W środę w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata na temat praworządności w Polsce. Wiceszef KE Frans Timmermans poinformował podczas debaty, że w ubiegłym tygodniu KE wystąpiła do Rady UE o zorganizowanie formalnego wysłuchania Polski.

"W ubiegłym tygodniu KE wystąpiła do Rady UE o zorganizowanie formalnego wysłuchania z udziałem Polski w kontekście art. 7 ust. 1 traktatu unijnego" - powiedział Timmermans. Dodał, że "należy szybko znaleźć rozwiązanie tej sytuacji". "To jest w interesie wszystkich państw członkowskich i KE" - powiedział, dodając, że polski rząd musi podjąć szybkie działania, by rozwiązać kwestie dotyczące sądownictwa

"Polska oczekuje obiektywnej i rzetelnej oceny reform oraz ostatnich zmian" - podkreślił Szymański w rozmowie z PAP.

Jednocześnie zauważył, że podczas debaty w PE "żaden z mówców krytykujących reformę sądownictwa nie odniósł się szczegółowo do zaproponowanych zmian legislacyjnych przeprowadzonych przez polski rząd w ostatnim czasie".

"Jesteśmy przygotowani do przedstawienia tych argumentów także w ramach wysłuchania na forum Rady UE" - zapowiedział wiceminister spraw zagranicznych.

KE uruchomiła wobec Polski formalne postępowanie w grudniu ub.r., zarzucając władzom w Warszawie naruszenie zasad praworządności w zapisach ustaw reformujących sądownictwo. Część spornych kwestii została już przedyskutowana przez obie strony, jednak Timmermans domaga się od Warszawy dalszych ustępstw.

Zgodnie z art. 7 Traktatu o UE po rozpoczęciu procedury Rada UE musi wysłuchać stanowiska Polski oraz uzyskać zgodę Parlamentu Europejskiego (większością dwóch trzecich oddanych głosów, reprezentujących większość wchodzących w jego skład członków). Traktat mówi, że Rada po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, stanowiąc większością czterech piątych swych członków, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości unijnych.

Gdy to się stanie, sprawa będzie mogła trafić na posiedzenie Rady Europejskiej, czyli do szefów państw i rządów. Na tym poziomie decyzja o poważnym i stałym naruszaniu wartości wymaga jednomyślności. Jej podjęcie mogłoby otworzyć drogę do ewentualnych sankcji. Węgry jednak kilkakrotnie informowały, że nie poprą takiego wniosku wobec Polski. (PAP)

autor: Mateusz Roszak