statystyki

Rafał Woś: Marionetki kapitalizmu

autor: Rafał Woś25.02.2018, 18:00
Starman w tesli na tle Ziemi. Źródło: By SpaceX - Falcon Heavy Demo Mission

Starman w tesli na tle Ziemi. Źródło: By SpaceX - Falcon Heavy Demo Missionźródło: Creative Commons

Elon Musk, Peter Thiel, Sam Altman i Reid Hoffman to generacja amerykańskich miliarderów, która do swoich fortun doszła w pierwszej dekadzie XXI wieku. Nawet jeśli spojrzymy na nich bez oceniania i krytyki, musimy uznać, że to właśnie oni są tym jednym procentem superbogaczy, który w epoce neoliberalnej uciekł reszcie społeczeństwa.

Podbój kosmosu, apokaliptyczne fantazje o własnym państwie na końcu świata i transfuzja krwi w celu utrzymania wiecznej młodości. To najnowsze dowody, że przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej mają zwyczajnie zbyt dużo pieniędzy.

Pewnie już każde dziecko na Ziemi wie, że miliarder Elon Musk wystrzelił w kosmos samochód marki Tesla z manekinem (niejakim Starmanem) za kierownicą. Projekt jest oczywiście rodzajem wielkiego marketingowego happeningu, który sprawił, że o Musku i jego planach podniebnej ekspansji mówi się dziś bardzo wiele. Ale i wcześniej się mówiło. Nie dalej jak jesienią południowoafrykański przedsiębiorca i filantrop ogłosił, że w 2022 r. zamierza wysłać na Marsa dwa pierwsze statki zaopatrzeniowe. A dwa lata później – żywych ludzi. To wszystko podlane jest futurystycznym sosem poszukiwania nowej planety dla człowieka. Miejsca, do którego ludzkość mogłaby w razie czego czmychnąć. Owo „w razie czego” to oczywiście jakiś rodzaj kataklizmu, na przykład ekologicznego. Nie muszę dodawać, że Musk (lub jego następcy) byliby na takiej trasie monopolistami. Panami życia i śmierci dla całego gatunku.

Nieco wcześniej inny superbogacz Peter Thiel odkrył jeszcze jedną opcję awaryjną. W 2011 r. przeniósł się do Nowej Zelandii, gdzie kupił wielką posiadłość. Dwa lata temu jego przyjaciel, trochę młodszy milioner z Doliny Krzemowej Sam Altman, ujawnił w rozmowie z tygodnikiem „New Yorker”, że mają z Thielem taki układ. Gdyby doszło do najgorszego, Altman wsiada do swojego prywatnego odrzutowca i leci do położonej na końcu świata posiadłości Thiela. Ale co oznacza dla nich owo najgorsze? Na przykład atak śmiercionośnego wirusa wywołującego pandemię. Przejęcie władzy nad światem przez jakiś rodzaj sztucznej inteligencji. Wojna nuklearna między zwaśnionymi mocarstwami. Niedawno w „Guardianie” ukazał się frapujący reportaż idący tropem Thiela w Nowej Zelandii. Autor podawał w wątpliwość przekonanie, że przeprowadzce krezusa na Antypody towarzyszył jedynie strach przed potencjalną Apokalipsą. Nie mniej ważną motywacją miliardera ma być próba faktycznej budowy własnego państwa. A bardziej konkretnie: własnego eksterytorialnego kawałka świata, na którym Thiel mógłby spełnić swój libertariański sen o absolutnej wolności. Z dala od przemocy państw oraz jakichkolwiek społecznych oczekiwań. Dodajmy jeszcze, że gdy w listopadzie 2016 r. Donald Trump został prezydentem Stanów Zjednoczonych, inny amerykański bogacz Reid Hoffman ogłosił, że Apokalipsa w zasadzie się zaczęła i on też przenosi się do Nowej Zelandii. Hoffman libertarianinem zdaje się nie jest, ale i on zamierza tu szukać Nowego Araratu, czyli wzniesienia, na którym miała zawisnąć łódź Noego, gdy opadły wody potopu.


Pozostało jeszcze 64% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • prawnik(2018-02-25 19:17) Zgłoś naruszenie 140

    Czy bez nich ktoś jeszcze miałby odwagę marzyć? W czasach, gdy państwa nie mają marzeń, tylko technokrację? Gdy każda misja NASA jest komentowana jako kłamstwo, bo "Ziemia jest płaska". Lub oceniana, jako wyrzucenie pieniędzy, "potrzebnych na chore dzieci"? Gdy korporacje zajmują się optymalizacją kosztów, celem zwiększenia zysków, celem... no właśnie - bez marzeń o celu (a jeśli nawet z celem, to mowa o celu typu "mieć więcej", "robić swoje", nawet:optymistycznie "dawać ludziom tańszy i lepszy produkt = z celami bez marzeń; lub z celami małych marzeń). Światu brakuje wizji. A tych kilku szaleńców kapitalizmu, ma wizję. Jakąkolwiek. Może lepszą, niż żadną?

    Odpowiedz
  • Kamil(2018-02-26 15:10) Zgłoś naruszenie 10

    Autor to chyba jakiś skończony lewak :)

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie