statystyki

Historyczne marzenia republikanów

autor: Bartłomiej Niedziński13.02.2018, 07:33; Aktualizacja: 13.02.2018, 07:50
Od czasu wygłoszonego 30 stycznia orędzia o stanie państwa wyraźnie poprawiły się też ogólne notowania Trumpa

Od czasu wygłoszonego 30 stycznia orędzia o stanie państwa wyraźnie poprawiły się też ogólne notowania Trumpaźródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: LAURENT GILLIERON

Rządząca partia nie obawia się już listopadowych wyborów do Kongresu. Nie jest nierealny scenariusz utrzymania przez nią większości w obu izbach Pomaga reforma podatkowa i stan gospodarki. Czas na program inwestycji.

Reklama


Jak pokazuje historia, w wyborach przeprowadzanych w połowie prezydenckiej kadencji – tzw. midterm elections – partia rządząca w Białym Domu zawsze wypada słabiej (po II wojnie światowej partia, którą reprezentował prezydent, traciła średnio 32 mandaty). Do tego dochodzi jeszcze Donald Trump – budzący duże podziały w społeczeństwie i mający duży elektorat negatywny, a jednocześnie z mizernym dorobkiem legislacyjnym. Efekt: w drugiej połowie grudnia demokraci mieli w sondażach przewagę 13–15 pkt proc., oznaczającą duże prawdopodobieństwo zmiany układu sił w Kongresie (6 listopada Amerykanie wybierać będą wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów i 34 spośród 100 senatorów). Ale na początku lutego sondażowa przewaga demokratów spadła do 6,7 pkt. Były i takie badania, w których wynosiła ona tylko 2 pkt.

Zmiana poparcia sprawia, że republikanie zaczęli nawet myśleć o wygranej. – Według powszechnej opinii, Hillary Clinton miała zostać wybrana na prezydenta Stanów Zjednoczonych, tak? Prawda jest taka, że przeszliśmy do historii w 2016 r., a w 2018 r. przejdziemy jeszcze raz, gdy zdobędziemy republikańską większość zarówno w Izbie, jak i w Senacie – mówił kilka dni temu wiceprezydent Mike Pence. Apelował do członków partii, by w kampanii podkreślali sukces, jakim jest uchwalenie reformy podatkowej.

To właśnie ona jest najważniejszym powodem zmiany notowań. Początkowo większość Amerykanów była wobec niej sceptyczna. Przyjmowała retorykę demokratów, że korzyści odniosą tylko najbogatsi. Jednak, gdy przepisy zostały przyjęte, zaczęło się też zmieniać nastawienie. Jak pokazuje zeszłotygodniowe badanie Uniwersytetu Quinnipiac, reformę popiera obecnie 39 proc. Amerykanów – o połowę więcej niż przed jej przyjęciem. Nowe regulacje znacząco obniżyły stawkę podatku od przedsiębiorstw, ale także dla większości osób fizycznych, choć faktycznie w przypadku najbogatszych różnica jest bardziej widoczna.


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie