statystyki

Lewestam: Wieczna Zupa jako Naród Polski

autor: Karolina Lewestam25.02.2018, 15:00
Karolina Lewestam

Karolina Lewestamźródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: materialy prasowe

Czy ktoś słyszał o Wiecznej Zupie? A może o niekończącej się potrawce? Eintopfie bez końca? Perpetual stew? To rodzaj potrawy, który można było zjeść w średniowiecznej karczmie, wchodząc w ten sposób w metafizyczną komunię z pokoleniami innych żywiących się tam podróżnych.

Wieczna Zupa bowiem gotowała się wiecznie, zawsze na ogniu, zawsze w tym samym garze. Goście jedli, a w miarę ubytku mikstury do gara wlewało się wodę i dorzucało warzywa, mięso, kości czy co tam akurat znalazło się pod ręką (niektóre składniki pewnie same się wpraszały, przynosząc w ten sposób poważne oszczędności; w końcu powąchać Wieczną Zupę to nie lada gratka dla szczura czy innej podstępnej formy życia opartej na węglu). Kawałki mięsa czy ziemniaków, które zdołały uniknąć chochli przez kilka miesięcy, powoli traciły twardość, formę oraz definicję i stawały się wywarem. Smak Wiecznej Zupy więc ustalał się tygodniami, miesiącami, jeśli nie latami. Kto zjadł miskę, ruszając w długą podróż, wróciwszy, mógł trafić na zupełnie już inną Zupę, lecz zwykle echo tej dawnej Zupy wciąż w niej trwało i dawało podobną zgagę. Zupa trwała jak ogień olimpijski, chroniona przed zepsuciem przez ogień; niewzruszona, tajemnicza, jednostajnie bulgocząca.

Ale bywają składniki, które mogą na zawsze zniszczyć smak Wiecznej Zupy. Bywają toksyny, których nie zmoże wysoka temperatura. Ogień może zresztą zgasnąć, a wtedy pojawić się mogą listeria i E. coli. Innymi słowy, Zupa, choć pozornie Wieczna, była zasadniczo bezbronna i podatna na atak, psikusy losu i ludzką bezmyślność.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie