Wyrok jest prawomocny i wykonalny; stronom przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego.

Jak poinformował PAP rzecznik SA w Rzeszowie sędzia Piotr Moskwa, były notariusz ma także zapłacić 7,5 tys. grzywny. Został też zobowiązany do naprawienia szkód wyrządzonych kilkunastu pokrzywdzonym. Są to zarówno instytucje, jak i osoby prywatne.

Ogólna kwota, jaką miał zapłacić S. pokrzywdzonym, znacznie się jednak zmniejszyła, bo w stosunku do siedmiu z nich SA uchylił zasądzony przez sąd pierwszej instancji obowiązek naprawienia szkody.

W akcie oskarżenia Prokuratura Okręgowa w Kielcach zarzuciła mężczyźnie kilkadziesiąt czynów: oszustwa, przywłaszczenie mienia znacznej wartości, działanie na szkodę wierzycieli, przekraczanie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. W sprawie występowało kilkunastu pokrzywdzonych.

W lipcu 2017 roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu (Podkarpackie) orzekł wobec byłego notariusza z Kielc karę pięciu lat więzienia, 7,5 tys. zł grzywny i obowiązek naprawienia wyrządzonych szkód.

Jak informował wówczas PAP wiceprezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu Mieczysław Osucha, "na tej liście znajdują się instytucje i osoby prywatne. Najniższa kwota to 200 zł, a najwyższa 2 mln 300 zł" - powiedział Osucha.

Prokuratura żądała dla S. sześciu lat więzienia.

Według kieleckich mediów notariusz miał sobie przywłaszczyć około 3,6 mln zł. Pod pozorem inwestycji związanych z umowami przedwstępnymi sprzedaży własnych nieruchomości i pożyczek przyjmował pieniądze, których potem nie oddawał.

To druga sprawa karna tego byłego notariusza zakończona wyrokiem skazującym. W 2015 r. został skazany, także przez tarnobrzeski sąd, na dwa lata więzienia w zawieszeniu na trzy lata za oszustwo i przekroczenie uprawnień w związku z działalnością notarialną. Wówczas dobrowolnie poddał się karze.

Według prokuratury, po tym, gdy w czynnościach zawiesił go sąd dyscyplinarny (nie odprowadzał opłat sądowych za wpisy do ksiąg wieczystych), dokonał ponad 500 czynności notarialnych. Pobierał także od klientów opłaty, których nie odprowadzał do odpowiednich instytucji, a przywłaszczył sobie ponad 100 tys. zł.

Mimo że sąd skazał go wówczas na karę w zawieszeniu, to kara została odwieszona. Według kieleckiej "Gazety Wyborczej" stało się tak, ponieważ były notariusz nie wywiązał się ze zobowiązania, że odda pieniądze 170 pokrzywdzonym. Mężczyzna nie stawił się jednak w zakładzie karnym i sąd w Tarnobrzegu rozesłał za nim list gończy. 57-latek został zatrzymany w kwietniu br. po kilku miesiącach ukrywania się.