Podwójna nominacja Hamaczka związana jest z odrzuceniem kandydata CzSSD na stanowisko ministra spraw zagranicznych, europosła Miroslava Pochego przez prezydenta. Zeman ma do niego zastrzeżenia związane z wypowiedziami o obowiązkowej relokacji uchodźców i za krytykę Izraela.

Jeszcze we wtorek politycy informowali, że Poche pozostaje kandydatem socjaldemokratów na szefa MSZ i że jego nazwisko znajduje się na oficjalnej liście ze składem gabinetu przekazanej przez premiera prezydentowi. Poche nie dostał jednak zaproszenia na środową uroczystość.

W pierwszych komentarzach w mediach elektronicznych po mianowaniu nowego rządu podkreślano, że Babisz musiał dokonać zmiany w proponowanym składzie gabinetu. Agencja CTK podkreśla, że Poche ma mieć wpływ na funkcjonowanie MSZ, być może, jako wiceminister.

Socjaldemokraci, koalicyjni partnerzy w rządzie Babisza, mają pięć resortów; oprócz spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych, dostali ministerstwo pracy i spraw społecznych, rolnictwa i kultury. Dziesięciu członków rządu, w tym premier, należy do ruchu Ano.

Z wnioskiem o wotum zaufania premier Babisz ma wystąpić przed Izbą Poselską 11 lipca. Ano i CzSSD mają w 200-osobowej Izbie Poselskiej 93 mandaty i liczą na wsparcie mniejszościowego rządu przez Komunistyczną Partię Czech i Moraw (KSCzM). Definitywną decyzję w tej sprawie komuniści mają podjąć w najbliższą sobotę. Jak zauważa CTK, komuniści wciąż mają zastrzeżenia do gabinetu Babisza.

Podczas środowej uroczystości mianowania nowego rządu prezydent Zeman pogratulował ministrom i podziękował dotychczasowemu gabinetowi za pracę. Zapowiedział, że wystąpi w Izbie Poselskiej przed debatą na temat programu rządu. Wyraził też chęć uczestnictwa w posiedzeniu rządu poświęconemu budżetowi.

Babisz zapowiedział, że jego rząd będzie dbał o bezpieczeństwo kraju, zwalczał nielegalną migrację i zatroszczy się o interesy Czech w UE. Premier chce także walczyć z korupcją, marnotrawstwem i biurokracją. "Nasz rząd zrobi wszystko, aby naszym obywatelom żyło się lepiej" - podkreślił.

Na dziedzińcu praskiego zamku, w którym odbyła się ceremonia mianowania nowego gabinetu, około 20 osób protestowało przeciwko rządowi i prezydentowi. Podkreślali, że Zeman powołał rząd, który będzie potrzebował wsparcia komunistów w dniu, który w Czechach obchodzony jest, jako Dzień Ofiar Komunizmu. 27 czerwca 1950 roku wykonano wyrok śmierci na Miladzie Horakovej, która po pokazowym procesie została skazana za spisek i zdradę.

Politycy prawicowej opozycji podkreślają, że mianowanie rządu, wspieranego przez komunistów tego akurat dnia, jest obrazą dla ofiar tego systemu. Pokazuje także na wzrost znaczenia jedynej w Europie Środkowej partii komunistycznej, która pozostała przy dawnej nazwie – zauważa opozycja.

Premier powiedział, że termin mianowania rządu był kwestią przypadku. Jak wskazał na spotkaniu z dziennikarzami po pierwszym posiedzeniu rządu, termin ten wynikał z kalendarza posłów i prezydenta.