Kanclerz Niemiec była pytana na konferencji prasowej w Warszawie po poniedziałkowym spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim o przyszłość UE, o to, jakie widzi wyzwania dla najbliższej przyszłości w związku ze zbliżającym się końcem kadencji instytucji unijnych i czy można - jej zdaniem - mówić o wspólnej agendzie dla Europy.

"Tak, wydaje mi się, że tak, a tam gdzie tego nie ma, to musimy nad tym pracować. Przyszłość Europy leży mi na sercu, a mianowicie przyszłość Europy 27 państw członkowskich UE, a nie Europy strefy euro czy jakiejś innej grupy. I wydaje mi się, że wobec sytuacji globalnej wokół nas, to wszyscy rozumiemy, że nasz głos będzie tylko wtedy słyszalny, jeśli będziemy mieć mocny sojusz i jeżeli będziemy przedstawiali nasze sprawy na świecie wspólnie" - powiedziała kanclerz Niemiec.

Jak podkreśliła, "to wymaga oczywiście pewnej delikatności wobec pewnych wrażliwości, też jest związana z tym gotowość, aby szukać i dążyć do kompromisu". "Wydaje mi się, że to istnieje" - zaznaczyła Merkel.

Wskazała na to, że UE nie jest jakimś sojuszem" tylko "sojuszem opierającym się na praworządności i demokracji". "Dlatego mówię, że dołożę wszelkich starań, i to dotyczy całego rządu federalnego, byśmy w Europie mieli wspólną agendę" - podkreśliła Merkel.