„Tego projektu nie można poprawić, można z nim zrobić tylko jedno: zapomnieć o nim i go wycofać” – powiedziała dziennikarzom współprzewodnicząca Węgierskiego Komitetu Helsińskiego Marta Pardavi, apelując do posłów, by go nie popierali.

W reakcji na protest rządząca na Węgrzech partia Fidesz napisała w komunikacie, że „siatka (amerykańskiego finansisty George’a) Sorosa” protestuje przeciwko pakietowi, gdyż chce sprowadzić migrantów do Europy, a pakiet temu zapobiegnie. Fidesz oświadczył, że sojusznicy Sorosa w Brukseli, ONZ, instytucjach unijnych i prasie międzynarodowej przypuścili atak na antyimigracyjny rząd węgierski i Fidesz.

Zdaniem organizacji pozarządowych uczestniczących w proteście projekt łamie podstawowe prawa i jest sprzeczny z wartościami europejskimi. „Obrońcy praw człowieka nie są przestępcami, ubieganie się o azyl to nie grzech” – zaznaczyła Pardavi.

Według nowej wersji pakietu, znanego jako "Stop Soros", za finansowe i organizacyjne pomaganie nielegalnym imigrantom groziłaby kara do roku więzienia.

Podczas protestu, zorganizowanego przez Węgierski Komitet Helsiński i Amnesty International, nadmuchano 10-metrowy czerwony balon w kolorze serca z napisem „civil” (organizacja pozarządowa).

Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) wezwało Budapeszt do wycofania tego projektu. Podkreśliło, że proponowane rozwiązania ograniczałyby działalność organizacji pozarządowych i pozbawiałyby uchodźców żywotnie ważnych usług, podsycając zarazem narastanie postaw ksenofobicznych.

W reakcji na stanowisko UNHCR węgierskie MSZ zaznaczyło, że "dla węgierskiego rządu najważniejsze jest bezpieczeństwo Węgrów". "Nie pozwolimy, by migranci albo organizacje ich wspierające stwarzali zagrożenie dla bezpieczeństwa Węgier" - napisał resort w komunikacie. Ministerstwo dodało, że UNHCR w ostatnich latach ponad 10-krotnie atakował rząd Węgier "tylko dlatego, że obronił granice kraju przed nielegalną imigracją".