia pacjentów, odwoływane planowe zabiegi.

Również tam zawiązki zawodowe pielęgniarek domagają się podwyżki - w wysokości zależnej od stażu. Wynagrodzenia zasadnicze pielęgniarek o stażu do 5 lat miałyby wynosić co najmniej 3 tys. zł brutto, natomiast pielęgniarek ze stażem powyżej 35 lat – 5,8 tys. zł brutto. Dotychczasowe rozmowy związkowców z dyrekcją nie przyniosły rezultatu.

"To jest nie do zrealizowania, żeby jedna grupa zawodowa pochłonęła tak duże środki, których oczywiście nie mamy" – powiedział dyrektor SPSK1 Adam Borowicz. Jak dodał, spełnienie żądań pielęgniarek kosztowałoby około 24 mln zł rocznie.

Organem prowadzącym oba szpitale jest Uniwersytet Medyczny. Rektor tej uczelni prof. Andrzej Drop powiedział, że nie ma możliwości wparcia finansowego szpitali. "Uczelnia jest organem założycielskim, ale nie dysponentem środków finansowych. Uczelnia nie może wesprzeć pań pielęgniarek (w zakresie płac)" – zaznaczył. Wyraził nadzieję, że rozmowy z pielęgniarkami doprowadzą do porozumienia.

Oba szpitale kliniczne notują straty finansowe. SPSK1 - 11 mln zł, a SPSK4 - 15 mln zł. A ich zobowiązania wymagalne sięgają w przypadku SPSK1 13 mln zł, a w przypadku SPSK4 9 mln zł.

Dyrekcje obu szpitali klinicznych skierowały do prokuratury w Lublinie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z wysoką absencją pielęgniarek. Zawiadomienia dotyczą m.in. ewentualnego uzyskania bezpodstawnych zwolnień lekarskich przez pielęgniarki, co miało na celu utrudnienie działalności szpitala, a tym samym spowodowało narażenie życia i zdrowia pacjentów na niebezpieczeństwo. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ.

Pielęgniarki tego nie komentują. "Organizacja związkowa się nie zajmowała zwolnieniami, to indywidualna sprawa każdej pielęgniarki i jej decyzji z lekarzem" – powiedziała Ronek.(PAP)

Autorzy: Renata Chrzanowska, Zbigniew Kopeć