W liście z 4 czerwca ministrowie z trzech krajów UE wyodrębnili kluczowe obszary, które według nich miałyby nie zostać objęte sankcjami, jak farmaceutyka, służba zdrowia, energetyka, motoryzacja, lotnictwo cywilne, infrastruktura i bankowość - podaje agencja Reutera.

Ewentualne "irańskie wycofanie się z (porozumienia nuklearnego) jeszcze bardziej zdestabilizuje region, w którym dodatkowe konflikty będą katastrofalne" - oświadczyli ministrowie spraw zagranicznych i finansów Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii oraz czołowy unijny dyplomata w liście do amerykańskiego ministra finansów (skarbu) i sekretarza stanu USA.

Agencja Reutera list otrzymała w środę.

Europejscy ministrowie napisali również, że "głęboko żałują" decyzji administracji prezydenta USA Donalda Trumpa o wycofaniu się z porozumienia. Zaznaczyli, że Iran nie powinien zostać pozbawiony dostępu do międzynarodowego systemu wymiany informacji o przelewach bankowych SWIFT.

Zawarta w lipcu 2015 roku umowa między sześcioma mocarstwami - USA, Francją, Wielką Brytanią, Chinami, Rosją i Niemcami - a Iranem ma ograniczyć program jądrowy tego kraju i przewiduje, że Teheran zrezygnuje z dążenia do uzyskania broni nuklearnej w zamian za stopniowe znoszenie nałożonych na niego sankcji międzynarodowych.

Jednak na początku maja Trump wycofał USA z tego porozumienia, argumentując, że nie obejmuje ono irańskiego programu pocisków balistycznych, nie odnosi się do prób wywierania wpływu przez Iran na państwa regionu ani nie wyznacza perspektyw po wygaśnięciu umowy w 2025 roku.

Pozostali sygnatariusze umowy nuklearnej, w tym Francja, Wielka Brytania i Niemcy, zapowiedzieli, że zamierzają ją utrzymać. Jednocześnie ostrzegli Iran, że jeśli nie będzie przestrzegał warunków umowy, również będą zmuszeni do wycofania się z niej i do ponownego nałożenia sankcji, tak jak zrobiły to USA.

18 maja Komisja Europejska uruchomiła proces aktywacji tzw. statusu blokującego, czyli prawa, które ma chronić europejskie firmy przed amerykańskimi sankcjami wobec Iranu. Niemieccy politycy przyznają, że po wycofaniu się USA z umowy atomowej i nałożeniu sankcji na Teheran ochrona firm robiących interesy z Iranem może przysporzyć trudności.

Pod koniec maja Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, która nadzoruje przestrzeganie przez Iran porozumienia nuklearnego, poinformowała w pierwszym kwartalnym raporcie opublikowanym od wycofania się z tej umowy Stanów Zjednoczonych, że Teheran nadal wywiązuje się ze swych zobowiązań.

Tymczasem we wtorek szef irańskiej agencji energii atomowej Ali Akbar Salehi poinformował, że Iran rozpoczął prace nad infrastrukturą potrzebną do budowy zaawansowanych technologicznie wirówek wzbogacających uran w zakładzie położonym w pobliżu miasta Natanz w środkowym Iranie. Jak zapowiedział Salehi, działania Iranu będą mieściły się w ramach porozumienia z 2015 roku.