statystyki

Konwencja PiS: Partia Jarosława Kaczyńskiego znowu rozdaje karty

autor: Marek Chądzyński16.04.2018, 07:16; Aktualizacja: 16.04.2018, 08:05
Przed jesiennymi wyborami samorządowymi ministrowie i parlamentarzyści mają pojechać do blisko 700 miejscowości

Przed jesiennymi wyborami samorządowymi ministrowie i parlamentarzyści mają pojechać do blisko 700 miejscowościźródło: PAP
autor zdjęcia: Radek Pietruszka

Sobotnia konwencja partii rządzącej to faktyczne uruchomienie trzyletniego wyborczego maratonu i ponowna próba zagrania znanymi atutami: polityką społeczną, wsparciem dla mniejszych firm i masową kampanią bezpośrednią

Rządzące ugrupowanie stara się ponownie narzucić własny ton, zatrzeć wrażenie wywołane nagrodami dla ministrów i przejąć polityczną inicjatywę. – Ciągle pamiętamy o Polakach. Chcemy im zapewniać nową pomoc, która ich wzmocni i będzie dowodem, że władza robi, co do niej należy, dba o obywateli – zapowiedział Jarosław Kaczyński. To wyłożenie na stół nowej oferty, ale także początek ofensywy PiS w terenie. Ministrowie i parlamentarzyści mają pojechać do blisko 700 miejscowości. Lider partii główną rolę w prezentowaniu zapowiedzi oddał Mateuszowi Morawieckiemu. Priorytety osoby odpowiedzialne za jego komunikację nazwały piątką Morawieckiego. – To konkretne obietnice. Może nie są skierowane do ogółu elektoratu, ale jak zsumujemy, że wśród samozatrudnionych czy drobnych przedsiębiorców możemy poszerzyć elektorat przed wyborami samorządowymi, to jest to cenne – mówi nam jeden z ministrów i zwraca uwagę, że koszty są wielokrotnie niższe niż sztandarowe obietnice z kampanii parlamentarnej w 2015 r. – program „Rodzina 500 plus” czy obniżka wieku emerytalnego, za które w tym roku rachunek dla budżetu może wynieść ok. 35 mld zł.

Obniżenie CIT

Jedną z najważniejszych zapowiedzi gospodarczych szefa rządu była kolejna obniżka stawki podatku CIT dla małych firm, o obrocie rocznym do 1,2 mln euro. Od 2017 r. płacą 15 proc. podatku dochodowego. Zgodnie z najnowszą obietnicą ma to być 9 proc. Tym samym będzie to najniższa stawka CIT w Unii Europejskiej. W polskich warunkach powinna objąć ok. 90 proc. płatników tego podatku. Jednak to nie oni płacą go najwięcej, bo małe firmy odpowiadają zaledwie za kilka procent rocznych wpływów z CIT. Na ten rok w budżecie dochody z podatku od firm zaplanowano na 32,4 mld zł. Dlatego też obietnica nie wydaje się szczególnie kosztowna dla kasy państwa. Wcześniejsza obniżka CIT o 4 pkt. proc. – według szacunków resortu finansów – uszczupla wpływy do kasy państwa i samorządów w sumie o 270 mln zł, a i tak dochody budżetowe z tej daniny w ubiegłym roku wzrosły o 3,4 mld zł (ok. 13 proc.) do 29,8 mld zł. – Zdajemy sobie sprawę, że to nie jest żadne rozwiązanie problemów małego biznesu, ale nikt mi nie powie, że obniżka podatków nie zostanie dobrze przyjęta przez przedsiębiorców – mówi nam jeden z uczestników sobotniej konwencji PiS. Mikrofirmy w Polsce jednak w dużej mierze płacą liniowy 19 proc., dlatego obniżka CIT ucieszy niewiele podmiotów z sektora MŚP. Dla części z pominiętych premier miał deklaracje związane ze składkami na ubezpieczenie społeczne.

Składka ZUS uzależniona od przychodów (mały ZUS)

Zapowiadając uzależnienie składki na ubezpieczenie społeczne od wielkości przychodów, premier Morawiecki dał zielone światło dla pomysłu Ministerstwa Rozwoju sprzed roku. Resort chciał zmniejszyć obciążenie dla przedsiębiorców, którzy mają najniższe obroty, by zlikwidować efekt odcięcia, czyli kończenia działalności wraz z utratą prawa do niskiego ryczałtowego ZUS dla startujących firm. Według szacunków rządu liczbę przedsiębiorców zamykających działalność gospodarczą z tego tytułu można szacować na 7–10 tys. w skali roku, co stanowi ok. 5 proc. ogółu zamykanych działalności gospodarczych. Prawo do opłacania proporcjonalnych składek ZUS mieliby przedsiębiorcy, których miesięczny przychód nie przekracza dwuipółkrotności minimalnej pensji. W tym roku próg wynosiłby więc 5250 zł. Jeśli deklaracja premiera oznacza powrót do planów MR, to przychód od 0 do 5250 zł zostałby podzielony na 25 przedziałów: składka zwiększałaby się proporcjonalnie co 210 zł przychodów – tak, by po przekroczeniu progu 5250 zł przedsiębiorca musiał już płacić obecny ryczałt. Dziś jest to 781,60 zł składki na ubezpieczenie społeczne (bez chorobowego) i 65,31 zł na Fundusz Pracy – bo tylko te obciążenia będą liczone proporcjonalne (prawdopodobnie po staremu będzie płacona składka zdrowotna, obecnie niecałe 320 zł miesięcznie). W takim układzie składka minimalna dla pierwszego dla przychodów nieprzekraczających 210 zł w miesiącu wynosiłaby więc ok. 34 zł. Koszt? MR, licząc na starych założeniach (próg 5000 zł, minimalna składka 32 zł), szacowało, że FUS traciłby na tym ponad 300 mln zł rocznie i trzeba by to było uzupełniać dotacją z budżetu. Ale skoro składka ma być nieco większa, koszty będą zapewne niższe. Z nowego rozwiązania skorzystać mogłoby 180–200 tys. przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (6)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie