To drugi w tych dniach pełen migrantów statek organizacji pozarządowej obecny na Morzu Śródziemnym, który nie otrzymał zgody na wpłynięcie do włoskiego portu.

Już wcześniej Salvini ostrzegał jego załogę, że podejmie taką decyzję, twierdząc, że statek "czeka" na migrantów u brzegów Libii, by ich przewieźć do Włoch.

Wicepremier Salvini w reakcji na kolejne operacje ratowania migrantów na morzu oświadczył, że organizacja Lifeline dopuściła się "poważnego naruszenia" zasad obowiązujących na morzu, ponieważ wyłączyła wszystkie urządzenia pokładowe i zabrała na swój pokład migrantów z pontonów na wodach libijskich.

"Teraz koniec z tym" - oświadczył.

Przypomniał, że włoska straż przybrzeżna wydała Lifeline polecenie, by stała w miejscu w oczekiwaniu na libijskie służby.

"Libijska straż napisała: nie ruszajcie się, my się tym zajmiemy" - dodał.

Zwracając się za pośrednictwem portalu społecznościowego do załogi jednostki pływającej pod holenderską banderą powiedział: "Zadziałaliście siłowo, nie słuchając włoskiej i libijskiej straży przybrzeżnej. Dobrze, to w takim razie ten transport istot ludzkich przewieźcie do Holandii albo do innego kraju".

Statki "tych pseudoorganizacji pozarządowych nie przybiją już więcej do włoskich brzegów" - podkreślił minister spraw wewnętrznych.

Wyraził przypuszczenie, że Lifeline kieruje się swoimi interesami. "Gdyby byli tacy dobrzy, wobec obecności libijskich łodzi patrolowych w pobliżu nie interweniowaliby" - stwierdził Salvini, a załogę nazwał "pseudowolontariuszami".

Poinformował też, że zwrócił się do ambasady Holandii we Włoszech, podkreślając, że "reguły należy szanować i nie wystawia się na ryzyko życia ludzkiego".

Wcześniej Włochy nie wpuściły do portu statku "Aquarius" organizacji pozarządowej SOS Mediterranee z 629 migrantami. Przyjęła go Hiszpania.